Społeczeństwo

Katarzyna Gójska-Hejke
W powszechnej świadomości nadal panuje przekonanie, w myśl którego śmierć noworodka, nie wspominając już o stracie ciąży, jest dużo mniej przykrym doświadczeniem niż odejście osoby starszej. „Położna doradzała mi, żebym się nie przejmowała. Nawet się pani nie zdążyła przyzwyczaić, mówiła” – wspomina Ewa, która dwa lata temu urodziła martwą córeczkę. „Będzie następne, młodzi jesteście”. Myśla łam, że zwariuję, nie mogłam tego słuchać – ścisza głos. Do szpitala przyjechała sama. Mąż był ponad 300 kilometrów od domu. Zanim wrócił, było już po wszystkim. Kilka godzin po porodzie były dla niej istnym piekłem. Ewa czuła, że nikt nie rozumie jej bólu. Nie pozwolono jej zobaczyć córeczki, bo mogłaby to za bardzo przeżyć. Nie wiedziała nawet, gdzie zabrano jej maleństwo i co się z nim stanie. „...

Pages