Papkultura

Marcin Wolski
Jak doszło do tego, że ekologizm, nowa świecka religia, ogłupiła miliony i skłania dziś bogate kraje do wydawania miliardów, np. celem redukcji CO2 - mimo że nie ma pewności, czy coś takiego jak globalne ocieplenie w ogóle istnieje i czymkolwiek grozi? Nie słychać o rachunku kosztów, za które można by zapewne ożywić pustynię, tworząc sztuczne morza wewnątrz Afryki czy przeprowadzić proces przesiedlenia Obcych z Europy do krajów pochodzenia, zanim tę Europę zniszczą. Można się zgodzić częściowo z niedawno zmarłym pisarzem Michaelem Crichtonem, który w swej znakomitej powieści „Państwo Strachu” twierdzi, że rozniecenie ekologicznych lęków jest efektem końca zimnej wojny i naturalną potrzebą rządzących posiadania straszaka na rządzonych. Jeśli tak było, to racjonalność tej metody dawno się...
Marcin Wolski
Kiedy nastąpiło owo rozwidlenie między górą a dołem? Mozart był dla wszystkich, Sienkiewicz też, podobnie rzecz się miała z gotyckimi freskami – hołota oglądała obrazki niczym komiks, ludzie uczeni analizowali ich przesłanie intelektualne. Czy stało się to wówczas, kiedy ogłoszono hasło sztuki dla sztuki? Czy kiedy między malarza a nabywcę weszli marszand i krytyk, decydujący, co MUSI się podobać? A może wtedy, gdy mecenat z rąk „księcia” przeszedł w gestię anonimowych ciał, których mądrość zbiorowa przeważnie bywa nie sumą, a różnicą intelektu poszczególnych uczestników? Można wymienić jeszcze kilka hipotez – detronizacja Cywilizacji Białego Człowieka, emancypacja kobiet, o wiele bardziej podatnych na manipulację, łatwiej dających się łapać na blichtr eksperymentu i uwodzenie...
Marcin Wolski
Czego nie zobaczymy w Sali Multikina I tu zaczyna się kłopot. O ile w sensie technicznym czy nawet pomysłowym osiągnięte zostały realizacyjne szczyty, myślowa zawartość jest poniżej morałów baśni braci Grimm. Katastrofa jest przeważnie dziełem ślepego losu, a jej bezpośrednim sprawcą – planetoida, która wypadła ze swej trajektorii, nagła aktywność Słońca niszcząca życie na naszej planecie lub najnowszy straszak – zmiana biegunów magnetycznych Ziemi. Niekiedy sprawcą nieszczęścia bywa wirus, który wydostał się z laboratorium, albo komputerowa sieć, która wyrwała się spod ludzkiej kontroli i zamierza zlikwidować kłopotliwych białkowców albo pasożytować na nich (jak w „Matrixie”). Wszystkie te klęski mają charakter niezawiniony. Co najwyżej można obciążyć odpowiedzialnością...
Marcin Wolski
A przecież, jeśli wierzę, że nie ma zbawiania bez Chrystusa, to poniechanie głoszenia tej prawdy bliźnim stanowi czysty egoizm, porównywalny z likwidacją tabliczek ostrzegających przed kąpielą w zdradliwej rzece czy informujących na puszce transformatorowej „Baczność, wysokie napięcie!”. I żeby było jasne – misjonarski zapał nie oznacza wcale braku szacunku wobec Innych. Nie moja wina, że wychowałem się w wierze katolickiej, a mój partner w rozmowie jest na przykład muzułmaninem, buddystą czy animistą. Co więcej, uważam, że jeśli on ze swej strony próbuje nawracać mnie na swoją wiarę (byle nie ogniem i mieczem), też zachowuje się w porządku wobec kanonów swojej religii. Przy okazji chciałbym nieśmiało zwrócić uwagę na coś, co nazwałbym elementarnymi obowiązkami gościa. Przy całym...
Marcin Wolski
Stulecie stuleciu nierówne. Jak do tej pory najdłuższy był wiek XIX. Zaczął go szturm Bastylii 14 lipca 1789 r., a zakończyły strzały w Sarajewie do arcyksięcia Franciszka Ferdynanda 28 czerwca 1914 r. Za to XX w. okrzyknięto najkrótszym – trwał od wybuchu Wielkiej Wojny (gdy trwała, nie miała jeszcze numeru) – która zniszczyła linearny europejski porządek sięgający Karola Wielkiego, zamieniając etos rycerski na psychologię tłumu, w którego gusta trafiły dwie prostackie ideologie: komunizm i nazizm – po upadek muru berlińskiego czy, jak kto woli, rozpad ZSRR w latach 1989–1991. Moim zdaniem, jeśli uznać owo stulecie za agonię „cywilizacji białego człowieka”, to datę końcową winien stanowić 11 września 2001 r. Zderzenie cywilizacji zapowiadane przez Huntingtona stało się faktem, a wojna...

Pages