Ludzie przypadkowi

Historia pełna jest ludzi przypadkowych, którzy, patrząc chłodnym okiem, nigdy nie powinni znaleźć się na szczycie. Ojcem ich sukcesu bywały ślepy los, niezwykły splot wydarzeń, czyjeś mylne kalkulacje, a nawet zbiorowa pomyłka. Nie podpadają pod tę karierę ludzie, którzy osiągnęli swoje stanowisko dzięki własnym talentom, uporczywej pracy lub po prostu urodzili się jako następcy tronu. Co, oczywiście, niczego nie gwarantuje. Poczynając od Nerwy, przez Hadriana, Trajana, mieliśmy galerie cesarzy bezdzietnych, którzy wyznaczali poprzez adopcję na swoich następców ludzi w sile wieku, doświadczonych, sprawdzonych, często wybitnych. System działał znakomicie ku pożytkowi Rzymu, aż najwybitniejszy z nich cesarz-filozof Marek Aureliusz postarał się, niestety, o biologicznego syna Kommodusa i ten na nowo uruchomił koło zbrodni i szaleństwa.

Przypadki jednak nie zdarzają się wyłącznie w systemach despotycznych. W Stanach Zjednoczonych  tylko przez zbieg okoliczności prezydenturę objął bezbarwny kongresmen, który nigdy nie był wybrany na ważne stanowisko. Osobnik ten nazwiskiem Gerald Ford został mianowany na wiceprezydenta przez Richarda Nixona, po skandalu, który zmiótł jego poprzednika Spiro Agnewa, i wnet po aferze Watergate Ford sam został prezydentem. Chyba najgorszym w dziejach USA, facetem, który utracił Indochiny, pozwolił na ekspansje sowiecką i walnie przyczynił się do upadku własnych służb.

Oczywiście to, że przypadkowy człowiek doprowadza do katastrofy, nie jest regułą. Nikt nie traktował poważnie Harry’ego Trumana, producenta szelek, spoza waszyngtońskiego układu, gdy został zastępcą Roosevelta. W chwili śmierci swego poprzednika nie wiedział nawet o istnieniu atomowego programu Manhattan, jednak w odróżnieniu od Franklina Delano dobrze zasłużył się w powstrzymaniu bolszewizmu na świecie. Podobnie wybrany przejściowym poczciwy papież Jan XXIII zaskoczył wszystkich, zwołując II Sobór Watykański i rozpoczynając wielką acz...
[pozostało do przeczytania 51% tekstu]
Dostęp do artykułów: