Mikroprzekaz

Kampania wyborcza, podobnie jak wojny, powoduje rozwój nowych technologii walki. Jedne okazują się przestarzałe i mało efektywne, inne wchodzą na rynek, decydując często o niespodziewanym zwycięstwie. Nie wolno lekceważyć żadnych metod przekazu, ale wyraźnie widać, w jakim kierunku się rozwijają. W ostatnich wyborach największy sukces osiągnęły partie, które miały dostęp do największych mediów. Jednak to okazało się niewystarczające. Wsparcie największych mediów dawało sukces wtedy, gdy zostało uzupełnione bezpośrednim kontaktem z wyborcą. Przy 18 milionach głosujących i około 30 milionach uprawnionych do głosowania wcale nie jest to proste, nawet jeżeli w wyborach biorą udział tysiące kandydatów. Niemniej skuteczność walki, na przykład na tej samej liście, wyraźnie zależała od bezpośredniego kontaktu z wyborcami. Klasycznym przykładem mikroprzekazu jest spotkanie na ulicy. Kandydaci wykorzystują do tego rozdawanie ulotek czy innych wyborczych materiałów. Niemniej ulotki same w sobie wielkiej roli nie odgrywają, co nie oznacza, że są bez znaczenia. Większy wpływ daje jednak możliwość spotkania kandydata, uściśnięcia mu ręki i zamiany kilku słów. Nie mamy ochoty głosować na anonimowych ludzi, wybieramy tych, których poznaliśmy. W przypadku najbardziej znanych nasycenie informacją z mediów jest tak duże, że stają się oni jakby częścią naszej rodziny, mimo braku realnego kontaktu z nimi. Z inną sytuacją mamy do czynienia, gdy kandydat jest mało znany. Wtedy
     
42%
pozostało do przeczytania: 58%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze