Numer 5 (123)/2016

Tomasz Sakiewicz
Kiedyś o byciu rozpoznawalnym decydowały: udział w balach, widoczne miejsce w operze czy nawet w kościele. Dzisiaj – liczba kontaktów na Twitterze i Facebooku. Kilka lat temu w „Nowym Państwie” opublikowałem tekst o rozwoju mediów na świecie. Porównałem sytuację tego rynku do walki ssaków z dinozaurami. Niewielkie, ale połączone ze sobą grupy medialne wyspecjalizowane w działaniu w danej społeczności doprowadzą (tak przewidywałem) do: najpierw ograniczenia siły gigantów, a potem ich wyginięcia. Apokalipsa gigantów będzie odbywała się na dwa sposoby: duże media zmaleją i będą łączyć się z innymi, czyli upodobnią się do małych stad ssaków, albo będą bronić swojej pozycji do końca i wreszcie zbankrutują. Proces jest...
Marcin Wolski
Najbardziej zagorzali obrońcy demokracji zapominają zazwyczaj o najistotniejszej kwestii. Demokracja nie jest celem, a jedynie środkiem, procedurą, która służy realizacji celów stosującego ją społeczeństwa. I Rzeczpospolita była najbardziej demokratycznym państwem ówczesnej Europy, z najbardziej demokratyczną zasadą, jaką można wymyślić – liberum veto. Przez pewien czas, gdy funkcjonowała w warunkach równowagi sił – monarchii–magnaterii–mas szlacheckich – służyła interesowi kraju, później, gdy stała się narzędziem jednej grupy i zabawką obcych mocarstw, broniona jak źrenica oka doprowadziła nas do zguby. Targowiczanie, a przynajmniej bardziej naiwni spośród nich wierzyli, że bronią demokracji i zniszczyli własne państwo. Podobnie zresztą bywa z ...
Stefan Czerniecki
Prezydent Boliwii ma problem. Kraj pogrążają dwie poważne afery finansowe. On sam traci poparcie – ludzie nie widzą jego czwartej kadencji. Co robi więc Evo Morales? Jedzie do Watykanu… Bracie papieżu, jakże się cieszę, widząc cię! Jestem naprawdę bardzo zadowolony! – takimi słowami wedle prasowego biura prezydenta Boliwii miał zareagować Evo Morales na widok Ojca Świętego Franciszka. Ich spotkanie miało miejsce w Stolicy Apostolskiej 15 kwietnia. Jak podają media, wraz z prezydentem w wizycie brali także udział m.in.: minister spraw zagranicznych, szefowa gabinetu głowy państwa oraz ambasador Boliwii przy Watykanie. Papież a liście koki Jak podaje wydawany w La Paz boliwijski dziennik „Página Siete”, „spotkanie Franciszka z prezydentem Boliwii trwało...
Antoni Rybczyński
Udziałowi Kremla w syryjskiej wojnie przyświecały trzy cele: odwrócić uwagę od działań rosyjskich na Ukrainie i rozbudowy militarnych zasobów w Syrii; oszukać wspólnotę międzynarodową co do faktycznych powodów zaangażowania się w wojnę; zniszczyć siły stanowiące największe zagrożenie dla klienta Kremla, Asada, zwłaszcza te blisko związane z USA. Tak wygląda główna teza raportu amerykańskiego think tanku Atlantic Council, ogłoszonego na początku kwietnia. Poniżej przedstawiamy jego fragmenty.   M. Czuperski, J. Herbst,  E. Higgins, F. Hof, B. Nimmo Putin na wojnie w Syrii Rosyjska kampania nalotów w Syrii miała mały wpływ na ISIS, większy na Front Nusra, a największy na inne grupy opozycyjne, w tym te popierane przez Zachód. Trudno nazwać to „radykalną zmianą w wojnie z...
Hanna Shen
Co działo się w minionym miesiącu na kontynencie azjatyckim? Poniżej prezentujemy omówienie wydarzeń, które niekoniecznie trafiają na pierwsze strony gazet, ale są ważne. Chiny Rośnie napięcie na Morzu Południowochińskim, gdzie Chiny budują sztuczne wyspy pod bazy wojskowe.18 kwietnia po raz pierwszy na sztucznej wyspie Fiery Cross Reef w archipelagu Spratly wylądował samolot wojsk lotniczych Armii Ludowo-Wyzwoleńczej ChRL. Od początku tego roku na wyspie lądowało już kilka chińskich samolotów cywilnych. O przylocie maszyny wojskowej poinformowała gazeta Armii Ludowo-Wyzwoleńczej „Jiefangjun Bao”. Według periodyku, doszło do tego z powodu sytuacji kryzysowej. Samolot musiał zabrać trzech poważnie chorych robotników pracujących na wyspie. Uważa się jednak, że w...
Ryszard Czarnecki
Kraj mający na samochodach oznaczenie „NL”, jeden z najbogatszych w UE i jeden z największych płatników netto do kasy w Brukseli, jest dziś tym, w którym – jak w soczewce – widać strachy europejskich narodów. Bardzo poważny holenderski biznesmen, były piłkarz Ajaxu Amsterdam, kręci głową w rozmowie ze mną: „Zrobiliśmy błąd z tą polityką imigracyjną”. Mówi o swoim kraju – do niedawna będącym nomen omen Mekką dla gości z Azji czy Afryki. I uściśla: „Ci z Surinamu są jeszcze w porządku. Taki Tahamata na przykład to mój sąsiad, mieszkał dwie ulice dalej. Ale ta reszta...”. Surinam to dawna kolonia Królestwa Niderlandów, a Simon Tahamata to świetny piłkarz, reprezentant „Pomarańczowych”, choć urodzony właśnie w ...
Olga Doleśniak-Harczuk
Zmarły 13 grudnia 2014 r. Andreas Schockenhoff był jedynym niemieckim politykiem, który publicznie zapytał, dlaczego wrak Tu-154 M wciąż leży na rosyjskiej ziemi, jedynym, który konsekwentnie od początku putinowskiej agresji na Ukrainie potępiał neoimperialną politykę Kremla, w końcu jedynym, który, nie oglądając się na swoje spolaryzowane w kwestii rosyjskiej środowisko polityczne, obnażał kłamstwa Putina i cynizm niemieckich sympatyków Rosji. O zastanawiających okolicznościach jego śmierci rozmawiamy w tym numerze „Nowego Państwa” z Borisem Reitschusterem (s. 72). W „Tyglu” zaś przypominamy o Schockenhoffie, rzadkim na niemieckiej scenie politycznej przykładzie polityka, który ponad interesy z Rosją stawiał prawdę i zwykłą przyzwoitość...
Antoni Rybczyński
Jeśli Kurdowie myślą o niepodległości czy szerokiej autonomii w Syrii, nie mają co liczyć na USA, które, choćby z powodu Turcji, nie mogą poprzeć takiej idei. Co innego Rosja, która ma dużo więcej do zaoferowania. Jest nie tylko źródłem broni i informacji wywiadowczych, lecz także, w przeciwieństwie do USA, udowadnia, że jest militarnym graczem w samej Syrii. Inaczej niż USA, Moskwa nie ma związanych rąk sojuszem z wrogą Kurdom Turcją. I to właśnie za część antytureckiej strategii można uznać poszerzanie współpracy Moskwy z Kurdami w Turcji, Iraku i Syrii. To jeden z rdzennych ludów bliskowschodnich i czwarta pod względem liczebności grupa etniczna regionu. W większości są sunnitami, mają własną bogatą kulturę,...
Olga Doleśniak-Harczuk
Niepokoi mnie, że mamy dziś w Niemczech 250–300 śpiochów, którzy w sytuacji kryzysowej mogą się mocniej niż do tej pory uaktywnić. Wielu z nich to policjanci, wojskowi czy pracownicy wymiaru sprawiedliwości, perspektywa jest więc nieciekawa. Jestem pewien, że Putin ma w Niemczech takich ludzi, po których w razie potrzeby może sięgnąć, i nie mam wątpliwości co do tego, że w Polsce jest tak samo – z Borisem Reitschusterem, znawcą Rosji, dziennikarzem, pisarzem, wieloletnim korespondentem niemieckich mediów w Moskwie, rozmawia Olga Doleśniak-Harczuk. W swojej najnowszej książce „Utajona wojna Putina” poświęca Pan jeden z rozdziałów tajnym, podlegającym Moskwie oddziałom budowanym na bazie klubów sportowych promujących sztukę walki...
Hanna Shen
Niestety – wizyty naszych byłych prezydentów za granicą nie przynoszą Polsce chwały. Czemu nasi politycy nie potrafią przykuć uwagi młodych Azjatów, a może to zrobić na przykład niemiecki prezydent Gauck? Kilka tygodni temu głośno było o wizycie Aleksandra Kwaśniewskiego na Tajwanie. Zastanawiano się, co tak naprawdę powiedział tajwańskiej prezydent-elekt, skoro ta po spotkaniu z Kwaśniewskim sugerowała w wywiadzie dla jednej z lokalnych gazet, że Polacy muszą sobie poradzić z faktem, że w naszym kraju w czasie II wojny światowej mordowano Żydów. Kompromitacją był też wykład Bronisława Komorowskiego dla chińskich studentów w Pekinie. „Rozwój jest i się odbywa” W połowie marca br. były prezydent Bronisław Komorowski przebywał z...
W piosenkach country można zaśpiewać ładnie o dziadku, babci, o stracie pracy i będzie to piękny przekaz. Country to dziennik codzienności. Tu jest problem, lecz także jego rozwiązanie – z Pawłem Bączkowskim, wokalistą, gitarzystą, kompozytorem i autorem tekstów, rozmawia Arkadiusz Kozłowski. 30 lat na scenie z przebojami nuconymi przez tysiące słuchaczy, ale też często w medialnym zapomnieniu. Jak wiele muzycznych marzeń się urzeczywistniło? Spełniło mi się prawie każde muzyczne marzenie, ale kolejne pomysły i projekty czekają na realizację. Raz jestem w mediach, a potem znowu okres ciszy. Nie przejmuję się tym i robię swoje. Czasem trzeba poczekać, aby znowu ktoś powiedział... Bączkowski. Jednak mimo braku Pana w...
Jeżeli spytamy przypadkową osobę, z jakim utworem kojarzy zespół Europe, prawdopodobnie usłyszymy, że nie kojarzy go wcale (takie czasy). Ci jednak, którzy muzyką interesują się w stopniu choćby podstawowym, wspomną o „Final Countdown”. Bardziej ambitni wymienić mogą jeszcze piosenkę „Carrie”. Powiązanie zespołu jedynie z kilkoma wylansowanymi przebojami stanowić musi dla niego sytuację niezwykle deprymującą. Tym bardziej że Europe ma w swoim dorobku aż dziesięć albumów studyjnych. Niestety, niezwykła przebojowość „Final Countdown” wraz z całkowitym wyeksploatowaniem przeboju w stacjach muzycznych czy pop radyjkach spowodowała, że zespół mógł właściwie zakończyć karierę po 1986 r. Dzięki wytrwałości grupy możemy jednak cieszyć się albumem niebędącym...
Lata 80. w polskiej muzyce rockowej to czas pokoleniowych hymnów. Czy faktycznie pisano wtedy lepsze piosenki, czy też łatwiej, mimo cenzury i wszystkich ograniczeń komunizmu, było się przebić, ponieważ słuchacze mieli o wiele mniejszy wybór audycji radiowych i telewizyjnych, a każda płyta była wydarzeniem? Pewnie trochę racji jest w obu wytłumaczeniach. Ilu wreszcie „Białych flag”, „Arahji” i „Wież radości, wież samotności” nigdy nie usłyszeliśmy, ponieważ wybrzmiały gdzieś w garażach i piwnicach? Początek lat 90. przyniósł nie tylko rockowe przeboje, jak „Jedwab” Róż Europy, czy jawnie komercyjne nagrania zespołu Ira, lecz także mocne tekstowo utwory Kobranocki (które jednak, może poza mocno antyklerykalną „Hipisówką” nie mogły powtórzyć sukcesu nieśmiertelnego „Kocham cię jak...
Sylwia Krasnodębska
To nie jest tak, że film religijny robi grupa nawiedzonych ludzi, którzy uważają, że sam fakt pokazania Sanktuarium Bożego Miłosierdzia powoduje, że jest pięknie, cudownie i znikają wszystkie problemy. To myślenie naiwne. Pracując nad filmem „Bóg w Krakowie”, bardzo dbałem o to, żeby widz nie odniósł wrażenia, że każemy mu klęczeć i wychwalać nasze dzieło tylko z tego powodu, że mówimy o Bogu – z Dariuszem Reguckim, reżyserem i scenarzystą filmu „Bóg w Krakowie”, rozmawia Sylwia Krasnodębska (Polskie Radio) Kamilla Baar-Kochańska, Radosław Pazura, Jerzy Trela, Karolina Chapko, Piotr Cyrwus, Barbara Kurzaj, Dorota Pomykała, Edward Linde-Lubaszenko, Karina Seweryn i wielu innych znanych aktorów… Jaka była ich pierwsza reakcja na...
Stefan Czerniecki
Na niezwykłej ziemi żyją zazwyczaj niezwykli ludzie. Niebanalni. Zadziorni. Z charakterem. Z dobrą duszą. Z prawdziwą wolnością. Ale i nader często z rogatą naturą. Tutaj, w bieszczadzkim worku, z dala od wszystkiego, czym żyje Polska, można dziś ich spotkać chyba w największej liczbie. Tutaj, na południowo-wschodnich rubieżach kraju. Na polskim Dzikim Zachodzie. Gdzie człowiek po prostu fizycznie nie ma kiedy zająć się problemami, którymi na co dzień żyje Warszawa. – Mówią, że przy wycince lasu siepał siekierą jak mało kto. – Ano mówią… ­– I że potrzebował do tego dopingu… – Ano potrzebował. Przecie to wiadomo. Był czas, że wódka była jego kochanką. Chlebem powszednim. – Ale też mówią, że odmówił roboty przy burzeniu drewnianej cerkwi w...
Piotr Lisiewicz
Każdy, komu hipoteza prof. Andrzeja Zybertowicza, zgodnie z którą KOD może być elementem rosyjskiej wojny hybrydowej przeciwko Polsce, wydaje się szalona, powinien przeczytać artykuł „Trust” kpt. Jerzego Niezbrzyckiego, kierownika wydziału „Wschód”, przedwojennego polskiego wywiadu, czyli tzw. Dwójki, posługującego się ps. Ryszard Wraga. Powoływanie przez Moskwę organizacji fasadowych realizujących jej cele to klasyka działania rosyjskich służb. Miejmy nadzieję, że już niebawem tekst ten będzie lekturą obowiązkową na wielu kierunkach studiów polskich uczelni. A czytelnicy „NP” mogą przeczytać jego fragmenty zamieszczone poniżej.   Ryszard Wraga Trust, czyli prowokacja Polaka Kijakowskiego w służbie Moskwy Historię „Trustu” opowiem tak, jak opowiadałem ją z ...
Dariusz Jarosiński
W marcu 1958 r. przed olsztyńskim Sądem Wojewódzkim odbył się pokazowy proces 19 członków podziemnej organizacji stawiającej sobie za cel odzyskanie przez Polskę niepodległości, niektórzy z nich ledwo przekroczyli próg pełnoletniości. Procesowi toczącemu się w sali miejskiego ratusza nadano rangę dużego wydarzenia propagandowego. „Głos Olsztyński”, organ KW PZPR, pisał o „bandzie Józefa Tomaszewskiego”, „szajce bandyckiej” używającej nazwy Wolność i Niezawisłość, a później Narodowa Organizacja Wojskowa. Organizatorem grupy olsztyńskich konspiratorów nawiązujących do tradycji AK, NSZ, WiN był Józek Tomaszewski pochodzący z Wilna. Chłopak z temperamentem, ułańską fantazją, mający głowę pełną pomysłów na walkę z komunistami. Kiedy w wieku...
Po tym, jak poeta i opozycjonista Witold Sułkowski wyemigrował do Stanów Zjednoczonych, musiał znaleźć jakieś źródło utrzymania. Najpierw pracował jako pomocnik kucharza, ostatecznie trafił do „Głosu Ameryki”. Jak wspominał, regularnie uczestniczył w audycji pt. „Country Music” prowadzonej przez panią Nowotarską. Problem w tym, że prowadząca tytuł audycji wymawiała jak „Kąfry Józek”. Ostatecznie do „Głosu” przyszedł list. Nadawca pisał z czułością: „Drogi Józefie Kąfry”. I prosił domniemanego Kąfrego o wsparcie finansowe w jakiejś sprawie. Wspomnianą anegdotę Sułkowski opowiadał Zofii Kotkowskiej. Wywiad ukazał się w „Tyglu Kultury” 7 września 2003 r., już po śmierci poety. Nim jednak Sułek – jak o nim mówili znajomi – trafił do Ameryki, przeżył prawie 40 lat w Polsce....
Piotr Lisiewicz
Aktorką została przez bolszewików, bo jako nastolatka musiała zarabiać pieniądze, po tym jak w 1917 r. oddzielili ją oni od ojca, który został w Rosji. Dzięki temu budząca się niepodległa Polska zyskała swoje najpiękniejsze nogi, a także piosenki tak popularne, że tytuły niektórych stały się przysłowiami lub powiedzonkami: „Ja się boję sama spać”, „Czy pani mieszka sama” „Cała przyjemność po mojej stronie”, „Ta mała piła dziś” czy „Ja nie mam co na siebie włożyć”. Nazywana była królową parodii. „Niezapomniany komik w spódnicy” – wspominał Zulę Pogorzelską Fryderyk Jarosy. Tylko dla dorosłych” – ten tytuł  rewii teatrzyku „Perskie Oko” elektryzował publiczność. „Gwoździem programu jest występ tryskającej humorem i sex-appealem Zuli Pogorzelskiej, która w...
Małgorzata Matuszak
Polskie słowo „sztuka” pochodzi od niemieckiego Stück, czyli „pniak”, „kawałek, jednostka, sztuka”, zastanawiać i dziwić jednak może jego znaczenie odpowiadające „kunsztowi” czy też „twórczości”. Aleksander Brückner wywodzi je od zredukowanego słowa „majstersztuk” („majstersztyk”, z niemieckiego Meisterstück): pierwotny majstersztuk, „co kunsztu w cechu dowodził i później za kunszt sam stawał”, pozbył się „majstra” i – została „sztuka”. Znaczeniowo termin „sztuka” jest odpowiednikiem łacińskiego ars  (od którego pochodzi większość słów nowożytnych, we włoskim i hiszpańskim arte, w angielskim i francuskim art), a ten – greckiego techne. Te źródłosłowy słyszymy też w polszczyźnie, choćby w przymiotnikach „techniczny” i „...
Robert Tekieli
We współczesnej erze soft  i hard power  wojny hybrydowe można prowadzić nie tylko przy pomocy „zielonych ludzików”, lecz także używając ludzkich zombie i gazu bojowego, jak w tokijskim metrze w 1995 r. Nadając tytuł temu tekstowi, nie myślałem wcale o maszynach czy ludziach narzucających żołnierzom wroga swoją wolę ani o używaniu telepatii czy o psychotronikach-jasnowidzach czytających tajne dokumenty przez okładki lub ściany. Dziś wojny hybrydowe prowadzi się nie tylko przy pomocy „zielonych ludzików”, lecz także, jak w Tokio w 1995 r., przy pomocy biednych ludzi z całkowicie wypranymi umysłami i złamaną wolną wolą. Kremlowska kasta rządząca w chwili rozpadu Związku Socjalistycznych Republik Sowieckich utraciła...
Małgorzata Matuszak
Adopcja to proces. Niezwykle trudny, dla wszystkich i pod wieloma względami. Wszyscy powtarzają, że w procesie adopcyjnym najważniejsze jest dziecko. Czy jednak naprawdę zawsze tak właśnie jest? Termin „adopcja” pochodzi od łacińskiego słowa adoptio oznaczającego „usynowienie, przyjmowanie do rodziny”. Jest aktem uznania dziecka innych rodziców za własne potomstwo, mającym wymiar zarówno psychologiczny, jak i prawny. Mocą przysposobienia powstaje bowiem między dzieckiem a nowymi rodzicami relacja prawna identyczna z tą, która oparta jest na więzach krwi i pochodzenia, dziecko zaś i rodzice mają względem siebie takie same prawa i obowiązki, jakie wypływają z więzi biologicznej. Liczba adopcji w Polsce Według danych Ministerstwa...
„Gazeta Wyborcza” usiłowała stworzyć wygodną dla siebie metrykę KOD-u. Miała nią być Pomarańczowa Alternatywa, która walczyła o wolność, była także ruchem artystycznym. KOD tymczasem jest zupełnie inny: walcząc o zmianę władzy, stosuje retorykę, że w Polsce nie ma demokracji czy wolności. Tyle że jego walka jest niekiedy komiczna i karykaturalna, bo tego typu słowa padają na wiecach, gdzie jest kilka tysięcy osób. Nikogo się na nich nie zamyka, nie rozpędza przy użyciu gazu. Na bazie działań KOD-owców powstaje cała masa dowcipów i kalamburów. I to jest dla mnie niesamowite. Zazwyczaj przecież to wokół władzy powstaje cała masa dowcipów – z  Waldemarem Majorem Fydrychem, liderem Pomarańczowej Alternatywy, rozmawiają Magdalena Złotnicka i Jan...
„Gazeta Wyborcza” usiłowała stworzyć wygodną dla siebie metrykę KOD-u. Miała nią być Pomarańczowa Alternatywa, która walczyła o wolność, była także ruchem artystycznym. KOD tymczasem jest zupełnie inny: walcząc o zmianę władzy, stosuje retorykę, że w Polsce nie ma demokracji czy wolności. Tyle że jego walka jest niekiedy komiczna i karykaturalna, bo tego typu słowa padają na wiecach, gdzie jest kilka tysięcy osób. Nikogo się na nich nie zamyka, nie rozpędza przy użyciu gazu. Na bazie działań KOD-owców powstaje cała masa dowcipów i kalamburów. I to jest dla mnie niesamowite. Zazwyczaj przecież to wokół władzy powstaje cała masa dowcipów – z  Waldemarem Majorem Fydrychem, liderem Pomarańczowej Alternatywy, rozmawiają Magdalena Złotnicka i Jan...
Ryszard Czarnecki
Wielu ludzi widzi w KOD-zie polityczną platformę „antypisizmu” teoretycznie rokującą nadzieje – nadzieje, których na pewno nie spełni kulawa formacja Ryszarda Petru. Opozycja w Polsce jest, póki co, głęboko podzielona i w wyobrażalnej perspektywie czasowej nie stanowi żadnej realnej alternatywy dla Prawa i Sprawiedliwości. Nie wiem, czy o tym wie Petru, ale Schetyna, jako polityk znacznie bardziej publicznie doświadczony, pewnie zdaje sobie z tego sprawę, choć nigdy tego nie powie. My to wiemy dobrze: siła PiS wynika nie tylko z autentycznego społecznego poparcia, wręcz entuzjazmu dla szeregu dokonywanych zmian – jest także odwrotnie proporcjonalna do słabości opozycji. Ale to, co wiemy my, wiedzą również nasi wrogowie. Ci zewnętrzni i ci...
Iwo Bender
Bardzo często małe, powiązane ze sobą politycznie i towarzysko grupy działaczy tworzą szereg de facto fasadowych organizacji, z których następnie powstaje dumnie brzmiąca „koalicja”, stwarzająca pozory gromadzenia tysięcy zwolenników. Dzięki temu udaje się nieraz uzyskać swego rodzaju efekt kuli śnieżnej, kiedy do wydarzeń zorganizowanych przez takie byty dołączają niezorientowani uczestnicy, przekonani, że mają do czynienia ze spontanicznym wybuchem niezadowolenia czy protestem w słusznej sprawie. Od początku XX wieku w języku amerykańskiej polityki możemy zaobserwować pojawienie się nowego terminu, który w krótkim czasie zdobył niezwykłą popularność i cieszy się nią do dziś. Chodzi o frazę grass roots, co dosłownie oznacza „korzenie trawy”. Termin...
W przypadku zagrożenia agentury lub odsunięcia jej od wpływu na bieg wypadków mocodawcy mogą w stosunkowo prosty sposób zorganizować jej obronę, montując „spontaniczne” akcje protestacyjne. Można je wpisać w opatrzoną symbolicznym kolorem kampanię obywatelskiego sprzeciwu wobec panoszącego się „izmu”. Rodzaj tego „izmu” nie jest istotny, ważne, żeby ten „izm” źle się kojarzył odbiorcom mediów. Jeśli jednak medialna wrzawa nie przynosi spodziewanych rezultatów, to można spuścić ze smyczy sforę gawnojedów, którzy umiejętnie zainspirowani będą ochoczo wywrzaskiwać podsunięte im hasła o demokracji, tolerancji, równości, dyktatorach, faszystach itp. Według prezydenckiego doradcy, profesora Andrzeja Zybertowicza, manifestacje Komitetu Obrony Demokracji to element...
Piotr Lisiewicz
Stan państwa polskiego, jego instytucji, a także elit był w 2010 r. z punktu widzenia Rosji bliski ideału, bo pozwolił jej na bezkarne przeprowadzenie operacji o tak wielkim rozmachu, jak zamach w Smoleńsku. Mógł on dojść do skutku także dlatego, że sprawcom zbrodni sprzyjała sytuacja międzynarodowa. KOD to operacja mająca na celu zablokowanie odbudowy państwa polskiego, lecz także osłabianie jego pozycji na świecie. Tak, by w przyszłości było ono równie bezradne jak sześć lat temu. Po wygranych przez PiS wyborach Polska stała się obiektem ataków niemieckich polityków i mediów. Tymczasem Rosja zachowuje się – jak na siebie – spokojnie, ograniczając się do protestów przeciwko burzeniu w naszym kraju pomników sowieckiego okupanta. Ale to...
Katarzyna Gójska-Hejke
Na pogrzeb bohaterskiego Zygmunta Szendzielarza cieniem kładzie się charakter nekropolii, na której spoczął ten niezłomny żołnierz niepodległej Polski. Tam mogiły wybitnych ofiar przemieszane są z grobami ich komunistycznych zabójców. Wielkim wstydem pokolenia, które miało wpływ na kształt państwa polskiego po 1989 r., jest przyjęcie i zaakceptowanie bolszewickiej wizji jednej z najważniejszych narodowych nekropolii Polski. Szczątki Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki” spoczęły w rodzinnym grobie. Legendarny dowódca Brygady Śmierci, czyli V Wileńskiej Brygady AK, został pochowany wraz ze swą córką Barbarą, która niemal całe swoje życie wyczekiwała na odnalezienie ciała Ojca. Był jednym z najwspanialszych dowódców antykomunistycznego podziemia. W moskiewskiej...