Państwo naturalne

Nigdy nie byłem zwolennikiem poszukiwania trzeciej drogi, tzn. budowania czegoś pomiędzy ustrojem socjalistycznym a liberalnym. Ten drugi jako taki jest utopią tak samo jak ten pierwszy. Utopii nie da się ani zrealizować, ani połączyć. W najcięższych warunkach komunizmu państwo miało swoje liberalne nisze i w najbardziej wolnych gospodarkach występuje opiekuńczość i ingerencja w gospodarkę. Spór pomiędzy utopiami socjalistyczną i liberalną trwał ponad wiek i bez fajerwerków zakończył się w wieku XXI. Dzisiaj można – nie wysilając zbytnio wyobraźni – odpowiedzieć, kiedy lepiej sprawdza się państwo, a kiedy wolny rynek.

Państwo na pewno musi ingerować i chronić zarówno obywateli, jak i gospodarkę, gdy w grę wchodzi zagrożenie ze strony innego państwa, grup przestępczych czy po prostu monopolistycznych porozumień. Można z uśmiechem mówić o wolnym rynku gazu i ropy, szczególnie w naszym regionie, lecz bez polityki państwa wszystko przejęłaby Rosja. To samo dzieje się na innych rynkach, w tym transportowym, o czym boleśnie przekonali się nasi przewoźnicy. W Unii Europejskiej, gdzie istnieje system dotacji i kontroli, bardzo trudno o wolny rynek i trzeba przyznać, że akurat tam im więcej wolności, tym bardziej wygramy.

Polskie programy socjalne, a szczególnie „500 plus”, pokazały, że mogą one być bardzo korzystne dla gospodarki. Nie chodzi tu o wpompowanie w nią miliardów złotych, choć i to ma znaczenie dla obudzenia wewnętrznego popytu, lecz o przerwanie patologicznych zjawisk, które obniżały efektywność. Program „500 plus” pomógł wyrwać setki tysięcy Polaków ze społecznej depresji. Niewielkie sumy pieniędzy zaktywizowały rodziny i pozwoliły im dokonywać lepszych wyborów ekonomicznych. Między innymi dzięki temu  Polska jest jednym z najszybciej rozwijających się krajów na świecie.

Z drugiej strony, doświadczenie rządów PiS-u 2005–2007 pokazuje, że obniżenie nakładów na pracę może być doskonałym kołem zamachowym...
[pozostało do przeczytania 34% tekstu]
Dostęp do artykułów: