Odwieczna przyjaźń polsko-niemiecka

Wbrew pozorom nie jest to tytuł ironiczny. A przynajmniej niezupełnie... Na stosunki polsko-niemieckie głębokim cieniem położyły się zabory, ostatnia wojna i propaganda PRL-owska zestawiająca średniowieczny Drang nach Osten z „odwetowymi dążeniami rewanżystów zachodnioniemieckich”. Tymczasem gdyby dokonać solidnego bilansu, okaże się, że jeśli idzie o naszych sąsiadów, więcej wojen prowadziliśmy z Rosją, Turkami, a nawet Czechami niż z państwem niemieckim. (Krzyżacy to był byt samodzielny, międzynarodowy.) Przez co najmniej cztery wieki najbardziej nienaturalna granica w Europie była granicą najbardziej pokojową. Inna sprawa, że od średniowiecza po Bismarcka Niemcy pozostawały rozbite, cesarstwo stanowiło twór bardziej symboliczny, nie do końca pokrywający się z Rzeszą, a za czasów Habsburgów bywało częściej naszym sojusznikiem niż rywalem. Mieliśmy kłopoty z Brandenburgią i Prusami, zwłaszcza gdy zrzuciły lenną zależność, ale tradycyjnie sympatyzowaliśmy z Saksonią, która dała nam dwóch królów, a na mocy Konstytucji 3 maja właśnie Wettinowie mieli przejąć polski tron po Stanisławie Auguście, co zresztą zaczęto realizować w Księstwie Warszawskim. Nie brak też w naszych dziejach wzajemnych przysług. Wspólna walka pod Legnicą przyhamowała nawałę mongolską na Europę, pod Wiedniem Jan III Sobieski powstrzymał inwazję islamu, a Cud nad Wisłą Józefa Piłsudskiego oszczędził Niemcom i całej Europie posmakowania uroków bolszewizmu. Doświadczenie DDR-u zafundowali już
     
43%
pozostało do przeczytania: 57%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze