Kultura

Ponowoczesne problemy z głupotą W naszym odniesieniu do głupoty jesteśmy w dużo gorszej kondycji w porównaniu z naszymi przodkami. Utraciliśmy pewność konkretności jej istnienia, co dla pokoleń przeszłości znajdowało wyraz w alegorycznych obrazach. Dla naszych przodków głupota miała konkretną postać, chociażby np. nagiej rozradowanej kobiety, często w wulgarnej pozie, w sąsiedztwie kozy lub owcy (zwierząt symbolizujących brak rozumu i mądrości), kobiety trzymającej jedną ręką ziele mikołajka, w drugiej kwiat narcyza (gr. narke – odrętwienie). Niestety, z naszej perspektywy te obrazy rzucają złe światło na kobiety, a mogą także dotykać i miłośników zwierząt. Na tym nie koniec naszych ponowoczesnych kłopotów z głupotą. Mamy trudności z określeniem jej definicji, wymyka się słownikowym...
Marek Nowakowski
Analiza środowiska ówczesnej „warszawki” dokonana została metodą bezlitosnej wiwisekcji, niekiedy w tonacji satyry, a nawet paszkwilu na głęboki konformizm, poddaństwo i zakłamanie ludzi starających się uchodzić za wolnych i uczciwych. To galeria typów totalnie zniewolonych; persony na tej scenie, pozbawione wszelkich hamulców etycznych, działają powodowane jedynie serwilizmem, intrygą, donosem – to są dźwignie przywilejów, sukcesów, dróg do sławy. W sposób niesłychanie wnikliwy, świadczący o znawstwie przedmiotu od podszewki, pokazuje Leopold Tyrmand, jak wszelka sztuka w systemie totalitarnym więdnie i usycha, traci siłę, suwerenność, stając się wypadkową oczekiwań partii, cenzury. Zamienia się w atrapę uzależnioną od kolejnych zaleceń władców. Jest instrumentem propagandy stwarzającej...
Elżbieta Królikowska-Avis
Gdzie leży prawda Bandycki charakter „policji republikańskiej”, krwawe rozprawienie się z Kościołem, okrucieństwo w stosunku do cywili, ciemna rola międzynarodowych brygad oraz hipokryzja części europejskich i amerykańskich elit intelektualnych, z których tylko część rozumiała, o co chodzi, a ułamek z tych, którzy rozumieli, miał odwagę mówić o tej wojnie prawdę. Powoli wyłania się obraz niechlubnej roli lewicowych intelektualistów w zatajaniu zbrodni Republiki oraz artystów w „lukrowaniu” faktów w ich powieściach i filmach. Zabawa w chowanego trwa. Jeszcze dziś, uczestnicząc w dorocznych zjazdach Labour Party, można usłyszeć płomienne tyrady herosów międzynarodowych brygad, jak Wolfgang Walter, powzdychać sobie za starymi, dobrymi czasami z prezenterem Channel 4 kryptokomunistą...
Andrzej Waśko
Dalej od konformistów, bliżej myślących samodzielnie Dotyczy to w szczególności potencjału i kondycji szeroko rozumianego obozu polskiej prawicy. Obecność i dorobek ludzi tej orientacji, nie tyle w bieżącej polityce, ile w mediach, na uniwersytetach, środowiskach kulturotwórczych i wspólnotach lokalnych, były i są przedmiotem celowego „zamilczania” przez postkomunistyczno-liberalną konkurencję. Wynikającym stąd złudzeniom ulegają wszyscy. Uległy im także gremia kierownicze PiS, z góry zakładając, że w środowisku inteligencji, zwłaszcza humanistycznej, nie mają partnerów do współpracy. Wydaje się, że rezygnacja z próby nawiązania takiej współpracy była pomyłką rządu Jarosława Kaczyńskiego. Aby pomyłkę tę skorygować, potrzebna jest na początek próba jakiegoś roboczego bilansu aktywów...
Bohdan Urbankowski
Pamiętnik dorosłego dziecka Wanda urodziła się w rodzinie nauczycielskiej, co nie pozostało bez wpływu na jej rozwój. Dodatkowych bodźców dostarczały liczne przeprowadzki. Przyszła na świat w Sochaczewie, w 1937 r. rodzina zamieszkała w Piotrkowie – tam mała Wandzia przeżyła wybuch wojny i aresztowanie ojca. Po jego uwolnieniu, wiosną 1940 r., państwo Przybylscy przenieśli się do Warszawy, gdzie zamieszkali w byłym Domu Akademiczek na Tamce. Ze względu na trudne warunki lokalowe Wandę przewieziono na jakiś czas do Anina. Tam, wiosną 1942 r., dziewczynka zaczęła pisać swój drugi w życiu pamiętnik mający typowe cechy wrażliwej uczennicy. Przeważają relacje z koleżeńskich spotkań i rozmów, ubarwiają go przepisane lub własne wiersze. 1 sierpnia 1942 r. Wandzia napisała: „Teraz zaczęła...

Pages