Opinie

Paweł Paliwoda
Polityk bez  właściwości W trakcie debaty przed przyjęciem traktatu lizbońskiego przez Sejm w maju 2008 r. rozentuzjazmowany Donald Tusk powiedział m.in.: „Dzięki wysiłkom Polaków, klubów parlamentarnych w tej i w poprzednich kadencjach, prezydentów i rządów, ten kompromis europejski, jakim jest traktat lizboński, w naszej ocenie dobrze służy Polsce. W czasie tej debaty, jak ratyfikować traktat lizboński, żadna istotna siła polityczna tu, na tej sali, ale wiemy dobrze o tym, że także poza tą salą, w Polsce, nie kwestionowała sensu jego ratyfikacji. To oznacza, że jako naród, jako parlament, jako zbiorowe przywództwo polityczne Polski chyba dobrze zrozumieliśmy, gdzie najskuteczniej możemy bronić narodowego interesu Polaków i w jaki sposób. A po to, aby rozwiązywać czasami kłopoty...
Ryszard Czarnecki
Gdy w styczniu 2005 r. przeprowadzałem się do swojego brukselskiego mieszkania przy ulicy rue du Sceptre, na której znajduje się znany teatr, moimi sąsiadami byli głównie rodowici Belgowie i eurourzędnicy z różnych krajów. Po niespełna pięciu latach gros mieszkańców to tzw. ludność kolorowa. Duch muezzinów, Ramadanu mieszka na mojej ulicy, a arabskie (muzułmańskie) dzieci zaczynają dominować w szkołach i, coraz częściej, na uczelniach. To stwierdzenie rzeczywistości. Już nikogo nie dziwi, że znany europejski piłkarz-muzułmanin publicznie cieszy się, że doznał kontuzji tuż przed Ramadanem i dzięki temu będzie mógł porządnie, jak Allah przykazał, pościć. Istotnej zmianie ulegają zachowania europejskich polityków, zwłaszcza w takich krajach, jak Francja, Belgia, Holandia czy Wielka...
Ryszard Czarnecki
Było już po dobrych trzech kwadransach posiedzenia. Przerzedziło się w miejscach, gdzie siedzieli posłowie, czmychnął nawet zza stołu prezydialnego jeden z wiceprzewodniczących, zostało paru znudzonych dziennikarzy-stażystów. Żaden szanujący się reporter śledczy nie przychodził na takie nudy, każdy miał swoje źródła w „psiarni” i żaden rozsądny szef nie zażądałby, żeby poszedł „odpękać” dwie godziny na Wiejskiej. Pułkownik Zbijewski starał się dyskretnie tłumić ziewanie i udawać, że słucha zastępcy komendanta głównego, który, pocąc się i ocierając czoło chustką wielkości poszwy na jasiek, wydalał z siebie setki danych statystycznych wykazujących, że jest lepiej, niż było, a będzie jeszcze lepiej. Zbijewski jednak miał poważniejsze tematy na głowie niż wzrost o 2 procent...
Ryszard Czarnecki
Polityka oczywiście różni się od futbolu. Jest takie stare futbolowe powiedzenie, że w każdej drużynie dwóch piłkarzy – bramkarz i lewoskrzydłowy – to wariaci. W polityce liczba wariatów jest znacznie większa niż proporcje 2 do 11… W grze politycznej i w grze boiskowej są różne style. Jedni preferują siłowy, toporny futbol, np. zespoły niemieckiej Bundesligi, inni wolą piłkę finezyjną, niekończące się podania, gdy liczą się głowa i spryt, a nie tylko siła i bicepsy. Dlatego też Barcelona wygrywa z Manchesterem, a prof. Lech Kaczyński w 2005 r. z zespołem „reszty świata”. Piłka i polityka to gra fauli. Są faule i faule. Można „kosić równo z ziemią”, niczym bolszewicy mienszewików, lub też finezyjnie ciągnąć przeciwnika za koszulkę, powodując jego upadek, jak to zrobił z byłym szefem...
Ryszard Czarnecki
Znalezisko gadżeciary W autokarze na trasie Siemiatycze–Bruksela, kilka lat temu znaleźli się młodzi ludzie z głową na karku: powiedzmy Marek i powiedzmy Krzysztof. Mieli smykałkę do interesów i zaplecze w stolicy Belgii w osobach kuzynów i przyjaciół, którzy funkcjonowali tam już od lat, co w przypadku ludzi z Podlasia nie dziwi. W Brukseli szybko założyli firmę sprzątającą biurowce. Firma zatrudniała Polaków – była więc tania i konkurencyjna, a ponadto miała wyłącznie białych pracowników, więc cieszyła się względami na rynku wśród właścicieli biurowców i rezydencji, oficjalnie deklarujących brak jakichkolwiek rasistowskich uprzedzeń. Gdy pojawiły się oznaki kryzysu, polska firma tylko na tym skorzystała: cięto koszty wynajmu i sprzątania, a nasi byli bardzo elastyczni. Weszli więc...

Pages