Ludzie

Piotr Lisiewicz
Bolesław Wieniawa-Długoszowski na przyjęciu u Ryszarda Ordyńskiego z okazji wręczenia Nagrody Miasta Łodzi Julianowi Tuwimowi Włoski wywiad postanowił sprawdzić osobę nowego ambasadora. Agenci odnotowali: „Oprócz dynamicznego temperamentu [...] nowy ambasador jest lekarzem, literatem, politykiem, autorem licznych publikacji o charakterze wojskowym i naukowym, tłumaczem dzieł obcojęzycznych na polski, bohaterskim żołnierzem wojny światowej oraz polsko-bolszewickiej”. Wyjeżdżający do Rzymu Wieniawa miał przed sobą niewykonalne zadanie – zapobiegać coraz ściślejszemu sojuszowi niemiecko-włoskiemu. Podejmowanie się najtrudniejszych zadań nie było dla Wieniawy niczym nowym – taką właśnie rolę odgrywał niegdyś przez dwadzieścia lat przy zmarłym trzy lata wcześniej Marszałku...
Piotr Lisiewicz
Karabinu rozbieranie i ubieranie Dzisiejsza sztuka uwielbia bunt. Mało znani artyści z dnia na dzień wyrastają na medialne gwiazdy, jeśli tylko sprofanują (odpowiednie) symbole. Tymczasem postać jednego z największych buntowników w historii polskiej literatury pozostaje zapomniana. Urodzony w 1909 r. Łobodowski pierwszy raz do aresztu trafił, mając... dwanaście lat. Z gimnazjum wyrzucony został za bojkot fizyki i matematyki. Z uniwersytetu za „szerzenie pornografii i bluźnierstwa w wydawanych przez siebie utworach”. Za kratki trafiał jako oskarżony o komunizm. W wojsku – znów skończył w areszcie (zapewniał tam sierżanta, że nie interesuje go ani rozbieranie, ani ubieranie karabinu). Potem było kilka spokojniejszych lat po politycznym zbliżeniu z „towarzyszem Piłsudskim” (jak pisał o...
Piotr Lisiewicz
Dla Wittlina kłopoty nie były w życiu niczym nowym. Wspominał: „Jak gawrosz stanowił niegdyś typowy okaz ludzkiej fauny Paryża, tak najpospolitszym przedstawicielem człowieczej fauny Lwowa jest dziecko ulicy, znane w całym cywilizowanym i niecywilizowanym świecie pod madziarską nazwą batiara”. Lwowski batiar bywał jednak nietypowy: „Mylne wszakże byłoby mniemanie, że każdy batiar jest dzieckiem ulicy, a za ojca ma rynsztok. Batiary rodziły się również w patrycjuszowskich pałacach, a często w szlacheckich dworach. Niejeden z nich później trząsł parlamentem wiedeńskim lub chadzał w profesorskiej todze, pobrzękując dziekańskim, ba, nawet rektorskim łańcuchem, a nie – kajdankami”. Przyszły pisarz jako dziecko „słabowite” nie odpowiadał w pełni wizerunkowi łobuza, jednak początki jego...
Piotr Lisiewicz
Londyn i Paryż – z tych dwóch ośrodków powojennej polskiej emigracji, która zdecydowała się wiek później pójść mało komfortową drogą Konarskiego, tylko ten drugi został należycie doceniony w III RP. O ile redaktorskim odpowiednikiem Jerzego Giedroycia był po londyńskiej stronie naczelny „Wiadomości” Mieczysław Grydzewski, o tyle za najważniejszego przewodnika ideowego „niezłomnej” antykomunistycznej emigracji uznać należy Tymona Terleckiego. Pisarza i publicystę, którego oryginalna myśl pozostaje dziś szerzej nieznana. Mimo długiego życia – Terlecki zmarł w 2000 r., mając 95 lat. Polska o innym składzie chemicznym Satyryk Marian Hemar, nieoszczędzający w swych dowcipach także najbliższych przyjaciół, z długości wystąpienia Tymona Terleckiego na pewnej pomyślanej raczej jako...
Piotr Lisiewicz
W warszawskiej knajpie wódki srebrno-dżdżyste Ale Stanisławowi Balińskiemu nie miało być już nigdy dane pić, jak niegdyś, „w warszawskiej knajpie wódki srebrno-dżdżystej”. Bo jego słowa dźwięczały w uszach czytelników nie sierpem i młotem, a dwoma napisanymi w czasie wojny wersami: „Moją ojczyzną jest Polska Podziemna,/ Walcząca w mroku, samotna i ciemna”. Emigracja oznaczała dla Balińskiego podjęcie tej tradycji, o której napisze w jednym z najbardziej wzruszających wierszy, opisując scenkę kontroli granicznej w angielskim porcie Dover: „Celnik przy latarni/ Powtarza: »Pan do Polski«. Towarzysz Chopina/ Tłumaczy, że pan Chopin do Polski nie wraca,/ Że to sprawa idei... Anglik nie rozumie./ Wczytuje się w dokument – nad Kanałem mgły?/ „Przecież tu napisane, że z Warszawy Polak,/ Że...

Pages