Bitwa o pamięć

Polska jest dziwnym krajem. Nominacje na bohaterów nie są tu ani stałe, ani jednoznaczne. Niejednokrotnie weryfikuje je historia. Doświadczyli tego dawni władcy Polski, oceniani przez potomnych często pod kątem aktualnej polityki (raz dobry był Mieszko, kiedy indziej Batory), a także bohaterowie narodowych zrywów. XIX wiek też miał swoich żołnierzy wyklętych. W znakomitej wydawanej pod koniec tamtego stulecia encyklopedii Orgelbranda znajdziemy wprawdzie biogram Chłopickiego, ale ani śladu Traugutta czy innych bohaterów Powstania Styczniowego.

O nich upomniało się dopiero międzywojnie. Czas PRL-u to nie tylko wielkie zamazywanie prawdy historycznej, lecz także nieudolna próba lansowania bohaterów własnych na sowiecką modłę. Znikają więc bohaterowie legionów, przywódcy kampanii wrześniowej czy Powstania Warszawskiego, a na pełne zapomnienie skazywani są bohaterowie ruchu niepodległościowego. Już za komuny zamiast nich pojawiają się postaci dotąd nieznane – komunistyczni bojówkarze Kniewski, Hibner i Rutkowski, „Sowieci pełniący obowiązki Polaka” w rodzaju Karola Świerczewskiego, moskiewskie zrzutki udające lewicowych aktywistów z młodzieżową parką w osobach Hanki Sawickiej i Janka Krasickiego na czele. Nawet jeśli chodzi o dalszą przeszłość, próbowało się gloryfikować zbrodniarzy lub awanturników (vide Kostka Napierski czy Jakub Szela), dopisując im lewicowe konotacje.

Wydawało się, że po upadku komuny białe plamy znikną, fałszywi bohaterowie rozsypią się w pył jak pomnik Feliksa Dzierżyńskiego z placu Bankowego. Rzeczywiście przywrócono sporo z naszej pamięci, zrehabilitowano wielu zniesławionych lub celowo zapomnianych szczególnie z emigracji. Niestety prawda torowała sobie drogę wolno i z oporami... Żyli wciąż potomkowie i wychowankowie oprawców spod znaku sierpa i młota, niezainteresowani drążeniem trudnych tematów.
Zresztą nawet historia najnowsza obfituje w przypadki zawłaszczania całej chwały przez pewne...
[pozostało do przeczytania 42% tekstu]
Dostęp do artykułów: