NADCHODZI TERRORYZM PAŃSTWOWY

Dodano: 27/06/2011 - Numer 6 (64)/2011

Mamy największą w Polsce halę sportową, najdroższą przystań jachtową, kilometry sopockich strumyków wpuszczane są pod ziemię. Mamy więcej czterogwiazdkowych hoteli niż niektóre miasta wojewódzkie. Ceny mieszkań można porównywać jedynie z warszawskimi. Wszystko to sprawia, iż grupa władzy, która w 1990 r. przejęła rządy w naszym miasteczku, ma dużo środków na kupowanie sobie posłuszeństwa. W małej i biednej gminie wójt nie ma możliwości obdarowywania swoich znajomych, przyjaciół i wspólników stanowiskami w zarządach wielkich spółek, w klubach sportowych zdobywających mistrzostwo Polski, przy organizacji wielkich festiwali i na etatach w zaprzyjaźnionych z miastem międzynarodowych korporacjach. W bogatej gminie liczba dworzan jest względem ogółu mieszkańców znacznie większa, więc władzę trudniej jest obalić. W Sopocie zaś władza przez wiele lat tworzyła monolit urzędu prezydenta, rady miejskiej, lokalnego biznesu i mediów.Widziałem wyprowadzanie majątku Przez niemal dwie dekady mówienie o jakichkolwiek gminnych patologiach było faux pas. W kadencji 1998–2002 właściwie wszyscy radni tworzyli tzw. koalicję rządzącą. Początkiem erozji systemu było wejście do Rady Miasta w 2002 r. ludzi, dla których PRL był jedynie wspomnieniem dzieciństwa. Wśród nich byłem także ja. Miałem 23 lata. Zostałem radnym Samorządności Sopot, czyli gminnej przybudówki Platformy Obywatelskiej, która wówczas tworzyła w sejmiku województwa pomorskiego koalicję z Prawem i Sprawiedliwością.
     
19%
pozostało do przeczytania: 81%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze