Ile płacimy za aborcje dzieci z downem

W 1992 r. przewidywano, że ponad 60 proc. wszystkich kobiet w ciąży będzie się chciało poddać prenatalnym badaniom ukierunkowanym na rozpoznanie zespołu Downa. Jednocześnie prognozowano, że z uwagi na fakt, iż kobiety zachodzą w ciążę w coraz starszym wieku, dzieci z zespołem Downa narodzi się więcej. Nic bardziej błędnego. Prognozy sprzed lat nie uwzględniły skutków coraz większej miarodajności badań przesiewowych. O ile słusznie przewidziano wzrost liczby matek w średnim wieku, o tyle już założenie, iż liczba dzieci narodzonych z zespołem Downa wzrośnie, okazało się błędne. Wysoko zaawansowana diagnostyka umożliwiająca już na bardzo wczesnym etapie rozpoznanie symptomów charakterystycznych dla zespołu Downa doprowadziła bowiem do wzrostu aborcji takich dzieci. Jak oficjalnie poinformował rząd Wielkiej Brytanii, na diagnostykę zespołu Downa  w Anglii i Walii wydaje się rocznie około 30 mln funtów. Kwota ta została ujawniona na wyraźne życzenie parlamentarzystki Fiony Bruce z Partii Konserwatywnej.Taniej zabijać, niż rodzić 1,37 mln funtów z całej „puli” wydaje się na badanie kobiet, które po usłyszeniu diagnozy, decydują się urodzić dziecko. Reszta, czyli porażająca suma prawie 28,5 mln funtów jest wpompowywana w diagnostykę, po której kobiety decydują się na aborcję. I tak rok w rok. Co uderzające, pewna część z tych 30 mln funtów jest obecnie przeznaczana na prześwietlanie i późniejsze pozbywanie się zdrowych płodów. Jak czytamy w rządowym dokumencie, na
     
21%
pozostało do przeczytania: 79%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze