Czym jest... milczenie

Milczenie nie jest brakiem słów, nie jest słów zaprzeczeniem. Ono wiele ma twarzy. Może przybierać sens czegoś absolutnie niewyrażalnego albo tego, co tylko aktualnie nie jest wyartykułowane, niewypowiadalnego zatem bądź niewypowiedzianego. Może wypływać z niemożności nazwania czegoś, co wymyka się wszelkiej kategoryzacji, być skutkiem nadobfitości, pragnącej pozostać niewymowną aż do końca, ale może też wynikać z rozpaczy, z bólu samotności, z bezradności,  ze współcierpienia.   W milczenie, zarówno zewnętrzne, jak i wewnętrzne, możemy w pełni wejść wtedy tylko, gdy jesteśmy wolni. By cisza wywierała na nas dobroczynny wpływ, musi być przyjęta dobrowolnie. Milczenie, do którego zostaliśmy zmuszeni, naznaczone jest przemocą, a ta rodzi wewnętrzny bunt.  Rani. Podobnie jak milczenie karzące, w którym niewypowiedziane słowa wiszą w powietrzu, gęstnieją, słyszalne jest jednak tylko „nie odzywam się do ciebie”. Takie milczenie staje się swoim przeciwieństwem. Ojcowie pustyni, „mistrzowie milczenia”, wyróżniali trzy jego funkcje i z nich korzystali. Po pierwsze, jako środka do unikania grzechu; było ono dla nich obroną pierwszorzędnej wagi, która pozwalała zachować duszę w pokoju, zdobyć pokorę, nie osądzać bliźniego. Po drugie, jako świadectwa; siła milczenia wyrażała według nich siłę wiary, sprawiając, że słowa okazywały się zbyteczne – ojcowie „mówili” czynami. Po trzecie, jako mocy milczenia wobec Słowa Bożego, pojawiającego się na skutek wielkiego szacunku
     
43%
pozostało do przeczytania: 57%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze