Rodowód z sowieckich czołgów

7 grudnia 2011 r. Trwa spotkanie zorganizowane przez Koło Naukowe Sił i Służb Specjalnych Akademii Obrony Narodowej z gen. Bolesławem Izydorczykiem. Pod adresem generała padają słowa uznania i zachwytu. Jest przedstawiony jako generał w stanie spoczynku, były szef wywiadu wojskowego w Wojskowych Służbach Informacyjnych. Nie ma ani słowa o tym, że Izydorczyk wcześniej pracował w Zarządzie II Sztabu Generalnego, czyli komunistycznym wywiadzie, że przeszedł przeszkolenie przez GRU, a przyznanie mu certyfikatu dostępu do tajnych informacji nastąpiło wyłącznie po interwencji ówczesnego ministra obrony narodowej Bronisława Komorowskiego.

Służby specjalne PRL-u nie zginęły wraz z powstaniem III RP. Ludzie tych służb, którzy przez całe lata służyli komunistycznej ideologii i Sowietom, bez problemów odnaleźli się w nowej rzeczywistości. Ze zgromadzonych w Instytucie Pamięci Narodowej dokumentów wyłania się obraz służb III RP stworzonych przez byłych esbeków, z których większość miała rodzinne resortowe powiązania. Do dziś na obecne służby mają wpływ komunistyczni funkcjonariusze lub ich tajni współpracownicy. Te służby nigdy nie zostały rozliczone, a o ich oddziaływaniu na obecną rzeczywistość świadczą różnego rodzaju fundacje, stowarzyszenia, kluby czy ciała doradcze. Wystarczy wspomnieć m.in. Związek Byłych Funkcjonariuszy Służb Ochrony Państwa, Klub Generałów czy Zespół Bezpieczeństwa Narodowego działający w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego za czasów gen. Stanisława Kozieja w czasie prezydentury Bronisława Komorowskiego.
Weryfikacja, której nie było
25 lat temu przestała istnieć Służba Bezpieczeństwa, a powstał Urząd Ochrony Państwa. Z kolei 24 lata wstecz zlikwidowano Wojskową Służbę Wewnętrzną (komunistyczny kontrwywiad wojskowy) i Zarząd II Sztabu Generalnego (wywiad wojskowy PRL), a w to miejsce powołano Wojskowe Służby Informacyjne. Żołnierze wojskowej bezpieki nie przeszli żadnej weryfikacji, cywilni funkcjonariusze –...
[pozostało do przeczytania 80% tekstu]
Dostęp do artykułów: