Polska

Dyskusja, jaką wywołało polskie zaangażowanie w ukraińską rewolucję, poruszyła tematy od dawna dotykające istoty rozumienia naszej tożsamości. Trwająca wymiana zdań wokół polskiej postawy wobec wydarzeń na Majdanie dotyczy nie tyle pytania o stosunek do Ukrainy, ile pokazuje fundamentalne różnice w rozumieniu, czym jest polskość. Można wyróżnić trzy podstawowe postawy. Życie pod władzą dwóch trumien Pierwsza z nich reprezentowana jest przez media i autorytety tzw. głównego nurtu, sympatyzuje z Ukrainą w imię wartości, które roboczo można określić jako europostnowoczesne. Prozachodnie aspiracje Ukrainy są dla takich komentatorów dowodem: na słuszność tezy o bezalternatywności obecnej drogi „zjednoczonej” Europy, na atrakcyjność „europejskiego...
Dorota Kania
Szczególnie cennym świadectwem są trzy krótkie filmy RIA NOWOSTI wyemitowane tylko raz, 10 kwietnia 2010 r. Zawierają one materiał pokazujący zdjęcia miejsca katastrofy, fragmentów zniszczonego samolotu, relacje świadków oraz – co najważniejsze – symulację przebiegu katastrofy. Rosja ujawnia prawdę Filmy, które dotarły do zespołu parlamentarnego, to trzy wersje językowe zbliżonego treściowo materiału. Wszystkie oznaczone są logo RIA NOWOSTI z napisem wykonanym charakterystycznym krojem czcionki  rosyjskiej agencji:  „Russian news & information agency”. Tekst komentarzy czytany  jest przez lektorów tejże agencji. Zespół dysponuje wersjami rosyjską, niemiecką i angielską. Wszystkie one powtarzają te same tezy zasadnicze: że choć oficjalne władze mówią o...
Antoni Macierewicz
Nie można wykluczyć, że emisja tych filmów jest śladem głębokich różnic wewnątrz rosyjskiego establishmentu. Rosjanie, świadomi skali tragedii, sondowali reakcję polskiej i międzynarodowej opinii. Chociaż propaganda rosyjska miała już przygotowaną wersję oskarżającą „nieudolnych pilotów” i „nieodpowiedzialnego Prezydenta”, to Rosjanie świetnie wiedzieli, że jej uwiarygodnienie będzie trudne. Zdawano sobie też sprawę, że istnieje porozumienie z 1993 r. co do badania katastrof samolotów wojskowych, które daje Polsce prawo do równoprawnej pozycji w postępowaniu wyjaśniającym. A to oznaczało pełen dostęp do wszystkich dowodów, możliwość przeprowadzenia sekcji zwłok, badania czarnych skrzynek, przejęcia dyspozycji nad wrakiem. Te uprawnienia wynikały nie tylko z ...
Leszek Misiak
Materiały wybuchowe na wraku Jeżeli katastrofa smoleńska była zwykłym wypadkiem – jak twierdzi Kreml, a za nim polski rząd i mainstreamowe media – to skąd na wraku znalazły się ślady substancji wybuchowych? W marcu 2013 r. Stanisław Zagrodzki, krewny śp. Ewy Bąkowskiej, która zginęła w katastrofie smoleńskiej, opublikował wyniki laboratoryjnych badań pasa bezpieczeństwa z Tu-154, przeprowadzonych w USA. Analiza dokonana była pod kątem obecności substancji wybuchowych, gdyż wcześniejsze badanie detektorem wykazało, że na pasie znajdował się trotyl. Co mówią ostateczne rezultaty badań? „Wynika z nich, że na pasie, którym była przypięta pani Bąkowska, mogą być ślady DNT, związku będącego wynikiem rozkładu TNT. Byłoby to potwierdzenie tego, że na...
Grzegorz Wierzchołowski
Materiały wybuchowe na wraku Jeżeli katastrofa smoleńska była zwykłym wypadkiem – jak twierdzi Kreml, a za nim polski rząd i mainstreamowe media – to skąd na wraku znalazły się ślady substancji wybuchowych? W marcu 2013 r. Stanisław Zagrodzki, krewny śp. Ewy Bąkowskiej, która zginęła w katastrofie smoleńskiej, opublikował wyniki laboratoryjnych badań pasa bezpieczeństwa z Tu-154, przeprowadzonych w USA. Analiza dokonana była pod kątem obecności substancji wybuchowych, gdyż wcześniejsze badanie detektorem wykazało, że na pasie znajdował się trotyl. Co mówią ostateczne rezultaty badań? „Wynika z nich, że na pasie, którym była przypięta pani Bąkowska, mogą być ślady DNT, związku będącego wynikiem rozkładu TNT. Byłoby to potwierdzenie tego, że na...
Anita Gargas
Bo Rosjanie sobie nie życzyli Dziś wiemy ponad wszelką wątpliwość, a dowody ma nasza prokuratura, że Marian Janicki mógł zapobiec katastrofie, gdyby tylko nie zignorował swoich obowiązków, które nakazywały mu zwrócić się do premiera, szefa jego kancelarii i szefa MSW, o zmianę lotniska w przypadku niemożności zlustrowania go przez BOR. Ale Janicki podszedł do sprawy rekonesansu elastycznie. Zgodnie z wyznawaną przez tę władzę zasadą, by „nie zadrażniać stosunków”. W efekcie Lech Kaczyński lądował w miejscu, które w żaden sposób nie było zbadane przez polskich borowców. Oni go wręcz nie widzieli na oczy. Chyba że pamiętali co nieco z wizyt składanych tam w poprzednich latach. Pewne jest, że lotniska nie sprawdził polski pirotechnik BOR – do Smoleńska kogoś takiego nie wysłano....
Piotr Lisiewicz
Rząd do dymisji za szkodzenie polsko-rosyjskim spółkom Przyczyną wniosku o odwołanie rządu Jana Olszewskiego nie była lustracja. 22 maja 1992 r. premier sprzeciwił się podpisaniu klauzuli polsko-rosyjskiego traktatu o przyjaźni i dobrosąsiedzkiej współpracy. Przekazywała ona bazy, opuszczane przez wojska rosyjskie wycofujące się z Polski, międzynarodowym spółkom polsko-rosyjskim. Zapis ten wprowadzony został do umowy na prośbę Lecha Wałęsy. Gdy mimo sprzeciwu premiera porozumienie polsko-rosyjskie zostało przez MSZ podpisane, doszło do konfliktu premiera z prezydentem Wałęsą i związanym z nim ministrem spraw zagranicznych Krzysztofem Skubiszewskim. By nie dopuścić do podpisania porozumienia, Olszewski przekazał sprzeciw rządu, wysyłając szyfrogram do Moskwy, na ręce Lecha Wałęsy....
Dorota Kania
Strzał samobójczy 9 stycznia w siedzibie Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Poznaniu w przerwie konferencji prasowej postrzelił się płk Mikołaj Przybył, zastępca szefa poznańskiej prokuratury. Strzał, który początkowo wydawał się być dramatyczną próbą samobójczą, w rzeczywistości okazał się niegroźnym postrzałem w ucho. Pułkownik Przybył, który prowadził m.in. śledztwo w sprawie ujawnienia tajemnicy z postępowania w sprawie smoleńskiej katastrofy, wygłosił oświadczenie. Odnosił się w nim do sprawy Smoleńska, a także – co ciekawe – do planów likwidacji prokuratury i sądów wojskowych. I wygłosił płomienną obronę swojego szefa, gen. Krzysztofa Parulskiego, nie szczędząc jednocześnie gorzkich słów pod adresem cywilnej prokuratury. Później wydarzenia potoczyły się jak w kalejdoskopie:...
Dorota Kania
Zmiana kursu Aleksander Szczygło jako szef BBN, a wcześniej jako minister obrony narodowej, walczył o przywracanie pamięci narodowej, o prawdę historyczną fałszowaną przez całe dziesięciolecia. To za czasów ministra Szczygło powstało w BBN opracowanie na temat wybuchu II wojny światowej i sowieckiej agresji na Polskę 17 września 1939 r., które spotkało się z gwałtowną reakcją rosyjskich mediów po wizycie Władimira Putina w Polsce na obchodach 70. rocznicy wybuchu wojny. Następstwem tego opracowania w BBN był obszerny raport: „Ludobójstwo katyńskie w polityce władz sowieckich i rosyjskich (1943–2010)”, w którym zanalizowano politykę Rosji wobec zbrodni katyńskiej na przestrzeni prawie 60 lat i zarekomendowano prezydentowi RP działania w sprawie Katynia. „Bez względu na stanowisko...
Przemysław Harczuk
Warto jednak zwrócić uwagę na drastyczną zmianę retoryki PO – w 2005 r. partia ta mówiła o niższych podatkach i szansach dla przedsiębiorców, dwa lata później straszyła niekompetentnym i nienawistnym PiS. Dziś obiecuje, że „da więcej”. Przypomina to słynne 100 mln na głowę od Lecha Wałęsy, mieszkania na wiosnę od Aleksandra Kwaśniewskiego, gruszki na wierzbie, które miały wyrosnąć za rządów Leszka Millera. Jest jednak mała różnica. Demagogiczne hasła wyżej wymienionych polityków wypowiadane były przez nich w czasie, gdy byli w opozycji. Po dojściu do władzy następowała zmiana – Kwaśniewski mówił o cięciu wydatków, Miller chciał zmniejszyć podatki, Krzaklewski skutecznie eliminował związkowych radykałów. Nawet śp. Andrzej Lepper jako minister rolnictwa wypowiadał się znacznie rozsądniej...
Michał Rachoń
Lokalne media zakneblowane Ponad trzy lata po ujawnieniu kompromitującego materiału Jacek Karnowski pozostaje człowiekiem niekaranym. Wybuch afery był wydarzeniem bez precedensu w Trójmieście. Oto poważne ogólnopolskie medium skupiło uwagę na samorządzie, w którym jak w kalejdoskopie widać patologie, do jakich doprowadziła politpoprawność i chciejstwo III RP. Lokalne media – bombardowane dużo wcześniej doniesieniami o hulających po mieście przestępcach (pobity szef klubu radnych PiS w Sopocie Albert Śledzianowski), dyskotekach działających pod przykrywką klubów żeglarskich, szerzącym się nepotyzmie i korupcji – nie badały tematu. W swoim oporze trwały wystarczająco długo, aby w mieszkańcach Trójmiasta wytworzyć przeświadczenie, że korupcja w Sopocie to temat wydumany przez grupkę...
Aleksander Ścios
Towarzystwo Przyjaźni Polsko-Radzieckiej Pomysł utworzenia takiego organu znajduje mocne, historyczne uzasadnienie. Już przed 50 laty Rosjanie, przystępując do okupacji Polski, wiedzieli, że nie wystarczy wymordować elitę narodu, sterroryzować społeczeństwo i narzucić mu zasady „przodującego ustroju”. Zgodnie z bolszewicką doktryną trzeba jeszcze nazwać ten akt „przyjaźnią” i sprawić, by niewolnik bezwarunkowo pokochał swojego pana, okazywał mu zainteresowanie, poznawał jego tradycje i język. Sowiecki system kłamstwa i indoktrynacji wymagał zatem, by w podbitym kraju powstawały organizacje głoszące przyjaźń kata i ofiary. W tym celu, już w 1944 r. powołano Towarzystwo Przyjaźni Polsko-Radzieckiej (TPPR), zlecając kolaborantom krzewienie idei „braterstwa polsko-radzieckiego”. W...
Dorota Kania
Dziennikarze szukają agenta Zaraz po śmierci Jana Pawła II w Warszawie zostały zorganizowane uroczystości żałobne, którym patronował ówczesny prezydent stolicy Lech Kaczyński. Uroczystości – nie tylko w Warszawie, lecz także w całej Polsce – gromadziły miliony ludzi. Jednym z głównych przesłań tamtych dni było przypominanie roli Jana Pawła II w obaleniu komunizmu i w odzyskaniu tożsamości narodowej. Kilkanaście dni po pogrzebie papieża Leon Kieres, ówczesny szef IPN (obecnie senator PO), ujawnił w mediach, że w Instytucie znajdują się materiały dotyczące inwigilacji Karola Wojtyły. Co ciekawe, prof. Kieres nie podał żadnych nazwisk, co wywołało lawinę spekulacji. Powiedział jedynie, że w IPN odnalazły się materiały SB, w tym dwie taśmy z rozmowami oficerów z księdzem, który udzielał...
Michał Karnowski
Bitwa o prawdę Ostatnie miesiące to czas dorzynania medialnych watah, resztek publicystyki telewizyjnej i radiowej niezależnej od obozu władzy. Programy, których autorzy tracą pracę lub choćby możliwość występowania, nie były bynajmniej jednorodne. Środowisko, o którym mowa, jest bowiem niezwykle różnorodne, skrzące całą paletą barw i kolorów. Narzekania na to słychać zresztą dość często z obozu głównej partii opozycyjnej. Oto dowodzą ich autorzy – publicyści konserwatywni zawsze mają jakieś „ale”, kiedy tamci, zwolennicy Platformy i SLD, swoich sympatii nie ukrywają, a poparcia udzielają bezwarunkowego, wiernie podążając za linią partii. Oto – przekonują – publicyści konserwatywni zawsze mają różne poglądy, wchodzą w starcia, dyskusje, nie wahają się poprzeć jakiegoś rozwiązania...
Aleksander Ścios
Wbrew rozpowszechnianym obecnie opiniom, jakoby reakcje rządu Donalda Tuska były efektem nieudolności lub tchórzostwa obecnej ekipy, a przyjęcie wobec Rosji roli petenta świadczyło o błędnych kalkulacjach politycznych, uważam, że przyczyna tych rażących zachowań jest znacznie poważniejsza i polega na współdziałaniu w zastawieniu pułapki smoleńskiej, a następnie w zacieraniu prawdy o zdarzeniu z 10 kwietnia. Mamy zatem do czynienia z zakładnikami kłamstwa smoleńskiego, a rosyjska strategia wobec grupy rządzącej oparta jest na niemal identycznym stosunku zależności, który ze wszystkich rządów „ludowej” Polski uczynił faktycznych wspólników zbrodni katyńskiej. Zachowanie ludzi Donalda Tuska ukrywających przez dziewięć miesięcy prawdę o okolicznościach dotyczących lądowania w Smoleńsku...
Michał Karnowski
Rok temu, jak zwykle, śp. Prezydent Lech Kaczyński zaprosił dziennikarzy na spotkanie opłatkowe. Był w wyjątkowo dobrej formie, podobnie jak prezydencka Małżonka śp. Maria Kaczyńska. Z radością pokazywali wszystkim pieska, małego kundelka, znalezionego zmarzniętego na jakiejś stacji benzynowej. Ale był jednocześnie prezydent zatroskany stanem państwa. Mówił mi, że niepokoi go niepoważne traktowanie najważniejszych dla Rzeczypospolitej spraw przez rząd Donalda Tuska. Że wszystko zostało sprowadzone do PR, a to, co ważne, leży odłogiem. Że niektórzy również od niego oczekują, by na tym właśnie poziomie podjął polityczną rywalizację. Ale on – przekonywał – nie może tego zrobić. Bo funkcja prezydenta Polski to przede wszystkim zobowiązanie i misja, by być poważnym, by myśleć i działać tam...
Józef Darski
Alternatywa systemowa W komunizmie tradycyjnym regulowano system poprzez kryzysy, co opisała i uzasadniła prof. Staniszkis, kiedy jeszcze nie była zmanipulowana i miała ostrość widzenia rzeczywistości ukrytej za matrixem dla ludu. Wybuch kryzysu przyspieszano drogą bezpieczniackiej prowokacji, by pozbyć się ekipy zużytej i wprowadzić na partyjne szczyty ekipę nową z poparciem ludu i ku jego wielkiej radości, iż nareszcie komunizm będzie dobry, a nie, że go nie będzie. W tym systemie, jak opisywała Staniszkis, partia stanowiła społeczeństwo zastępcze, więc sprzeczności ujawniały się w partii w formie walk frakcyjnych. W demokracji typu zachodniego podobne regulacje odbywały się bez policyjnych prowokacji i ofiar. Przykładem było porozumienie wenezuelskich chadeków i neoliberałów (...
Aleksander Ścios
Co stanowi umowa gazowa Przez cały okres negocjowania umowy polskie społeczeństwo było pozbawione elementarnej wiedzy o jej rzeczywistych warunkach i karmione propagandowymi banałami o rzekomych „sukcesach negocjacyjnych”. Jak sukcesy te wyglądały w praktyce, mogliśmy się przekonać, gdy do mediów przedostały się informacje o niektórych ustaleniach umowy. Dowiedzieliśmy się zatem, że: –  za gaz dostarczany z Rosji zapłacimy znacznie więcej niż inni odbiorcy (330 dol. 1000 m3) ze świadomością, że cena ta będzie wzrastać; – stawki za tranzyt gazu, jakie Gazprom ma płacić Polsce, są niższe nawet od stawek, jakie Rosjanie płacą Białorusi. Od marca br. za tranzyt 1000 m3 gazu na odległość 100 km Gazprom płaci Polsce równowartość 1,74 dol. (Białorusi – 1,88; Ukrainie – 2,74); –...
Dorota Kania
Wpadka za wpadką Do najbardziej kontrowersyjnych ostatnich decyzji REM należy sprawa „Faktu” oraz skrytykowanie Joanny Lichockiej. Awe wrześniu, po katastrofie polskiego autokaru pod Berlinem, w którym zginęło 18 osób, REM potępiła dziennik „Fakt”, którego dziennikarz miał się podszyć pod rodzinę jednej z ofiar. Szefowa Rady Magdalena Bajer powołała się na e-mila, którego otrzymała – jak stwierdziła – od burmistrza Złocieńca, skąd pochodziły ofiary katastrofy. „Rada Etyki Mediów z oburzeniem przyjęła informację burmistrza Złocieńca, pana Waldemara Włodarczyka, o nieetycznym postępowaniu reportera »Faktu«, red. Kamila Pawełoszka, wobec rodzin ofiar wypadku autokaru pod Berlinem. Red. Pawełoszek, podając się za członka rodziny, dostał się do autokaru jadącego ze Złocieńca do...
Za mord odpowiada Pis Tak, wiem, to wniosek pesymistyczny, ale nie można zamykać oczu na rzeczywistość. Jak ona wygląda? Spójrzmy na to oczami uczciwego historyka, dajmy na to za 50 lat. Co widzimy? Możemy dostrzec medialny walec, jednorodny i brutalny, który rozjeżdża wszystkich niezgadzających się na przewodnią rolę partii rządzącej. Możemy usłyszeć krzyki i groźby, czasem nawet na rządowych wiecach, wobec tych, którzy nie chcą - jak to kiedyś sugerował Donald Tusk - brać udziału we wspólnej budowie pięknej, doskonałej przyszłości. Odnotujemy też z takiej perspektywy pobicia przez nieznanych sprawców polityków i zwolenników opozycji, wysyłanie do psychiatryka, zwalnianie ich z pracy pod byle pretekstem, a czasem wprost - za poglądy. Zapiszemy relację z brutalnego politycznego...
Witold Waszczykowski
Polityczne korzyści zasady „gry na wielu fortepianach” W mediach i ośrodkach analitycznych sprzyjających obecnemu rządowi wskazuje się następnie na jego rzekome sukcesy dyplomatyczne na arenie międzynarodowej. Lansowany jest pogląd, że rząd przywrócił Polskę Europie, a nawet przełamał swoistą izolację Polski. Upowszechnia się też przekonanie, że zmieniono wizerunek kraju w świecie, co miało nam pomóc w relacjach z sąsiadami oraz odnieść sukcesy w Unii Europejskiej. Rząd porzucił iluzje i wrócił do realistycznej polityki, do głównego nurtu europejskiego w celu budowania nowoczesnego państwa narodowego, jak to drzewiej za Piastów bywało. Ilustracją tych sukcesów miały być jakieś tajemnicze osiągnięcia w negocjacjach klimatycznych ratujące naszą gospodarkę energetyczną oraz osławione,...
Zastąpienie jednych wpływów innymi Niestety, może mieć rację. Układ medialny, zdominowany przez dokładnie te same siły, które rządziły mediami w latach 90., ponownie się na naszych oczach domyka. Nie wiadomo, ile jeszcze potrwa pluralizm, gwarantowany tak naprawdę przez zaledwie kilkoro dziennikarzy o wrażliwości konserwatywnej w mediach publicznych, ale wydaje się pewne, że prędzej czy później Polska znajdzie się w strefie ciszy. Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji lada moment zostanie całkowicie zmieniona, pędzą też jak kozackie konie posłowie realizujący polityczne zlecenia wymiany zarządów TVP i Polskiego Radia. Charakterystyczny jest przy tym kształt nowego systemu: zostawia on wszystkie obecne wpływy postkomunistom (a więc dużą część radia, TVP 2 i duży udział w TVP Info),...
Aleksander Ścios
Człowiek pod specjalnym nadzorem Dzięki szczelnej, propagandowej osłonie ze strony głównych mediów, ustanowionej nad działaniami grupy rządzącej, większość obywateli nie ma możliwości poznania faktów z życia Bronisława Komorowskiego ani uzyskania szczegółowej wiedzy o tej postaci. Nie obowiązuje bowiem zasada, zgodnie z którą obywatele mają prawo znać przeszłość osoby pretendującej do najwyższego stanowiska w państwie. Mają również prawo wiedzieć, kim jest człowiek, któremu powierzają zaszczyt reprezentowania narodu, co robił w przeszłości, jakie ma predyspozycje, poglądy i intencje. Mają prawo poznać dokładny życiorys kandydata, sięgający wielu lat wstecz; efekty jego pracy na zajmowanych stanowiskach, zakres i konsekwencje podejmowanych decyzji. Powinni poznać ludzi z jego...
Zdzisław Krasnodębski
W koalicji następuje marginalizacja PSL, które coraz bardziej jest lekceważone, i powolna asymilacja lewicy, a przynajmniej jej „socjaldemokratycznej” części. PO stała się partią ogólnoestablishmentową. Mieszczą się w niej i Jarosław Gowin, i Małgorzata Kidawa-Błońska. W zasadzie mogą znaleźć się w niej „wszyscy” – od Wałęsy po Kwaśniewskiego, od Balcerowicza po Belkę, od Danuty Huebner po Mariana Krzaklewskiego. Platforma jest też zakorzeniona w samorządach, w lokalnych sieciach i układach, i jest partią szeroko otwartą na biznes. Popierają ją autorytety odziedziczone po Unii Demokratycznej i Unii Wolności, z certyfikatem „GW”. Ma też duże poparcie mocarstw ościennych i UE. Realizuje się tym samym dawne marzenie o jednej niepartyjnej partii, która nie uprawia polityki, lecz zarządza...
Aleksander Ścios
Rozmowy „w imieniu Polaków” O ile wierność wobec Związku Sowieckiego u funkcjonariuszy partyjnych była nakazem ideologicznym, wynikającym z przynależności do kręgu władzy, o tyle trudno wytłumaczyć postawy ludzi, którzy dobrowolnie uznawali dominium Moskwy, a swoją serwilistyczną postawę wobec Rosji chcieli narzucić całemu społeczeństwu. Mieczysław Rakowski w swoich pamiętnikach, pod datą 14 października 1989 r. zanotował: „Wieczorem, bez uprzedzenia, wtargnął do nas AM. Wracał z ambasady radzieckiej. Wybiera się do Moskwy. […] AM starał się mnie przekonać, że jestem w PRL tym, »który może ten kraj wyciągnąć z dna, w jakim się znalazł«. [...] O Wałęsie powiedział, że jest to dureń [...] A w ogóle, to cele wtargnięcia do mnie określił w ten sposób: »Jadę do Moskwy […] i przyszedłem...
Daniel Wicenty
Wykres obrazujący poparcie dla prezydenta Kaczyńskiego od 1995 r. jest poszarpany jak łańcuch górski. Po wyborach prezydenckich w październiku 2005 r. stosunek do prezydenta-elekta niemal od razu zmienił się z ufności w nieufność. Koniec 2008 r. wyznaczył minimum zaufania (niecałe 30 proc.) i maksimum nieufności (niemal 60 proc.). Jak to wytłumaczyć? Sondaże te wyrosły z przestrzeni kulturowo-symbolicznej, która jest w dużej mierze kształtowana przez media. Kontakt przeciętnego Polaka z prezydentem Kaczyńskim zawsze był zapośredniczony medialnie. Oto elementy składowe „medialnego” Lecha Kaczyńskiego w trzech odsłonach: po wyborach prezydenckich w październiku 2005 r., po jego wizytach w Gruzji (sierpień i listopad 2008 r.) oraz po tragedii smoleńskiej, wydestylowane z zawartości...
Tomasz Terlikowski
Nie można pojąć stosunku dziennikarzy „GW” do Kościoła bez zrozumienia autoidentyfikacji Adama Michnika. Strategia „Gazety Wyborczej” była (w mniejszym stopniu jest) ściśle związana z tym, kim chciał być dla Polski jej redaktor naczelny. A jego marzenie było proste. On chciał być Mojżeszem polskiego, zacofanego, ciemnego i obskuranckiego Kościoła. Wierzył, że pod jego (a może dokładniej jego środowiska) światłym przewodem polska dusza, w którą nieodłącznie wpisany jest katolicyzm, będzie stopniowo przekształcać się, jak przekształcała się tożsamość narodu wybranego wędrującego po pustyni w drodze do Ziemi Obiecanej. Miał nadzieję, że po wspólnej wędrówce niewierzących radykałów (zwanych początkowo „lewicą laicką”, a później „demokratami sceptykami”) i otwartych katolików ukształtuje...
Dobrze się stało, że w wyborach prezydenckich z ramienia Platformy Obywatelskiej kandyduje Bronisław Komorowski. Dobrze, bo polityk ten doskonale uosabia to, co stało się w ostatnich latach z rządzącą partią, która powoli, ale za to niezwykle konsekwentnie, przepoczwarza się z siły obiecującej zmianę (symbolizowaną w latach 2004-2005 przez Jana Rokitę, zwłaszcza w okresie komisji rywinowskiej) w zdeterminowanego obrońcę patologii III Rzeczpospolitej.  Jeden z uczestników słynnego spotkania w warszawskich łazienkach, gdzie zaprezentowano komitet honorowy marszałka Sejmu, opowiadał, że poczuł się jak na spotkaniu nawet nie Unii Wolności, ale Unii Demokratycznej. Martwa wydawało się, odrzucona przez Polaków formacja powstała z grobu i oplotła swoją następczynię, zawładnęła ją. A...
Aleksander Ścios
„Zdolności profetyczne” dziennikarki miały znaleźć wkrótce potwierdzenie w rozwoju kombinacji operacyjnej, znanej jako „afera marszałkowa”. Celem wielomiesięcznej gry było uzyskanie dostępu do aneksu Raportu z Weryfikacji WSI, a gdy okazało się to niemożliwe - zdezawuowanie zawartych w nim treści i uprzedzenie ewentualnych zarzutów dotyczących powiązań polityków PO ze środowiskiem byłych WSI. Priorytetem pozostawała osłona politycznego patrona wojskowych służb - Bronisława Komorowskiego. Specjaliści od polityki hakowej Te same dążenia przyświecają inspiratorom obecnych działań. Za akt pierwszy można uznać wypowiedź Bronisława Komorowskiego z 8 lutego 2010 r. z programu „Kropka nad i”. Padły wówczas „prorocze” słowa: „Moi przeciwnicy będą szukali na mnie haków, ale ja się prawdy nie...
Pan i władca I tak się dzieje. Mamy więc do czynienia z paradoksem: na prawyborczym zabiegu zyskują wszyscy, z wyjątkiem samych ludzi Platformy. Korzysta polska polityka, bo mimo ułomności preelekcji w wykonaniu PO zasada, by część partyjnych decyzji oddać w ręce członków partii, warta jest powielenia także przez inne formacje. Zyskuje szyld Platformy, bo przez dwa miesiące skutecznie ogniskuje zainteresowanie opinii publicznej, spychając w cień wszelkie inicjatywy partii opozycyjnych, debatę o dwuleciu rządu, pogarszającą się sytuację na rynku pracy i wzrastający dramatycznie deficyt finansów publicznych. Plusy w swoim kajeciku może zapisywać także Donald Tusk – ma spokój, nikt niczego od niego nie chce, o nic nie pyta. Większość obserwatorów i mediów emocjonuje się walką wewnętrzną w...
Aleksander Ścios
„Ośmiornica” pławi się w luksusach Środowisko branży hazardowej – z którym utrzymywali kontakty Drzewiecki, Schetyna i Chlebowski - ma silne powiązania z przestępczością zorganizowaną. Ale nie tylko. Kasyna, od kiedy tylko istniały, były zawsze miejscem szczególnej aktywności operacyjnej służb. W nich bowiem spotykają się biznesmeni, dyplomaci, gangsterzy, oficerowie wojska czy policji, a często również politycy centralni i samorządowi. To wymarzone miejsce dla zdobywania wiedzy o środowiskach tych osób, ale też do pozyskiwania nowych źródeł informacji. W państwach kontrolujących hazard, kasyna i salony gry są z zasady inwigilowane przez służby specjalne, przy czym rodzaj tej „opieki” przyjmuje czasem formę czerpania zysków z działalności hazardowej, a część pieniędzy zarobionych...
Polityka nie znosi próżni Wystarczy rzut oka na scenę polityczną, by przekonać się, że tymi kwestiami zajmują się dziś wszyscy poważni gracze. Każdy stara się odnaleźć ten wiatr, który jest najmocniejszy, który da siłę pozwalającą dopłynąć, jak w przypadku Platformy, do portu prezydenckiego lub nadrobić stracony dystans, co dotyczy Prawa i Sprawiedliwości. I tak naprawdę, to właśnie trudność w znalezieniu dziś wiarygodnej odpowiedzi była jedną z przyczyn rezygnacji z kandydowania w wyborach prezydenckich. Nie bezpośrednio, ale jako czynnik zwiększający ryzyko, niepozwalający uznać zgromadzonego dziś przez lidera Platformy Obywatelskiej poparcia za trwałe. Emocje społeczne zmieniają się na naszych oczach, konsekwencje zaniechań i złych decyzji rządu zaczynają docierać do opinii...
Aleksander Ścios
Dla nas – odbiorców tych informacji, obie wersje zdają się brzmieć wiarygodnie, a brak racjonalnych dowodów do wykluczenia którejkolwiek z nich powinien powstrzymać zbyt wybujałą wyobraźnię. Warto jednak zauważyć, że zgodny chór tzw. czynników oficjalnych dywagujących o problemach osobistych żołnierza SWW brzmi mało wiarygodnie, zważywszy na standardową, ustawiczną kontrolę, jakiej poddawane są szczególnie ważne obszary przetwarzania i przekazywania informacji oraz osoby wykonujące zadania szyfrantów. Wewnętrzne procedury każdej służby powinny uniemożliwiać przypadki nieujawnionych „problemów osobistych lub zdrowotnych” na tym stanowisku, a jeśli doszło w tym zakresie do zaniedbań – ktoś powinien za nie odpowiedzieć głową. Tymczasem nic nie wiadomo, by ktokolwiek poniósł konsekwencje...
Schetyna kontra Tusk, czyli chłopaki jednak się mszczą Polityka ma swoje prawa i trudno uznać, by dwaj najważniejsi ludzie Platformy byli spod nich wyjęci. Konflikt między Tuskiem a Schetyną wciąż trwa i jest więcej niż prawdopodobne, że do kolejnego przesilenia dojdzie jeszcze przed wyborami prezydenckimi jesienią 2010 r. Trudno sobie bowiem wyobrazić, by premier Tusk tolerował na szczytach władzy PO człowieka, który ma do niego tak ogromny żal za wyrzucenie z rządu. Który w czasie kampanii wyborczej, jeżeli premier zdecyduje się wystartować, jednym ruchem albo zwykłym brakiem entuzjazmu, mógłby narobić bardzo dużo szkód. Tym bardziej, że konflikt między oboma politykami wciąż się tli, a w tle ma nie tylko twardą rywalizację o wpływy, lecz także warstwę emocjonalną. Bo Tusk pozwolił...
Klaudiusz Wesołek
Aby to zrozumieć, należy cofnąć się do przełomu lat 80. i 90. – do okresu zmian systemowych, które w wielu dziedzinach były jedynie kosmetyczne. Tak było w wymiarze sprawiedliwości, a w sądownictwie praktycznie nie było zmian wcale. Stwierdzono, że weryfikacja sędziów byłaby naruszeniem niezawisłości. Cóż za pokrętność! Sędziowie, którzy w okresie PRL wsławili się dyspozycyjnością, wasalną służalczością i brakiem niezawisłości, zostali uchronieni przed weryfikacją właśnie w imię niezawisłości. A ich obrońcy odpowiadali, że przecież nie mamy dowodów na to, iż wyroki wydawali pod dyktando. I na tym się dyskusja skończyła. Do nowej rzeczywistości weszliśmy z bardzo pobieżnie zweryfikowaną prokuraturą i w ogóle niezweryfikowanym sądownictwem. Kiedy w 2003 r. przeglądałem akta IPN, już w...
Katarzyna Gójska-Hejke
Jakiś czas temu głośnym echem odbiła się informacja o postawieniu zarzutów karnych dziennikarzowi Radia Zet oraz dziennikarzowi TVN24. Zapanowało oburzenie mainstreamowych mediów: groźba więzienia dla tych, którzy rzekomo mieli ujawnić tajemnicę państwową, to nic innego, jak próba zastraszenia środowiska i działania w kierunku ograniczenia wolności słowa. Zgoda. Jednak by w pełni zrozumieć sytuację, należy cofnąć się o kilka miesięcy. Na przełomie kwietnia i maja ubiegłego roku Radio Zet wykryło przerażającą aferę. Dowiedziało się, iż dziennikarze „Gazety Polskiej” – szczególnie moja skromna osoba – wchodzili w posiadanie tajemnic państwowych, a źródłem przecieku miał być prezes IPN. Tłumacząc na język prostych faktów – jedni dziennikarze podpuszczeni przez służby i polityków donieśli na...
Zmierzch medialnego boga Od czego zginie politycznie lider PO? Od propagandy, PR, przekazów dnia. Uważni obserwatorzy już dostrzegają mechanizm zapętlenia, w jakim znalazł się premier. Niby wszystko działa jak przez ostatnie dwa lata: mechanizm przykrywania niewygodnych tematów nowymi opowieściami przyjaznymi dla władzy lub atakującymi opozycję, umiejętność odwracania uwagi od spraw poważnych w kierunku „eventów”, wreszcie zdolność do takiej interpretacji, wydawałoby się oczywistych, wpadek, że są sprzedawane jako sukcesy. Ale to tylko pozór. Uważny obserwator może dostrzec, że ten pociąg pędzi coraz szybciej. I że maszynista nie ma już hamulców, nie ma kontroli nad pojazdem. Nie zna też celu podróży. Przykłady można mnożyć. Rok temu z powagą zaproponowana przez Donalda Tuska debata...
Leszek Misiak
Mechanizm jest zawsze ten sam. Informator, najczęściej ze służb specjalnych, podrzuca dziennikarzowi temat i ukierunkowuje go. Celem jest zniszczenie człowieka – konkurenta, wroga politycznego, niewygodnej firmy itp. Artykuł w gazecie (często dziennikarz dostaje gotowca w postaci materiałów zebranych przez kogoś innego i pisze tekst, nazywany potem reportażem śledczym) lub depesza w telewizji, które mają skompromitować ofiarę, rozpętują burzę medialną, do akcji wkraczają organy ścigania. W krótkim czasie bohater newsów zostaje zmieciony ze sceny publicznej. Nieważne, że zarzuty mogą być nieprawdziwe, uknute lub – jak mówi się potocznie – „dęte”. Najważniejsze dla nadających „temat”, by skompromitować ofiarę. Zanim uda jej się oczyścić z zarzutów, mijają lata, w ciągu których praktycznie...
Leszek Misiak
Kończy się komfort PTE i OFE polegający wyłącznie na przyjmowaniu pieniędzy od emerytów poprzez budżet państwa – 20–30 mld zł rocznie (2–3 mld zł miesięcznie) i inkasowaniu prowizji rzędu 700 mln–1 mld zł rocznie. Nadszedł czas rozliczeń. OFE inwestują, my ryzykujemy Klienci stracili, ale właściciele PTE, dzięki przymusowi oszczędzania w nich przez Polaków, zarobili na nich kilka miliardów złotych netto. Przykładowo, w 2006 r. zebrały 590 mln zł zysku netto, w 2007 r. ok. 700 mln zł. Spora część tych zysków w formie dywidendy powędrowała za granicę do spółek-matek funduszy. Słabe wyniki funduszy są spowodowane też stratami na giełdzie, gdzie lokują pieniądze przyszłych emerytów. OFE mogą lokować do 40 proc. środków w akcje na Giełdzie Papierów Wartościowych, na czym straciły...
Andrzej Waśko
I ty zostaniesz „homofobem”… „Homofobia”, co wynika jasno z wszelkich enuncjacji jej tępicieli, polega na mówieniu rzeczy oczywistych. Homofobem jest więc ktoś, kto ośmiela się twierdzić, że homoseksualizm jest sprzeczny z prawem natury. Natychmiast podnosi się na to płacz i głosy oburzenia przeciw dyskryminacji. Mimo to nikt nie zaprzecza, że konsekwentny homoseksualizm uniemożliwia posiadanie własnych dzieci. Gdyby tak nie było, homoseksualni aktywiści nie mieliby przecież powodu, żeby domagać się prawa do adoptowania dzieci cudzych. Nikt nie zaprzecza też, że gatunek homo sapiens jest częścią przyrody i że dążenie do biologicznego przedłużenia gatunku jest tej przyrody podstawowym prawem. No więc, jak się do tego prawa mają zachowania homoseksualne? Feminizm twierdzi, że płeć (...
Paweł Paliwoda
Poprawna intencja, ideologiczny slang Wbrew większości mediów prawicowych uważam, że działania RPO nie są pozbawione podstaw. Już w memorandum do polskiego rządu z 2007 r., oceniającym zakres realizacji zaleceń komisarza praw człowieka Rady Europy, Janusz Kochanowski zwracał uwagę polskich władz na konieczność podwyższenia standardów ochrony prawnej osób dyskryminowanych ze względu na „orientację seksualną” i „tożsamość płciową”. Rzecznik podkreśla też, że raport Agencji Praw Podstawowych Unii Europejskiej „Homofobia i dyskryminacja z powodu orientacji seksualnej w krajach członkowskich Unii Europejskiej” z 2008 r. zaleca wprowadzenie odpowiednich przepisów prawa karnego, które miałyby penalizować „mowę nienawiści” oraz „zachowania dyskryminujące” osoby ze względu na ich „orientację...
Marek Migalski
Ukąszenie Heglem Sąd ten najpopularniejszy był wśród elit politycznych i intelektualnych związanych z samą Unią, co można tłumaczyć tym, że były one żywotnie zainteresowane zwiększaniem kompetencji swojego pracodawcy (Unii właśnie), a osłabianiem niezależnych od nich państw unijnych. Ale idea ta propagowana była także przez tych, których o interesowność oskarżać nie można było. Pogląd ten stawał się coraz bardziej popularny w wielu kręgach intelektualnych i politycznych. W Polsce najbardziej widoczny był w dwóch środowiskach politycznych – w SLD i UW. Te dwie partie przekonywały kolejne rzesze wyborców, że kierunek na Unię jest nie tylko oczywisty i dla nas opłacalny, lecz także nieuchronny. Wśród polityków tych formacji zapanował swoisty heglizm (o czym pisał niedawno Bronisław...
Chłopcy Romana A wszystko to zrobione rękami ekipy, wydawałoby się, najbardziej prawicowej z prawicowych, najbardziej radykalnej z radykalnych i najmocniej antykomunistycznej na świecie. Chodzą więc po korytarzach telewizji chłopcy Romana i patrzą, kogo by tu jeszcze odstrzelić, a kogo z weteranów przywrócić. Oto ich zemsta, słodka jak piwo z sokiem zamawiane tradycyjnym hitlerowskim pozdrowieniem, oto ich triumf, tym większy, im bardziej wcześniej upadli. Oto ich praca, jedyna możliwa, bo nic innego, niż knuć przecież nie potrafią. Sporo już dziś o nich wiemy. Rozumiemy, że mając gęby pełne frazesów, jednocześnie gotowi są niszczyć ludzi o wrażliwości konserwatywnej, którzy walcząc z układem – także tym medialnym – nigdy nie byli pieszczeni przez los, którzy nigdy nie dostawali...
A reguła trzecia? Prosta – przy całej koślawości polskiej debaty publicznej jest na tym świecie jakaś sprawiedliwość. To znaczy z jednej strony wielka jest zdolność polskiego społeczeństwa do ulegania socjotechnicznym sztuczkom i wielka łatwość kupowania podróbek ofert dla Polski. Przeżywaliśmy to już przecież tyle razy – Kwaśniewszczyzna, wydawało się z żelbetonu. Milleryzm, zdawało się na trzy kadencje. A teraz „cudowność” ekipy Donalda Tuska, ten hucpiarski przekaz kompromitujący cały kraj, całą Polskę, która stery władzy oddała w ręce ludzi obiecujących wszystko i wszystkim w stylu iście putinowskim. I znowu mechanizm się powtórzył. Tusk na osiem lat? – pytali całkiem serio polityczni komentatorzy. Dziś można odpowiedzieć: wątpliwe, chłopcy, bardzo wątpliwe. Twarda, realna, ciężka...
Sławomir Cenckiewicz
Rewizjoniści i negacjoniści Historykowi najłatwiej posłużyć się przykładem ze swojej dziedziny. Polskie życie intelektualne, a zwłaszcza dyskusja wokół historii najnowszej, dostarcza niemal codziennie przykładów zachowań typowych dla osób dotkniętych syndromem DDK. Czasem przyjmuje on formę radykalną i objawia się tak głęboką rewizją przeszłości, że niektórym każe nawet bronić przedwojennych komunistów i stalinowców jako „bohaterskich ochotników” walczących z gen. Franco podczas wojny domowej w Hiszpanii. Przykładem takiego zachowania może być publikacja wiosną 2007 r. zbiorowego listu w „Gazecie Wyborczej” w obronie pamięci „dąbrowszczaków” – aktywistów Brygady Międzynarodowej im. Jarosława Dąbrowskiego, którą stworzył Komintern do spółki z NKWD. Sygnatariusze tego apelu, m.in.:...
Józef Darski
Ważne tu jest rzeczywiste, a nie tylko deklarowane poparcie dla przyjęcia Ukrainy i Gruzji do NATO oraz pomoc w obronie niezależności Gruzji przed agresją rosyjską. Drugą sferą są działania na rzecz sojuszu energetycznego i wsparcie Ukrainy w wojnie gazowej wywołanej przez Rosję. I wreszcie oparcie polityki zagranicznej, w tym wschodniej, na sojuszu ze Stanami Zjednoczonymi, których jednak nie należało utożsamiać z Bushem. Sukcesy obozu Prezydenta Przede wszystkim skończyło się postkolonialne zakłamanie i wreszcie otwarcie powiedziano, iż interesy Polski i Rosji są sprzeczne. W styczniu 2006 r., gdy Rosja odcięła dostawy gazu ziemnego na Ukrainę, Polska skłoniła partnerów z UE do przyspieszenia prac nad wspólną polityką bezpieczeństwa energetycznego. Radek Sikorski, który tkwił...
Inwestor o. Rydzyk Założyciel Radia Maryja ma niewątpliwy zmysł do interesów, ale w przypadku Romana Giertycha wyrzucił ogrom politycznej energii i czasu antenowego w błoto. A przecież to toruńska rozgłośna stała za niespodziewanym sukcesem mało wcześniej znanej koalicji radykalnych partyjek prawicowych w 2001 r., koalicji, która przyjęła nazwę Ligi Polskich Rodzin. Jak na byt polityczny powstały niemal z niczego, triumf był wręcz oszałamiający – 6,8 proc. głosów, 28 mandatów w Sejmie. A na dodatek pieniądze budżetowe w ramach dotacji i subwencji. Ale ten sukces nie wziął się z niczego – o. Rydzyk od miesięcy w wieczornych audycjach inwestował w LPR. Łopuszański, Macierewicz, Giertych, Janowski – wszyscy gościli tam wielokrotnie. I słuchacze rozumieli, że to jest partia, na którą...
Jak nie kijem, to pałką Komorowski może jednak na razie o tym nie wiedzieć – jeśli czyta i ogląda tylko służące Platformie Obywatelskiej media, czyli przeważającą ich większość, to zapewne uznał, że nic się nie stało. Tam bowiem od pierwszych minut po upublicznieniu informacji o ataku rozpoczęło się kuriozalne „śledztwo” mające jasną tezę: Kaczor zawsze jest winny. Nawet jak do niego strzelają, to on jest winny. Po co tam jechał? Skoro już się wybrał, to dlaczego nie siedział w Tbilisi? A skoro już się ruszył, to dlaczego nie w czołgu? Liczba tego rodzaju pytań i innych zabiegów manipulacyjnych przekroczyła w tych dniach ludzkie pojęcie. A za kilka lat będzie to dobry materiał do napisania pracy doktorskiej o medialnych sposobach manipulacji informacją i interpretacji przekazu. Bo jak...
Leszek Misiak
Wszechwładna ABW W listopadzie 2008 r. wybuchła kolejna afera dotycząca służb specjalnych. Okazało się, że Krzysztof Bondaryk, szef Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, największej tajnej służby w Polsce, potajemnie dostaje setki tysięcy złotych od sieci telefonii komórkowej Era, gdzie wcześniej pracował. Sprawa wyszła na jaw podczas kontroli, jaką na prośbę prezydenta Lecha Kaczyńskiego przeprowadzili funkcjonariusze CBA. Bondaryk zainkasował od Ery w 2008 r. pół miliona zł. W tym samym czasie, gdy pobierał pieniądze, forsował korzystne dla operatorów przepisy. Chodzi o ujawnione przez „Dziennik” w lipcu 2008 r. naciski szefa ABW dotyczące sposobu podsłuchiwania Polaków. Policja, CBA i służby wojskowe chciały zakładać podsłuchy, tak aby firmy telekomunikacyjne nie wiedziały, kto jest...
Katarzyna Gójska-Hejke
Mylili się jednak ci, którzy sądzili, że Komorowski niczym już nie może nas zaskoczyć. Tuż po incydencie w Gruzji druga osoba w państwie udowodniła, że potrafi bez najmniejszych problemów zejść do poziomu pospolitego chamstwa. To, że Komorowski nie cierpi Lecha Kaczyńskiego, w najmniejszym stopniu nie usprawiedliwia jego zachowania. Wprost przeciwnie – sprawia, iż prostackie drwiny z sytuacji, w której znaleźli się obaj prezydenci, należy traktować serio: po stokroć bardziej pokazały poziom tego polityka niż wszystkie jego nadęte przemówienia. Naigrywanie się z niebezpieczeństwa, w jakim znalazł się inny człowiek, bez względu na to, kim jest, wedle kanonów kultury zachodniej przynosi hańbę, świadczy o miałkości charakteru i zasad. O tym, jakie świadectwo znajomości praw rządzących...

Pages