Nędza umysłowa

Nie mam pojęcia, czy to jest efekt stworzenia państw dobrobytu, czy niejako produkt uboczny przyśpieszonego rozwoju, w każdym razie w oczy rzuca się powszechna nędza umysłowa dzisiejszego świata. Gdzie podziały się arcydzieła literatury, malarstwa, muzyki, które mógł podziwiać cały świat? Są albo elitarne, przereklamowane bzdety, albo coraz mniej wybredna masówka przeważnie produktów wtórnych dla hołoty. To nie epoka Leonardów, Szekspirów, Chopinów czy Gaudich. Geniuszów brak, mamy za to mnóstwo celebrytów. Coraz rzadziej też trafiają się (zwłaszcza na szczycie drabiny społecznej) ludzie zdolni ogarniać szerzej, głębiej, bardziej kompleksowo. Role inteligentów przyjęły wykształciuchy, trudno znaleźć polityka patrzącego dalej niż do następnych wyborów. Wspomniany proces wspomagają dwie potężne siły destrukcyjne – oświata i media. Początkowo powszechność średniego wykształcenia pojmowano jako dobrodziejstwo, choć już wcześnie zauważono, że liczba uczniów nie przechodzi w ich jakość, a przepychanie ćwierć- i półanalfabetów z roku na rok sprawia, że obecne liceum zapewnia wykształcenie gorsze od przedwojennej podstawówki, magisterium to mniej więcej matura itp. Nakłada się na to kryzys humanistyki i zwycięstwo systemów testowych nad relacjami typu mistrz–uczeń pozwalającymi lepiej wyławiać talenty, rozwijać oryginalność, pomysłowość zamiast powszechnego glajszachtowania i rzekomo obiektywnych kryteriów czy kluczy.        Na domiar złego jak świat długi i szeroki
     
41%
pozostało do przeczytania: 59%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze