Recenzja nie na czasie

Mateusz Matyszkowicz
„Życia chrześcijańskiego nie mogą wieść ci, to znaczy chrześcijanami nie mogą być ci, którzy są pewni swojego chleba powszedniego. Chcę powiedzieć ci, którym jest on czasowo zapewniony. A są to rentierzy, urzędnicy, zakonnicy”. Charles Peguy był za swojego czasu znany przede wszystkim jako bardzo wyrazisty dziennikarz. Na początku kariery zaangażowany w obronę Dreyfusa, niesłusznie oskarżonego oficera francuskiej armii. Bezkompromisowy, w pierwszych latach przejęty ideami socjalistycznymi. Z czasem je porzucił, przeżył też głębokie nawrócenie– choć sam nie lubił mówić o nawróceniu, ale pogłębieniu. Sięgam po „Charles Peguy – człowiek dialogu”. Ni to antologię tekstów – książka zawiera szczegółowe kalendarium jego życia wraz z fragmentami pism z danego...
Mateusz Matyszkowicz
„Błoto. Nie pojedziemy do Aten. Zapomnij o Grecji”. Tym razem w „Recenzji nie na czasie” lektura nowa, ale bardzo niedzisiejsza. Albo przynajmniej niespełniająca kryterium tego, co większość osób uważa za dzisiejszość. Chodzi o tomik poezji, w którym picie wódki i palenie papierosów pojawia się wyjątkowo rzadko, a jego autor umiejętnie posługuje się językiem, którym można opisać sprawy znacznie ważniejsze. Co oczywiście nie oznacza, że nie wolno palić papierosów ani pić wódki. Ani nawet tego, że nie można o tym pisać. Można. Ale granica pojawia się wtedy, gdy człowiek przestaje być zdolny do czegokolwiek innego.   Więc Dakowicz. Przemysław Dakowicz. Zachwyciłem się niedawno jego „Teorią wiersza polskiego” – tytułem jakby wziętym z Miłosza (przez przywołanie tradycji traktatów...
Mateusz Matyszkowicz
„Więc ostatecznie... co mamy robić?” – pytają. „Nawrócić się” – odpowiada don Pardoval. „Jak to, nawrócić się? Czy nie jesteśmy chrześcijanami?” – pytają dalej. „Jesteście poza Kościołem Chrystusa” – słyszą.   Ten dialog pochodzi z książki pewnego posoborowego teologa i filozofa, ojca jezuity zresztą. Autor był redaktorem „Tygodnika Soborowego”, lecz nie w latach 60. XX wieku, ale prawie 100 lat wcześniej. Chodziło o Sobór Watykański I, a tym autorem był ksiądz Marian Morawski, jeden z najwybitniejszych polskich neoscholastyków. 20 lat po Vaticanum I napisał on „Wieczory nad Lemanem”. Zapis rozmów gości pewnego kurortu, towarzystwa międzynarodowego, jakby wziętego z „Czarodziejskiej Góry”, choć ta powstała 30 lat później. Obie jednak książki...
Mateusz Matyszkowicz
Tyrmand zjadł obiad w Bostonie. Smakował lokalność tej kuchni. I dziwił się, że Amerykanie tak ciągną do Europy, by smakować tamtejsze jedzenie. Na przyjęciach rozmawiał z Jankesami o możliwych scenariuszach inwazji sowieckiej. Dziwił się widokowi Murzyna policjanta. W Europie prześladowanym mniejszościom nie daje się przecież do ręki broni. Taki to Tyrmand zadziwiony, zachwycony i zmartwiony Ameryką. „Dziennik amerykański” i „Z notatnika dyletanta” to amerykańska część tomu „Zapiski dyletanta” (jest tam też znakomita część o Izraelu). Dyletanta, bo Tyrmand nie chce udawać znawcy. Choć napisał książkę o jazzie i amerykańskiej kulturze, stara się nie zgasić w sobie tego poczciwego i nienaruszonego niczym zdziwienia. Jakby...
Mateusz Matyszkowicz
Zresztą, każdy z nas jest po trosze małym, krnąbrnym chłopcem, któremu nie pomoże ani tęgie lanie (uwaga: nie propaguję przemocy!), ani ślęczenie w szkolnej ławce. Jedno i drugie jest mało efektowne, a chłopak sprany i upupiony w szkole nie stanie się ani o jotę lepszy niż wcześniej. Jedyne, co może nim wstrząsnąć, przemówić choć trochę do rozumu – choćby nie od razu, choćby dopiero po latach, gdy sobie już wszystko przypomni – jest starzec. Słuchajcie więc starców. Na lekturę wielkopostną wybrałem w tym roku „Starców Pustelni Optyńskiej”. Książkę niewielką, ale treściwą i gęstą jak porządny krupnik, który tak lubią starsi panowie. Może to bluźnierstwo, bo akurat ci starcy potrafili tygodniami niczego nie jeść, a już na pewno nie zupy...

Pages