Starcie dwóch światów

Na Ukrainie starły się dwa pomysły polityczne na Europę: euroazjatycka, lansowana przez Putina, i euroatlantycka, budowana przede wszystkim przez USA. Strefa euroatlantycka sięga dwóch państw Ameryki Północnej, czyli  Stanów Zjednoczonych i Kanady, oraz całej Unii Europejskiej. Strefa euroazjatycka natomiast jest mniej zdefiniowana. Na pewno nie przyłączy się do niej Japonia i wątpliwy jest udział Indii. Jedyne liczące się kraje w tym  rejonie zainteresowane takim pomysłem to Chiny i Rosja. Dzisiaj Rosja, zdolna rozgrywać konflikty wokół swych granic, może wyglądać na państwo imperialne. Problem w tym, że ma niemal 10 razy mniej ludności i kilka razy mniejsze PKB niż Chińczycy. W takim układzie zostanie wcześniej czy później zdominowana przez Państwo Środka i sam pomysł może okazać się wstępem do podziału Rosji albo jej uzależnienia od ChRL. Jedynym racjonalnym wyjściem jest włączenie do tej strefy, jako aliantów rosyjskich, Europy Wschodniej. W  takim układzie Rosja będzie mogła równoważyć przynajmniej częściowo potencjał chiński. Odpadnięcie od Rosji Ukrainy, a wraz z nią reszty Europy Wschodniej, to pokusa dla Chińczyków, by Rosję uzależnić od siebie albo przynajmniej oderwać od niej Syberię. Poza tym przez Ukrainę mogą biec szlaki handlowe, a przede wszystkim rurociągi omijające Rosję, łączące Europę i Azję. Ta droga jest nawet krótsza. Dla Rosji utrzymanie Ukrainy jest więc walką o wszystko. Jednak tu aspiracje rosyjskie zderzyły się z amerykańskimi i 
     
46%
pozostało do przeczytania: 54%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze