Ukosem

Jacek Kwieciński
Weźmy np. metody przedstawiania informacji w sposób tendencyjny. 1. Wiadomość całkowicie fałszywa, użyteczna w wypadku, gdy odbiorca nie dysponuje żadnymi możliwościami jej weryfikacji. Późniejsze dementowanie nie zmieni pierwotnego wrażenia. 2. Zestaw informacji prawdziwych, ale zaprezentowanych w zbiorze stwarzającym rozmyślnie obraz fałszywy. 3. Mieszanka wiadomości prawdziwych i fałszywych. 4. Prawdziwa informacja zaopatrzona w „ukierunkowujący” komentarz. 5. Umieszczanie autentycznej informacji w kontekście wypaczającym jej sens. 6. Wtrącenie „mimochodem” do normalnej informacji wiadomości tendencyjnej. 7. Nadanie nieproporcjonalnej rangi informacji całkiem błahej, ale mogącej wywołać gwałtowne emocje. 8. Zakłócenie równowagi (objętość, jakość) między...
Jacek Kwieciński
Różnie próbowano (i próbuje się) wytłumaczyć reakcje, których dawne przykłady tu przytoczyłem. Jedne z wielu – także mniej odległych w czasie. Mówi się, że byliśmy Ameryką zauroczeni, mit Ameryki czemuś właśnie na nas niesłychanie działał. Że chodziło o miłość (nieodwzajemnioną, pamiętajmy wszak o Jałcie) niemalże irracjonalną. A nawet, iż Ameryka jawiła się nam jako ziemia obiecana, do której rzekomo wszyscy pragnęli emigrować. A mnie wydaje się, że to trochę nie tak. Ówcześni Polacy bystro wyczuli, że wyłącznie Ameryka może kiedykolwiek zdruzgotać potęgę Sowietów. Była jedyną nadzieją, ostatnią szansą. Jednocześnie była czymś, w naszym niedoskonałym świecie, jak najodleglejszym od Systemu. Potwierdzał to reżim, starając się zohydzić wyjątkowo właśnie Amerykę. I im bardziej to...
Jacek Kwieciński
Lekceważące podejście do sfery idei nie tylko zachowano. Połączono je z manierą stereotypowego, bezkrytycznego naśladownictwa zgoła wszystkiego światowego, europejskiego. Wynika to pewno z jakichś głębokich kompleksów niższości, pokrywanych pohukiwaniami o nowoczesności i modernizacji, co ma ostatecznie zamknąć dyskusję. Krytykę (najczęściej nie najmądrzejszą) niektórych z mało pięknych zjawisk „na Zachodzie” oddano, niejako w prezencie, grupom autentycznie, a nieraz szkaradnie radykalnym. To dodatkowo dobiło wszelką dyskusję. Trwały i trwają batalie partyjne, ich główni aktorzy się zmieniają, a sfera, o której mówimy, jest wciąż jakby omijana szerokim łukiem. Ja zaś mam dziwne wrażenie, iż wewnątrzpolskie zmagania, nie bagatelizując ich znaczenia, mają wagę wtórną wobec tematu...
Jacek Kwieciński
Projekt ów, wprowadzamy często „tylnymi drzwiami”, ale z dużą konsekwencją, może być zrealizowany tylko w państwie „Europa”. Do tego celu też bezustannie się zdąża. Jest to bezsporne. Nie chcę federacji europejskiej nie tylko dlatego, iż przywiązałem się do Polski. Jej władze po prostu muszą prezentować na stałe poglądy, które mi zupełnie nie odpowiadają. Złudzeń nie mam. Wspomnianego kierunku nie zmienimy. Dawno, z miejsca stało się to oczywiste. Większe starania też nic by nie pomogły. Nadzieje Jana Pawła II w tym względzie były, niestety, złudne. Jestem też pewien, że wszystkich działań (zwłaszcza pozagospodarczych) Brukseli, jej „dorobku prawnego” prawie nikt w pełni nie zna. Podobnie jak przepisanej do traktatu „konstytucji” z jej wszystkimi deklaracjami, uzupełnieniami itd...
Jacek Kwieciński
We wczesnych latach 90. mieliśmy jeden Komitet Obywatelski i było fajnie. Komitet powiększył się w Platformę. Wszyscy, którym to się nie podoba, powinni być wpisani na demokratyczną listę proskrypcyjną, z życia publicznego usunięci. Na tym polega liberalizm, czyli pojawienie się jeszcze szerszego, świetlistego uśmiechu na twarzy Donalda Tuska. Pełnię radości zakłóca przykry fakt, iż Prezydent RP na Platformie nie stoi. Jest to trudna do zaakceptowania sytuacja i słuszne są przesyłane spontanicznie sygnały, podchwytywane bez komentarzy przez obywatelsko-demokratyczne media, że należy poddać go procedurze impeachmentu, czyli wyrzucić, zdjąć. Dla harmonii obywatelskiej w naszym kraju – oby trwała wiecznie. Tak więc w realizacji dwóch podstawowych zadań rząd się sprawdza. Trudno wymagać...

Pages