„Resortowe dzieci” – celna odpowiedź na Smoleńsk

Książka „Resortowe dzieci” to logiczna odpowiedź na katastrofę posmoleńską. Skoro polskie państwo, elity, prokuratorzy, liczni dziennikarze i artyści zachowali się po 10 kwietnia jak obca agentura, to obowiązkiem patriotów jest najpierw precyzyjnie opisać, dlaczego coś tak nieprawdopodobnego było możliwe. Ten opis choroby to wstęp do wycięcia skalpelem z organizmu chorych tkanek. (fot. Ilustracja na podstawie zdj. Rafał Guz/PAP, Stach Leszczyński/PAP, Bartek Kosinski/Gazeta Polska, Michal Kolyga/Gazeta Polska) Dowodem na to, że przyjęta metoda leczenia jest właściwa, są histeryczne reakcje drobnoustrojów z ognisk chorobowych. One wiedzą, że tak szczegółowej lekarskiej diagnozy po 1989 r. nikt nie sporządził. Że ta książka jest realnym krokiem ku wyzdrowieniu.„Oni się zmienili” Rozpoczęcie przez Autorów opisu trawiącej organizm zarazy akurat od mediów było krokiem właściwym, bo uniemożliwia resortowym dziennikarzom udawanie bezstronnych autorytetów. Nie mogą wybuchać oburzeniem, że oto jakaś pani sędzia czy pan profesor zostali skrzywdzeni przez nienawistników. Muszą występować we własnej sprawie, a to zawsze wygląda gorzej. Wiedza o tym, że niemal wszystkie wpływowe postacie mediów III RP mają ubeckie lub nomenklaturowe korzenie, nie była w samym środowisku dziennikarskim tajemna. Także w samych mainstreamowych mediach. Pamiętam dziennikarza TVN, który w zaufaniu tłumaczył mi, że u nich wprawdzie pracuje Milan Subotić i jeszcze iluś tam mu
     
10%
pozostało do przeczytania: 90%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze