Pobratymcy

Bezpośrednie sąsiedztwo przeważnie bywa trudne i dlatego większą sympatią obdarzamy Francuzów niż Niemców i Chińczyków niż Rosjan. We wzajemnych relacjach ogromną rolę odgrywa historia, i to ta najświeższa. W niepamięć odeszły wyjątkowo niszczycielskie najazdy Szwedów czy Węgrów (Rakoczego!) i obecnie są to nacje traktowane wyjątkowo życzliwie. Inaczej jest z Niemcami. Kilkaset lat dobrych stosunków poszło w niwecz za sprawą agresywnych Prus i tragicznych doświadczeń ostatniej wojny. Podobnie z bilansem krzywd, najbardziej bolą świeże rany. I nie chodzi tu o jakąś genetyczną wrogość – do stuprocentowych Niemców, jakimi są Saksończycy, nie mamy szczególnych uprzedzeń, za to Prusacy nam wadzą – a przecież  etnicznie byli to w 60–70 proc. zgermanizowani Bałtowie, w 20 proc. Polacy, z najwyżej 10-proc. dodatkiem rdzennych Niemców.

Podobnie z Ukraińcami. Nie znam szczegółowych badań, ale obecny naród ukraiński stanowi szczególną mieszaninę wschodnich Słowian, wcześniejszych mieszkańców tych ziem – Chazarów, Pieczyngów czy Połowców i Polaków, przy czym nie chodzi tu o spolonizowaną arystokrację czy ziemiaństwo, lecz o ich poddanych. Po kolejnych niszczycielskich najazdach tatarskich, magnaci przenosili swych chłopów z Polski centralnej i osadzali w latyfundiach po obu stronach Dniepru. Paradoksalnie mścił się brak polityki kolonialnej, wynarodawiania czy świadomej edukacji. Pozostawiani samym sobie i miejscowej Cerkwi katoliccy Polacy w kilka pokoleń stawali się Rusinami, podobnie jak różne zbiegłe elementy, nierzadko szaraczkowa szlachta, zmieniali się w Kozaków.  Nawiasem mówiąc, to do tradycji kozackich odwołuje się dzisiejsze państwo ukraińskie. Święta Ruś to przecież wspólne dziedzictwo z nienawistną Wielka Rosją. Ciekawe, że i do Kozactwa stosunek nie jest jednorodny. Chmielnickiego, pioniera niezależnej Ukrainy, obciąża tragiczna Rada Perejasławska oddająca kraj wolnych Kozaków Rosji. Toteż lepiej stoi w tradycji postać hetmana Mazepy...
[pozostało do przeczytania 46% tekstu]
Dostęp do artykułów: