Diagnoza stanu polskich służb specjalnych przed i po 10.04.2010 r.

Dodano: 01/09/2015 - Numer 9 (115)/2015

„Przesłuchiwany funkcjonariusz BOR zeznał, że sprawdzał samolot z psem, ale przerwał czynności i nie sprawdził wszystkich powierzchni z powodu hałasu” – pisze dziś w „Nowym Państwie” płk Andrzej Kowalski o tym, jak polskie służby kontrolowały tupolewa po jego powrocie po remoncie w Rosji. Publikowany tekst nie jest kolejnym artykułem o Smoleńsku. Czym w takim razie? Według ekspertów służby specjalne nawet 90. proc. przydatnych informacji uzyskują z tzw. źródeł otwartych czy białego wywiadu. Potrzebny jest do tego fachowy analityk, który z szumu medialnego, tysięcy wypowiedzi i drobnych faktów wyłuska te nieliczne, które są dla służb bezcenne. Analiza płk. Kowalskiego, byłego p.o. szefa Służby Kontrwywiadu Wojskowego, jest próbą zbadania metodami białego wywiadu, dlaczego po 10 kwietnia 2010 r. nasze państwo zachowało się tak, jakby jego służby nie istniały. Przeanalizował on to, co w ciągu kolejnych lat po tragedii wymsknęło się z ust przedstawicieli państwa na ten temat. To, co wysypało się w czasie przyjmowania zmieniających się narracji propagandowych. Szczegółowej analizie poddał m.in. odpowiedzi na poselskie interpelacje. To nie jest łatwa lektura, bo i praca analityka białego wywiadu nie jest prosta, ale szereg uzyskanych tą metodą informacji robi piorunujące wrażenie. Kowalski stwierdza np.: „należy sformułować ocenę, iż polskie służby specjalne w żaden sposób nie były długofalowo zadaniowane w kierunku badania przyczyn katastrofy”. Po śmierci
     
2%
pozostało do przeczytania: 98%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze