Numer 10 (92)/2013

Mateusz Matyszkowicz
Można się z Kazimierzem Orłosiem nie zgadzać, można mieć różny stosunek do wielu jego wyborów. Można wreszcie mieć dystans do części jego twórczości. Nie sposób jednak nie zaliczyć Orłosia do grupy najwybitniejszych polskich prozaików, i to tych, których twórczość nie jest z naszych czasów, zachowała bowiem niedzisiejszą zdolność do nazywania i opisywania najprostszych spraw, nawet jeśli ceną za to będzie posądzenie o banał. Bywa bowiem tak, że o podstawowych prawdach zupełnie się zapomina, bo uznane za banał wypadają z obiegu. Orłoś zdolność opisywania banału zachował. Widać to w wydanym niedawno tomie „Historia leśnych kochanków i inne opowiadania”, zbiorze tekstów, które powstały w ciągu ostatnich pięćdziesięciu lat. Choćby w ...
Zdrajcy nie są wynalazkiem naszych czasów – zarówno bezinteresowni i ideowi, jak i lepiej lub gorzej płatni. Nowe, przerażająco nowe, wydają się raczej rozmiary i skutki zdrady… Współcześni zdrajcy mogą za jednym zamachem narazić stronę, którą zdradzają, na utratę wszystkiego, co ona posiada. Trzej zdrajcy atomowi, których znakomite portrety przynosi książka Alana Mooreheada „The Traitors. The Double Life of Fuchs, Pontecorvo and Nunn May”, nie mają na pierwszy rzut oka ani jednej wspólnej cechy, pozwalającej na jakiekolwiek pośpieszne uogólnienia. Zagadnienie zdrady Człowiek, węszący wszędzie wyłącznie wpływ ideologii komunistycznej, znajdzie wprawdzie potwierdzenie swoich podejrzeń w osobach Fuchsa i Nunn Maya, ale pomiesza mu natychmiast szyki Pontecorvo, który według wszelkiego...
Zgraja głupców i ludzi bezdusznych wstydziła się przyznać, że tych wyrazów nie rozumie, rada była popisać się z nauką, szermując nimi. Rejtan po raz ostatni przemówił starym językiem, zaklinając na rany boskie, aby takiej zbrodni nie popełniać; ludzie rozsądni okrzyknęli Rejtana głupcem i szalonym. Naród nazwał go wielkim, potomność sąd narodu zatwierdziła. Pierwsze zjawienie się historyczne w Polsce ludzi na urząd rozsądnych i z profesji dyplomatów przypada na czasy pierwszego rozbioru Rzeczypospolitej. Kiedy haniebnemu sejmowi Ponińskiego radzono podpisać akt samobójstwa, nie śmiano już do Polaków przemawiać językiem starym, wzywać ich w imię Boga, w imię powinności, trzeba było stworzyć język nowy: rozprawiano więc o okolicznościach czasu...
Piotr Lisiewicz
Jak się bronić, gdy w prorządowych mediach trwa festiwal robienia z polityków obozu niepodległościowego ludzi niezrównoważonych, szaleńców, groteskowych pomyleńców, ale jednocześnie niebezpiecznych, bo z zapałkami w rękach, a więc koniecznych do usunięcia? Bronić możemy się, jak wiele razy w historii, Mickiewiczem. Przypominamy dziś artykuł wieszcza „O ludziach rozsądnych i ludziach szalonych” z 1833 r. Metoda „na świra” stosowana dziś przez wrogów Polski i ich krajowych agentów wpływu jest mało nowatorska. Zdradę, jaką była zgoda na rozbiory, także uzasadniano „rozsądkiem”. A do ogłupienia szlacheckich mas konieczne było stworzenie nowego języka. Udało się, choć było to jeszcze przed komunistycznymi eksperymentami ze znaczeniem...
Dariusz Jarosiński
Po wyjściu z lasu Kazik chciał ułożyć sobie życie, choć nigdy nie wyrzekł się marzeń o wolnej Polsce. Był na drugim roku studiów Politechniki Śląskiej, gdy 3 grudnia 1948 r. został aresztowany przez UB. Miał 23 lata. Rozstrzelano go1 kwietnia 1950 r. Do dzisiaj nie jest znane miejsce jego pochówku. Gdy ubecy przyszli po Kazika, przygotowywał się akurat do wyprawy na narty w Tatry z koleżankami, m.in. z narzeczoną Haliną Cistówną, i kolegami z AZS. Sport, a w szczególności narty, to była jeszcze jego pasja z Wilna. Już następnego dnia po aresztowaniu został przewieziony do Warszawy do Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. Mimo trwającego kilkanaście miesięcy potwornego śledztwa, najbardziej wyrafinowanych ubeckich metod, nie dał się...

Pages