Fotoreportaż

Pomóżmy Mirelce! W miejscowości Plesza mieszka siedmioletnia Mirelka. Dziewczynka jest niewidoma. Mówi wyłącznie po polsku – przez co nie ma szansy na edukację w rumuńskiej szkole. Rodzice Mirelki marzą o tym, by dziewczynka uczyła się w Polsce. Z pomocą małej Polce z Rumuni chce przyjść ośrodek dla ociemniałych w Laskach oraz Fundacja Pomoc Polakom na Wschodzie. Jeśli Mirelka we wrześniu tego roku rozpocznie naukę w Polsce będzie potrzebowała życzliwej pomocy – przyda jej się komputer przystosowany dla osób niewidomych, ale przede wszystkim nowi serdeczni przyjaciele, którzy zechcą ofiarować jej trochę swej uwagi. Wszyscy, którzy chcą pomóc Mirelce, proszeni są o kontakt mailowy lub telefoniczny z naszym magazynem lub tygodnikiem „Gazeta Polska”. Na łamach obu pism będziemy...
Katarzyna Gójska-Hejke
Dzieło Saunders znalazło licznych kontynuatorów w całej Europie. Polski ruch hospicyjny powstał w połowie lat sześćdziesiątych. Opiekę pielęgniarską nad umierającymi sprawowano wówczas w domach. Pierwsze hospicjum stacjonarne powstało w Krakowie z inicjatywy Towarzystwa Przyjaciół Chorych, drugie – w Gdańsku, trzecie – w Poznaniu. Dziś działa w naszym kraju około 400 domów opieki nad umierającymi. Pacjenci przebywają w nich najdłużej dwa, trzy miesiące.  Hospicja obnażyły słabość medycyny. Przygotowywani do przedłużania życia za wszelką cenę, lekarze są bezradni wobec ogromnego ludzkiego cierpienia nie tylko ciała, ale i duszy. Dziś medycyna paliatywna to zapewne najbardziej zatroskana o człowieka dziedzina medycyny, która opiera się na starej, często odrzucanej przez naukę,...
W pozyskiwanie czarnego złota zaangażowane są całe rodziny. Kilkunastoletnich chłopców nie wpuszcza się jeszcze do szybów. Wykonują za to całą robotę na powierzchni. Wyciągają, przesiewają, dzielą i pakują. Pod ziemię wchodzą najbardziej doświadczeni. Zjeżdżają po linie na głębokość do 18 metrów. Do innego świata, gdzie panuje mrok i stała temperatura około 16 stopni C. Pracują w samych bluzach, bez kasków, ochronnej odzieży, okularów.  Przy biedaszybach nie ma marnotrawstwa. Przydają się nawet najdrobniejsze kawałki węgla. To, co pozostanie po pracy kopaczy i ich rodzin, zbierają ci, którzy nie mają żadnych szans na dorobienie pod ziemią – starzy górnicy, którzy stracili pracę bez prawa do emerytury.   W biedaszybach nie ma miejsca dla cwaniaków. Kopacze to...

Pages