Magdalena Michalska

Magdalena Michalska
Kiedyś poeta Rafał Wojaczek, w ramach jednego ze swoich ekscesów, wyskoczył lub też wypadł z drugiego piętra. Kiedy przyjechało pogotowie, leżał na bruku. Młoda, blada i bardzo przerażona lekarka pochyliła się nad mężczyzną, by stwierdzić zgon. Gdy wyciągała ku niemu drżące ręce, Wojaczek z troską przemówił: „Czy pani doktor źle się czuje?” Powyższą anegdotę znalazłam w numerze „Walki Młodych” z 1987 r. To tylko jeden z setek artykułów, jakie pojawiły się o chłopcu, który pisał wiersze, pił alkohol i popełnił samobójstwo. Co tak fenomenalnego było w Rafale Wojaczku, że do dziś, wiele lat po śmierci, ma rzesze zwolenników, wręcz „wyznawców”, którzy piją alkohol i czytają wiersze przy jego grobie, i równie wielu zagorzałych...
Magdalena Michalska
Dzieci emigrantów, kiedy zostają w kraju, starają się kompensować sobie dobrami materialnymi nieobecność rodziców i wynikający z niej niedobór czułości. A rodzice starają się spełniać ich zachcianki, ofiarowywać czy to nowy rower, czy jakąś superkomórkę. Gdzieś gubi się poczucie, że tym, co tworzy rodzinę, jest przede wszystkim miłość – alarmuje demograf i profesor nauk ekonomicznych Krystyna Iglicka-Okólska w rozmowie z Magdaleną Michalską. Anna Komorowska stwierdziła, że „emigracja to szansa”. Zgadza się Pani z tym? Tak, to jest szansa. Dla „elit”. Dla tych, którzy wyjeżdżają do ambasad i międzynarodowych firm. Jeśli jednak spojrzeć na emigrację jako całość, to stwierdzenie to świadczy o całkowicie błędnym rozpoznaniu sytuacji...
Magdalena Michalska
Na początku lat 90. pewien poznański biznesmen zwrócił się do Urszuli Kurtiak z Fundacji Ochrony Książki i Wydawnictwa Artystycznego z Koszalina z pytaniem, kiedy wydadzą tomik Haliny Poświatowskiej. Gdy dowiedział się, że nie ma tego w najbliższych planach, był gotów nawet zapłacić. Pomógł ostatecznie w realizacji pomysłu. A Kurtiak… napisała do Francji, bo chciała, by każdy tomik pachniał „Y” Yves'a Saint Laurenta – perfumami, których zawsze używała poetka Powyższa opowieść pochodzi z „Głosu Wielkopolski” z 1993 r., a więc kilkanaście lat po śmierci Poświatowskiej. Urszula Kurtiak, pisząc do Francji w sprawie perfum, oddała – być może nawet nieświadomie – symboliczny hołd poetce, która choć żyła krótko i w cieniu...
Magdalena Michalska
Krzysztof Komeda Trzciński miał być lekarzem. W czasach studiów medycznych w Poznaniu należał do ZMP i prowadził zespół wokalny, śpiewający to, co chciała władza. Zarazem jego pasją było granie jazzu w zadymionych piwnicach. Kiedy więc podczas któregoś z zebrań Związku padło stwierdzenie, że „Korea płonie, niszczona przez Amerykanów, a tutaj kolega Trzciński gra amerykański jazz”, wstał, położył legitymację związkową na stole prowadzącego i wyszedł, zyskując szacunek wielu kolegów. Przyszły autor niezapomnianej muzyki z filmu „Dziecko Rosemary” urodził się 27 kwietnia 1931 r. w Poznaniu. Jego ojciec, Mieczysław Trzciński, był naczelnikiem banku, dlatego też wraz z żoną, Zenobią z Gembickich, należeli do mieszczańskiej elity miasta...
Magdalena Michalska
– Uważam, że katastrofa w Smoleńsku i śmierć prezydenta Lecha Kaczyńskiego nie były przypadkiem. Więcej: to zostało zrobione w sposób wręcz demonstracyjny. Jak w jednym z filmów Barei, kiedy szatniarz mówi: „Nie mamy pańskiego płaszcza, i co pan nam zrobi?”. A przedstawiciele obecnego ustroju wysyłają społeczeństwu jasne sygnały, że ci, którzy będą myśleć samodzielnie, zostaną wycięci, wypaleni do korzenia – z aktorem Januszem Rewińskim rozmawia Mija 5 lat od katastrofy smoleńskiej. Jak Pan ocenia wszystko to, co przez ten czas działo się wokół wydarzeńz 10 kwietnia 2010 r.? Moim zdaniem to, co stało się rano 10 kwietnia 2010 r., to początek wojny, która trwa cały czas, chociaż akurat do Polski nie wjechały jeszcze czołgi, ale na Ukrainę...

Pages