Marcin Wolski

Marcin Wolski
Pan Tomasz: Bo nie chodzi o listę darczyńców dla „Porozumienia bez teczek”, tylko listę agentów z IPN-u!!! Pani Jola: To tam też są agenci? Domyślałam się! Chociaż mój mąż nigdy mi o tym nie mówił.  Pan Tomasz: I jest pani za ujawnieniem wszystkich teczek? Pani Jola: Przecież zawsze były jawne. Mój mąż przy każdej nominacji dawał ludziom teczki, żeby mieli gdzie trzymać drugie śniadanie, a przy dymisji wieczne pióra, żeby mieli czym spisywać pamiętniki. Pani Monika: Mnie temat teczek serdecznie nudzi. Zawsze wolałam tornister.  Pan Tomasz: I ma pani status „pokrzywdzonej”? Pani Monika: A niechby ktoś spróbował mnie pokrzywdzić, to bym od razu wezwała odpowiednie służby! Pan Tomasz: A pani, pani Zyto? Pani Zyta: Za mną teczkę nosi sekretarz, a ostatnio bardzo chce pan...
Marcin Wolski
O co chodzi w tej bitwie? Trwa bitwa o Polskę! Podkreślam o Polskę, jej kształt i drogę rozwoju, a nie o wolność i demokrację, bo te są i będą, ani o czystą władzę dla władzy, co często zarzuca się Kaczyńskim. Nie chodzi także o kasę, bo tę rozgrabiły już poprzednie ekipy. Każdy, kto choć przez moment się zastanowi, musi przyznać, że władza (nikt z PiS­u nie ukrywa, że chodzi o jej wzmocnienie i usprawnienie) może być jedynie środkiem do zrealizowania własnej wizji państwa. W tym przypadku normalnego państwa, praworządnego, sprawnego, suwerennego, bo niestety takim nasza III Rzeczpospolita się nie stała (w tej ocenie do czasu wyborów PiS i PO były zgodne).  Istotna różnica między „dwiema wysoce skonfliktowanym stronami” dotyczy zatem nie diagnozy, ale sposobu realizacji...
Marcin Wolski
Problem dawny i zapomniany? Ależ skąd, problem odwieczny. Doświadczamy go także w dzisiejszej Polsce, ilekroć pojawia się zagadnienie: moralność a sztuka. Talent to moim zdaniem sprawa irracjonalna. Bardzo nieliczni mają szczęście go posiadać. Inni nie mieli tego szczęścia. Dlaczego? Nie wiadomo. Wierzący będą jak Salieri mówić o woli Opatrzności, niewierzący – szukać wyjaśnienia w genetyce. Oczywiście talent można i należy pielęgnować, by pięknie rozkwitł, a można go też na przykład skutecznie topić w alkoholu. Ale to nie zmienia jego irracjonalnej natury. Posiadacz talentu jest przez sam fakt jego posiadania wyróżniony. Pojawia się w pałacach władców, gdzie zasiada wśród niezłomnych patriotów, bohaterów, którzy ryzykowali życie dla spraw wyższych, sędziwych mędrców, co w księgach...
Marcin Wolski
A co do łazienki, to ostatecznie pisuar zostawiłam, ale jaccuzi zabrałam. Bo z kim by się nasz następca tam kąpał – z Giertychem, Lepperem, a może z Ojcem Dyrektorem? Ile trzeba by na to wody święconej?!  A w ogóle serce mi krwawi, gdy pomyślę, co teraz tam będzie. Do Tuska to można by przynajmniej wpaść na ploteczki. Chociaż osobiście wolałam Wołodię Cimoszewicza. Wszyscy mówili, że z wiekiem coraz bardziej do mojego męża robi się podobny. Może. Chociaż ja ich spokojnie, w środku nocy, po ciemku rozpoznaję. A Włodzio raz się pomylił. Było to w parku po jakimś bankiecie u „Prezia”. Wpadł na mnie w ciemności i pyta: „Jarucka?” Ja ruska? Też pomysł, ja Europejka. Szukam teraz dobrej posady dla mojego męża. Bo chłop za młody na zasiłek, a za stary, żeby iść studia kończyć. Nie...
Marcin Wolski
Wolski: A czy nie mogłaby być w całości misyjna? Zaorski: Świat polityki nie chce, żeby program był misyjny, ponieważ wtedy w sposób drastyczny spadnie oglądalność. A jak spadnie do 5 czy 6 proc., to po co exposé premiera po Wiadomościach? Po co wystąpienie prezydenta? Nie wolno dopuścić do spadku oglądalności, bo jak się wepchać do telewizji prywatnej? Politycy nie mają na to większego wpływu, natomiast w publicznej, jeśli tylko będą chcieli, będą mogli być. Stąd komercjalizacja. Mularczyk: Tęsknię do zamierzchłych czasów, kiedy autor mówił to, co miał do powiedzenia i dlatego akceptowali go odbiorcy. Teraz pisze to, co odbiorcy chcą przeczytać. Decyduje kasa. Niestety, nie wrócą czasy, kiedy o programie będą decydować osobowości i wartości. Chyba, że zaczniemy patrzeć na telewizję...

Pages