Numer 11 (57)/2010

Krystyna Grzybowska
Mówimy tu o przypadkach z galerii życia osobników prymitywnych i nie potrafiących racjonalnie ocenić sytuacji. Tacy ludzie równocześnie uważają się za pobożnych chrześcijan i chodzą co niedziela do kościoła. Wystrojeni, w otoczeniu gromadki krewnych paradują do świątyni albo jadą wypasionym autem, żeby pokazać sąsiadom, na co ich stać i że są lepsi. Jednak nienawiść nie ogranicza swego zasięgu do zapadłych dziur, ona w tych dziurach jest po prostu czysta w swojej postaci, nieudawana i widoczna gołym okiem. Można ją ocenić, potępić lub zaakceptować albo zlekceważyć. Znacznie gorzej jest, kiedy taki pierwotny instynkt nazywany, moim zdaniem, niesłusznie „uczuciem” wykorzystywany jest do celów politycznych. Nie tylko dlatego, że ci, którzy pałają nienawiścią do politycznego przeciwnika...
Zbydlęconymi łatwiej się steruje Jedną z podstawowych zasad, które czerwona propaganda doprowadza do perfekcji, jest odwoływanie się do ludzkich emocji. Taka forma indoktrynacyjnego i destrukcyjnego działania pozwala doskonalić wszystkie te środki perswazji, których zadaniem jest „obejście” zapory, jaką zwykle stawia (zdrowy) ludzki rozum wobec wszelkich prób manipulacji, oszukiwania, zwodzenia, okłamywania, zastraszania itd. Sama rewolucja bolszewicka zasadza się na odrzuceniu wszelkiej racjonalności (konstytutywnej dla zachodniego społeczeństwa) i na ustanowieniu „filozofii” knuta, kajdan, szczucia i masowej eksterminacji - a więc jest powrotem do azjatyckiej barbarii. Racjonalność społeczną bolszewicy łączą z „myślą burżuazyjną” i „kołtuńskim zacofaniem”, podczas gdy postęp...
Aleksander Ścios
W rosyjskich szkołach, w zakresie nauczania historii XX w., nadal obowiązują wytyczne z 2008 r. wydane przez Akademię Podwyższania Kwalifikacji i Zawodowego Przekwalifikowania Pracowników Oświaty. Młodzież rosyjską uczy się, iż mord w Katyniu był sprawiedliwą zemstą za zagładę wielu tysięcy Rosjan w polskiej niewoli po wojnie 1920 r. Naucza się również, że tamtą wojnę wywołała Polska, a nie Związek Radziecki, oraz przekonuje, że ludobójstwa Józefa Stalina to nic innego, jak „mądre działania przywódcy szykującego kraj do wojny”. W tym samym duchu nową wersję kłamstwa katyńskiego powiela płk Putin, głosząc, że zbrodnia „była osobistą zemstą Józefa Stalina za porażkę w wojnie polsko-bolszewickiej roku 1920”. To fałszerstwo wydaje się szczególnie bliskie obecnym „elitom” III RP, wyrosłym...
Tomasz Sakiewicz
Największym propagatorem pokoju w nowożytnej historii był Józef Stalin. Każdy akt agresji, każde ludobójstwo poprzedzała niespotykana wcześniej ofensywa na rzecz pokoju. Polsce nie pomogło, że to naszą inteligencję wymordowano w Katyniu. Agresja była po stronie tych, którzy ludobójstwo wyjaśniali. Czyż Stalin uczciwie nie proponował, by sprawę zostawić w spokoju? Wielu tę pokojową ofertę Stalina przyjęło. Tylko nieliczni burzyli ład pokatyński. Pokój został zaakceptowany przez wszystkich koalicjantów Stalina. Józef Wissarionowicz, choć był najgłośniejszym propagatorem ładu, miał swojego wielkiego nauczyciela - Włodzimierza Lenina. To wszak obietnica pokoju dla zniszczonej wojną Rosji zapewniła sukces rewolucji. Chwilę później towarzysz Uljanow zafundował swemu państwu najbardziej...
Marcin Wolski
Co więcej, wzrost ludzkiej empatii, intensyfikujący się wraz z oddziaływaniem religii Jezusa Chrystusa, stawiał większe zadania przed socjotechniką. Nigdy zresztą zwykłe powody - różnice interesów, realne konflikty - nie wystarczały do tego, aby wroga traktować jak wroga. Walcząc z chrześcijanami, nie wystarczył zarzut, że ta, początkowo niegroźna, sekta czci Jednego Boga i nie chce oddawać kultu cesarzowi; trzeba było kreować ich na „nieprzyjaciół rodu ludzkiego”, oskarżać o niegodziwe praktyki, czary, zatruwanie studni itp. Miną epoki, a podobnych argumentów będzie się używać wobec Żydów. Kiedy Filip Piękny połakomił się na skarby Templariuszy, wiedział, że oskarżyć zakon o intrygi, herezję, to byłoby za mało. Przedstawiano więc dowody (w postaci zeznań wymuszonych na torturach)...
Katarzyna Gójska-Hejke
Ale publikowany dokument ma też silny wymiar symboliczny. Jest niemal pewne, iż był przedstawiony śp. Prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu w trakcie lotu do Smoleńska. Działania Rosji w sprawie Katynia, które nastąpiły po 10 kwietnia, dobitnie potwierdziły słuszność tez zawartych w ostatnim rozdziale publikowanej przez nas analizy. Przypomnę, iż poza satyrycznymi gagami jak obdarowywanie prezydenta Komorowskiego „właśnie co odtajnionymi” aktami sprawy katyńskiej, które każdy Polak mógł od lat znaleźć w internecie, władze Rosji w brutalny sposób zaatakowały Rodziny Katyńskie przed Trybunałem w Strasburgu. Odpowiedź Kremla na skargę bliskich ofiar ludobójstwa katyńskiego ma jasne przesłanie – dzisiejsze władze FR czują się spadkobiercami i następcami zbrodniarzy kierującymi Związkiem Sowieckim...
Jacek Kwieciński
O tzw. korzeniach tego, co obserwujemy, można by napisać szalenie dużo. Czy pamiętamy, co Józef Mackiewicz określał jako główną zasadę komunizmu, sprawdzoną metodę ogłupiania i indoktrynowania ludzi? Mówiąc oczywiście w przenośni – pokazywano im biały sufit, uparcie wmawiając, że jest czarny, jak smoła. I że tę czerń mają wychwalać (lub potępiać, w zależności o co chodziło). W „1984” Orwella urządzano przymusowe „seanse nienawiści”, przy czym, bo była to wszakże pozycja futurystyczna, oddziaływanie niezmiernie udoskonalano. Naciskano wskazane psychologicznie klawisze. I ludzie, niejako automatycznie, wydawali okrzyki oburzenia i gniewu. Tak jak chciał Wielki Brat. Można twierdzić, że komuniści z czasów Mackiewicza po prostu zastraszali, bo mieli w zanadrzu więzienie, przemoc...
Jacek Kwieciński
Nadal mamy najgorszego w historii prezydenta USA, najgorszego szefa NATO. „Europa” pod zarządem niemiecko-francuskim niedwuznacznie zamierza zastąpić Amerykę Rosją. Moskwa staje się pupilem całego Zachodu. I co mogłoby wydawać się niewiarygodne, zarówno antyamerykańskie nastawienie „Europy”, jak i de facto wpuszczanie Moskwy także do NATO jest podżyrowywane przez obecną administrację USA (puste gesty i retoryka nie zmieniają tego nastawienia). Obama jest dla mnie, dostosowanym do tamtejszych warunków, amerykańskim Schröderem czy Chirakiem. Mimo to mamy u nas maniaków nadal opiewających obamizm; niektórzy nawet określają się jako „konserwatyści”(!). USA: udany I etap O tak ważnych wyborach w Ameryce pisaliśmy wiele. Po aktualne wieści z powyborczej Ameryki odsyłam do „Gazety...
Piotr Lisiewicz
Pochwalić bezkompromisowość Tarnawskiego w szukaniu prawdy, która skazała go na wygnanie? „Nie oglądajcie bohaterów po ich wielkiej godzinie; często cała małość ducha bierze wtedy odwet na znużonej wielkości” – ostrzegał. Albo, jeszcze mocniej: „Brzmi to jak dziki paradoks, ale najwięcej wykrętów i podświadomego zakłamania spotyka się nieraz u ludzi właśnie prawych i bezkompromisowych. Nie mogąc ani wytępić, ani wejść w kompromis z podejrzanymi elementami swego wnętrza, muszą ratować się wykrętami przed prawdą, która byłaby dla nich nie do zniesienia. Inaczej wpadli by w obłęd albo popełnili samobójstwo”. Napisać, że widział więcej, niż inni? „Im inteligentniejszy człowiek, tym bardziej grozi mu moralna nieuczciwość. Umysł potrafi wszystko wykręcić: ominąć każdy zakaz i usprawiedliwić...
Mateusz Matyszkowicz
Jak więc robi rewolucję dr Howard Kirk, główny bohater książki Bradbury’ego? Po pierwsze, uczy jej studentów. Jak przystało na socjologa, uczy socjologii. Ale socjologia jest dla niego tylko jedna – mieszanka Marksa z Freudem. Wystarczy, aby zrozumieć wszystko. Po drugie, urządza przyjęcia. Przyjęcia są ważne w tej książce, otwierają ją i zamykają. Na nich dzieje się rewolucja. Ludzie gadają i uprawiają seks. To ostatnie jest bardzo ważne i godne odnotowania jako trzeci sposób robienia rewolucji. Doktor Howard Kirk robi to ze wszystkimi kobietami. Z wykładowczyniami, z żonami wykładowców i ze studentkami. Otwiera je, uczy ekspresji i realizowania pragnień, wreszcie prowadzi te swoje rewolucyjne gierki. Rewolucyjne gierki są rozmaite i wszystkie mają uderzyć w faszyzm. Wszystkie robione...
Małgorzata Matuszak
Miłość kierunkuje wzwyż, ku najwyższym wartościom i ku byciu jak najlepszym wyrazicielem tychże wartości. Nienawiść – przeciwnie; ona ściąga w dół, ku temu, co negatywne. Akty nienawiści stają się w ten sposób nośnikiem zła. Miłości i nienawiści nie różni jednak tylko przeciwstawne ukierunkowanie. Różnią się one także sposobem, w jaki przepojony nimi człowiek postrzega świat wartości – miłość rozszerza horyzont aksjologiczny, nienawiść zaś go zawęża. Pisał Karl Jaspers o miłości: „To nie »wartości« odkrywane są w miłości, lecz wszystko staje się w niej wartościowsze”. W nienawiści – przeciwnie. Ona w tym, ku czemu się kieruje, wszystko widzi gorszym, mniej wartościowym. Tak jak dla miłości charakterystyczne jest „otwarcie oczu” na wartość ukochanej osoby, tak nienawiść na wartość...
Ryszard Czarnecki
Dlaczego Polska przegrała tę batalię? Przecież miało być tak dobrze. Przypomnijmy, jak propaganda rządowo-partyjna jako wielki sukces gabinetu Tuska odtrąbiła tekę komisarza ds. budżetu dla europosła PO Janusza Lewandowskiego. Według tej narracji to stanowisko miało przynieść nam klucz do najważniejszych decyzji finansowych w UE. Każdy, kto cokolwiek wie o Unii, wiedział, że komisarz „od budżetu” jest znacznie mniej ważny od choćby tych zajmujących się rynkiem wewnętrznym i usługami, konkurencją, energetyką czy przemysłem i przedsiębiorczością. Najlepszym tego dowodem jest fakt, że w poprzedniej kadencji Komisji Europejskiej (2004-2009) tekę budżetową miała... mała Litwa, a teraz tak naprawdę nie było na nią chętnych. Bo o unijnym budżecie - to tajemnica poliszynela - i tak decydują...
W 1996 r. kilkakrotnie miałem zaszczyt gościć w domu u Państwa Katarzyny i Zbigniewa Herbertów. Podczas jednej z tych wizyt Zbigniew Herbert opowiedział mnie i mojemu koledze, Rafałowi Dzięciołowskiemu, następujące zdarzenie. Otóż pewnego razu do naszego gospodarza zadzwonił Adam Michnik i raczył stwierdzić - tu powtarzam za Poetą bardzo dokładnie: „Zbyszku, jesteś dla mnie bogiem”. Na to Zbigniew Herbert miał odpowiedzieć: „poszukaj sobie innego boga”. Po czym odłożył słuchawkę. Michnik dzwonił wtedy bodajże z Tokio. Był to czas, w którym Adam Michnik zabiegał o kontakty ze Zbigniewem Herbertem, ten natomiast nie chciał mieć z nim nic wspólnego, co w sposób jednoznaczny wówczas nam artykułował, nazywając Pana Michnika oszustem intelektualnym (podobna opinia Zbigniewa Herberta została...
Andrzej Waśko
Nie patrzą w nasza stronę, nie zbliżają się. Przechodzą obok, jakby pomiędzy nimi a nami przebiegała jakaś niewidzialna linia. Oni są na zewnątrz tej granicy. Skąd bierze się ta nasza dzisiejsza obcość? Różnice, niezrozumienie, wrogość, bluzgi wobec kandydatów PiS rozdających wyborcze ulotki? Wiem: media, „przemysł nienawiści”… Ale pod powierzchnią tkwi jeszcze jedno nienazwane publicznie pierwotne zróżnicowanie postaw. O tym jest ten artykuł. Wysiedli na przystanku: kompromis Przed 30 laty czynnikiem łączącym nas w opozycji i w ruchu „Solidarności” była świadomość, że nikt z nas nie zrealizuje swoich własnych życiowych celów, jeżeli najpierw Polska nie będzie wolna. Trzeba więc zająć się sprawami narodowymi, publicznymi, polityką – bo chodzenie tylko wokół własnych spraw, samo nie...
Patrycja Kotecka
Dyktatura mediów Dziś politycy i ich partie nie są w stanie funkcjonować bez środków masowego przekazu. To one są pośrednikami między partiami politycznymi a społeczeństwem. Bez sympatii mediów wygranie wyborów staje się niemożliwe. Kiedyś politykę uprawiano na wiecach, dziś wiece przeniosły się do studiów telewizyjnych i radiowych czy portali internetowych. Nawet najbardziej sprawna organizacyjnie partia nie jest w stanie komunikować się z ludźmi tylko w realu, organizując spotkania wyborcze. Taki sposób jest nieefektywny. Na duży wiec przyjdzie najwyżej 500 osób, tymczasem „Wiadomości” TVP ogląda codziennie 5 mln wyborców. Rachunek jest więc prosty - aby z tym samym komunikatem dotrzeć do 5 mln, trzeba zorganizować 10 tys. spotkań z obywatelami, czyli przez wiele lat codziennie...

Pages