Ukosem

Jacek Kwieciński
Przynajmniej w szerokim świecie wspomniane podejście do edukacji spowodowało odwrót, wyraźny zanik znaczenia nauk humanistycznych i pokrewnych. Rzec by można, że to nic strasznego: coraz większa i większa liczba licencjonowanych pracowników socjalnych, psychoterapeutów, socjologów, politologów, psychologów społecznych itd. – absolutnie potrzebna nie jest. I tak ich nie zabraknie. A jak już dawno temu zauważył jeden z najwybitniejszych ekonomistów i myślicieli XX w. Joseph Schumpeter, nadmierna „produkcja” tego typu intelektualistów jest wręcz społecznie szkodliwa. Zawsze, w normalnym systemie polityczno-ekonomicznym, odgrywają bowiem rolę destrukcyjną. Jakże miał rację. I – wciąż ma. Już raz świat zachodni przeżywał „gorączkę edukacyjną”. W okresie, który nastąpił po gwałtownym...
Jacek Kwieciński
Polska znajduje się w szczególnej sytuacji. Postkomunistycznej. Ale krytyka (słuszna) wyłącznie braku obiektywizmu sądów, ich oportunizmu, tj. bezwstydnego wspierania aktualnej władzy, to ocena bardzo niepełna. Zwłaszcza gdy spróbujemy spojrzeć w przyszłość. Owszem, ta nieodkomunizowana kasta wydaje często kuriozalne wyroki, bo z własnych powodów nie chce dopuścić do nadmiernego zajmowania się przeszłością. Dlatego również często wysługuje się takim władzom, które tę niechęć do autentycznego rozliczenia przeszłości podzielają. Podtrzymuje w dużej mierze kontynuację PRL, a już na pewno „ducha Okrągłego Stołu”. Ale czasem formułowana tęsknota za naprawdę niezawisłymi sądami, sędziami, którzy niezależnie, obiektywnie interpretują prawo i są jak powinny, zaledwie arbitrami konstytucyjnymi...
Jacek Kwieciński
Chciałoby się nawet jakoś oddzielić owe dzieci Epoki Wodnika, prawiące o pokoju i miłości itd., od tego, co wyczyniano na uczelniach. Palenie książek (nawet prawniczych), dewastowanie budynków, atakowanie profesorów, po prostu niszczenie zadań uniwersytetów. Ale czy jest to możliwe? Można mówić, że hippisi „zaledwie” promowali permisywność bez granic, podczas gdy „rewolucjoniści” czcili nie żadnych pacyfistów, lecz Mao, Castro i Ho. Nie prezentowali „miłości”, lecz wściekłość (rage). Nie chcieli poprawić, zmienić Ameryki, lecz ją zniszczyć. Ale przeprowadzenie takiego rozróżnienia wcale nie jest proste. Jak sklasyfikować Cohn-Bendita czy Joshkę Fishera? Co amerykańskiego naśladowali francuscy uczestnicy rozruchów z maja ‘68, chcący zniszczyć Republikę? Kim właściwie był John Lennon...
Jacek Kwieciński
Dinesh D’Souza mimo młodego wieku jest już autorem sławnym. Jest tak bystry, iż prosto ze słynnego Dartmouth College (o którym pisałem) trafił do Białego Domu Reagana. Mimo iż o wielu rzeczach nie wiedział, zaraz po końcu prezydentury Reagana napisał o nim wspaniałą „wstępną” książkę. Mam ją (z autografem!) i mimo że potem przyćmiły ją bardziej źródłowe, wciąż należy do mych ulubionych. Potem był (też o tym wspominałem) autorem „Antyliberalnej edukacji”. Pionierska demaskacja politycznej poprawności wywołała burzę dyskusji (m.in. tygodnik „New Republic” poświęcił jej cały numer). I być może choć trochę ograniczyła skutki i efekty tego szaleństwa. D’Souza jest też autorem innych pozycji – wszystkie są pisane z wielką pasją, ale i elegancją. Są zwarte, przystępne. I wielce pokupne. Mówiąc...
Jacek Kwieciński
Nasz rynek medialny jest wciąż przesycony ludźmi z wielopokoleniowych klanów (i ich czeladników). Mają powiązania towarzyskie i podobne nastawienie ideowe. Korzenie tych klanów sięgają czasów PRL, a nawet dawniejszych. Przeszłości. Bardzo nieciekawej, mówiąc delikatnie. To dziedzictwo wielce ułatwiło im przystosowanie się do propagowania nowego typu autokratyzmu. Już nie komunistycznego, ale opartego też, w rosnącym stopniu, na przymusie. Lukrowanym. Nasza cywilizacja jest na zakręcie, i jest to zakręt w ich stronę. Począwszy od nowomowy, w tym eurożargonu. Opanowaniu języka. A w entuzjastycznej propagandzie na rzecz Nowego Wspaniałego Świata uczestniczy większość mediów. Wszelkiego typu. Także w krajach, które przez komunizm nie przeszły (a członkami UE też nie są). To również jest...

Pages