Operowe stany świadomości

Głębokie dekolty, drogie limuzyny, błyski fleszy. Każda premiera kolejnej opery Mariusza Trelińskiego jest wydarzeniem. Nagrodzony „operowym Oskarem” reżyser wabi koneserów, sięgając po wielkie tytuły, i widzów mocnego kina, ubierając swoje spektakle w formę bliską Davidowi Lynchowi. Hybryda form nieustannie zdumiewa. Ale jednak majowa premiera „Ognistego anioła” Siergieja Prokofiewa najwyraźniej była poniżej oczekiwań. Co poszło nie tak? W duszach kłęby czarnego dymu, w sercach szaleństwo grzesznej miłości, wkoło parada demonów. „Ognisty anioł” to mroczne dzieło o opętaniu. Postać pierwszoplanowa, Renata, obcowała z diabłem.  Bohaterowie seansu spirytystycznego stają w kolejce po swoją dawkę narkotyków. Magia ingeruje w real. Okultyzm przejmuje scenę. Mariusz Treliński zaciera ręce.  Różnica między aniołem a diabłem W dziele Prokofiewa i Walerija Briusowa, na podstawie powieści którego powstało libretto, różnica ta jest trudna do uchwycenia. Tak jak charakter postaci Renaty. Czy ona jest świętą czy opętaną? Prokofiew raz sugeruje jedno, raz drugie. Renata, będąc młodą dziewczyną, oddaje serce aniołowi o imieniu Madiel, który często ją nawiedza. Platoniczna miłość doprowadza dziewczynę do szaleństwa. Gdy Renata kończy 16 lat, marzy o miłości cielesnej z Madielem. Zmusza anioła, by ten przybrał ludzką postać i rozpoczął z nią wspólne życie. Anioł początkowo zły na Renatę, pod jej presją spełnia w końcu warunek dziewczyny. Pojawia się jako
     
29%
pozostało do przeczytania: 71%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze