Dyskusje, wywiady

Urszula Radziszewska
A co z odpowiedzialnością materialną organizatora? Coś takiego zaproponowali kibice – w projekcie obywatelskim zmian w ustawie o bezpieczeństwie imprez masowych chcą, by stowarzyszenia kibicowskie wpłacały na rzecz klubu kaucję, która w razie strat by przepadała. Ale znowu nikt nie ma obowiązku chodzić na mecze. A to rozwiązanie to w gruncie rzeczy odebranie prawa do zgromadzeń. Ktoś, kto zorganizował demonstrację i nie ma środków na pokrycie strat, w efekcie nie ma prawa do demonstracji. Przecież płacimy podatki. To z nich są utrzymywane policja i służby specjalne. Te służby są zobowiązane do zapewnienia obywatelom bezpieczeństwa. To się nie zawsze udaje – widzieliśmy to w Londynie czy Atenach. Jednak aby pociągnąć kogoś do odpowiedzialności finansowej, trzeba ustalić, kto to był, a...
Rafał Kotomski
Nie było debaty Kaczyński–Tusk, to dobrze czy źle? Po debacie Kaczyński–Lis kolejne takie starcie było zupełnie niepotrzebne. Uważam, że wybór Lisa zamiast Tuska był trafniejszy, bo precyzyjniej wskazuje realnego przeciwnika. Dlaczego PiS nie potrafił, mimo z pozoru sprzyjających okoliczności, przekonać wyborców, że jest jasną i wyraźną alternatywą dla rządów koalicji PO–PSL? Ponieważ te sprzyjające okoliczności były właśnie pozorne. Kto w Polsce na poważnie interesuje się problemami zadłużenia publicznego czy stanem armii? Kto troszczy się o jakość edukacji w szkołach? Przecież nie większość. Zainteresowanie takimi zagadnieniami wzrośnie tylko w przypadku katastrofy. Wtedy reszta zakrzyknie: trzeba coś z tym zrobić. Mniejszość te problemy widzi już teraz i wyraźnie. Tyle że jest...
Joanna Lichocka
Podział, o którym mówimy, wziął się między innymi z tego, że rządzący uznali pamięć o Smoleńsku za swojego osobistego wroga. Właściwie nie powinno to dziwić – słusznie dostrzeżono, że był to moment odradzania się narodu, jego ducha. Niestety, Donald Tusk i Bronisław Komorowski zinterpretowali to wydarzenie ściśle politykiersko, jako moment, który może zostać wykorzystany przez PiS do przejęcia władzy. Mnie takie partyjne myślenie o jednej z największych tragedii w dziejach Polski nie mieści się w głowie, ale rządzący nie mieli z tym problemu. W imię cynicznej gry partyjnej wypowiedzieli wojnę polskiej duszy. Środki zaradcze powzięte przeciwko spontanicznemu, głębokiemu przeżywaniu narodowej żałoby są dowodem strachu Donalda Tuska. Czego boi się premier? Mitu Lecha Kaczyńskiego, jego...
Paweł Paliwoda
Ważnym objawem akcesu Tuska do układu było powołanie go przez Mazowieckiego do składu Komisji Likwidacyjnej Robotniczej Spółdzielni Wydawniczej. Chodziło o podział gigantycznego majątku monopolistycznego molocha będącego własnością PZPR. Sposób tego podziału miał decydujące znaczenie dla stanu polskiej prasy, a więc również świadomości politycznej całego społeczeństwa. W kwietniu 1990 r., gdy w okrągłostołowym centrum decyzyjnym był nie tylko Jaruzelski, ale również Kiszczak i inni ludzie sowieccy, pełnym zaufaniem tego układu został obdarzony anonimowy dzieciak z „Gazety Gdańskiej”. A jego partnerami byli tacy wyjadacze, jak Jan Bijak, członek KC PZPR i współtwórca „Polityki”, z którą, zresztą, do dziś łączą Tuska bliskie kontakty. Był tam, co prawda, też Andrzej Grajewski, szerzej...
Anita Gargas
Ważnym objawem akcesu Tuska do układu było powołanie go przez Mazowieckiego do składu Komisji Likwidacyjnej Robotniczej Spółdzielni Wydawniczej. Chodziło o podział gigantycznego majątku monopolistycznego molocha będącego własnością PZPR. Sposób tego podziału miał decydujące znaczenie dla stanu polskiej prasy, a więc również świadomości politycznej całego społeczeństwa. W kwietniu 1990 r., gdy w okrągłostołowym centrum decyzyjnym był nie tylko Jaruzelski, ale również Kiszczak i inni ludzie sowieccy, pełnym zaufaniem tego układu został obdarzony anonimowy dzieciak z „Gazety Gdańskiej”. A jego partnerami byli tacy wyjadacze, jak Jan Bijak, członek KC PZPR i współtwórca „Polityki”, z którą, zresztą, do dziś łączą Tuska bliskie kontakty. Był tam, co prawda, też Andrzej Grajewski, szerzej...

Pages