Słoneczna chwała 5. Pułku Legionów

Dodano: 03/07/2018 - Numer 7-8 (149)/2018

W 1915 roku komendant Piłsudski powierzył mjr. Tadeuszowi Furgalskiemu „Wyrwie” dowództwo nad II batalionem 5. Pułku „Zuchowatych”. I nigdzie zapewne nie znalazłby dla nich lepszego batalionowego, bo był to „młody oficer, zgrabny i żywy, piękny jak panna, pewnie trochę rubaszny, co żołnierz tak lubi, z zawsze gotowym konceptem, ze słówkiem jak pieprz. Jak bić – to bić. Na bitwę sprężystym, tanecznym krokiem, jak w taniec prowadzi swój batalion, gdy czas wolniejszy – to do zabawy pierwszy. I nie wyleje za kołnierz. I mimo wysokiej szarży jest swój” – takim zapamiętał go towarzysz broni Karol Koźmiński. Wywodził się z Rzeszowa, gdzie jego ojciec prowadził kancelarię notarialną. Wcześnie osierocony przez rodziców wraz z młodszym bratem Teodorem znalazł się pod opieką wuja, Wiktora Grychowskiego, leżajskiego prawnika i adwokata. I choć był chłopem o niezmiernie wesołym usposobieniu, „myślał zawsze głęboko” i od najmłodszych lat fascynował się naukami przyrodniczymi.Geolog o żołnierskiej duszy Niejednokrotnie widywano, jak ten szczupły i przystojny gimnazjalista przemierzał ulice miasta z plecakiem wypchanym kamieniami, trzymając w ręku młotek geologiczny, bez którego nie mógł się obejść. Pewnie wracał z jakiejś badawczej eskapady, bo działał przecież w kole przyrodniczym, które założył wespół ze szkolnymi kolegami, późniejszymi legionistami – Albinem Fleszarem i Stanisławem Żytkiewiczem. A gdy znalazł się w swojej samotni, w swoim królestwie
     
6%
pozostało do przeczytania: 94%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze