Marcin Wolski

Marcin Wolski
„Klub wielbłądów” Baldacciego posiada sprawną, poprawną politycznie intrygę – grupa ekscentryków, wyznawców spiskowej teorii dziejów, staje się przypadkowym świadkiem morderstwa upozorowanego na samobójstwo, podejmuje więc (przy współpracy jednego sprawiedliwego z Tajnych Służb) śledztwo, które odkryje spisek złych ludzi z administracji, zamierzających – za pomocą prowokacji wykorzystującej islamskich terrorystów – skłonić USA do nuklearnego ataku na Syrię. Nawiasem mówiąc, kasztany z tego ognia mają wyciągnąć północni Koreańczycy. Wniosek: terroryści są paskudni, ale amerykańscy militaryści i podżegacze wojenni jeszcze gorsi, ale to wiem jeszcze z czasów „Żołnierza Wolności” i „Tu Jedynki”. Na osłodę oryginalna postać Dżamili – terrorystki zatrudnionej jako gosposia w amerykańskiej...
Marcin Wolski
Ozwały się powszechne okrzyki „hańba, hańba!”. Co zapalczywsi ze szlachciców jęli szabel u boku szukać, zapominając, że zgodnie z regulaminem musieli ostawić je w szatni wraz z rożkami z prochem, samopałami, a także aparatami cyfrowymi. Sędzia począł szukać młotka, iżby tumult uciszyć, ale że ostatni młot ukradł rzemieślnik reperujący ławę oskarżonych, toteż tylko w dłonie klasnął, czym indukował gromkie brawa klakierów z galerii umieszczonych tam przez Ministerstwo Prawdy, Propagandy i Turystyki. – Legenda powiada – kontynuował – że obecna tu „Królewna Śnieżka”, córka Edwarda Jeżogłowego, wskutek spisku jego drugiej żony Adalberty została najpierw wygnana z elity władzy, następnie podtruta... – Tylko nie podtruta – zawołał oskarżyciel posiłkowy. – Z badań rzeczoznawców wiadomo, że...
Marcin Wolski
– Wysoki sądzie – zagaił prokurator, młody, o chłopięcych lekko pokraśniałych policzkach i wiecznie, od ciągłego trzymania w kieszeniach, spoconych rękach – wiele rzeczy już świat widział, ale rzadko zdarza się przykład równie ewidentnej współpracy agenturalnej, jak w przypadku TW „Kopciuszka”. Kobieta zaszlochała, wzbudzając reakcje współczucia w loży dziejopisów i annalistów. – Sąd apeluje o powstrzymanie się od zbędnych komentarzy – zawołał sędzia, waląc młotkiem w safian pokrywający stół. – Niech oskarżenie kontynuuje wywód. – Oto od lat wmawia się nam, że możliwe było, iż obecna tu Maria S., zwana również przez część prasy Sierotą Marysią, w sposób legalny doszła do obecnie zajmowanej pozycji. – Wygrałam casting na księżniczkę – wyrwało się obwinionej. – Z takimi...
Marcin Wolski
Jednym z większych problemów nurtujących polską opinię publiczną jest zagadnienie granic obrony koniecznej. Aktualnie to się zmienia, ale jeszcze całkiem niedawno media były pełne relacji o nieszczęśnikach, którzy stawili czoło napastnikowi lub próbowali bronić własnego domu, i wylądowali na ławie oskarżonych. Na rzecz ich obrony przytaczano opinie o prawie amerykańskim i tamtejszych szerokich uprawnieniach dotyczących obrony własnej posesji czy życia. Jak się okazuje, i w USA nie jest tak różowo. Bohaterka powieści Jamesa Pattersona Czwarty lipca – Lindsay Boxer z wydziału zabójstw w San Francisco – próbuje bronić siebie i kolegę przed naćpanymi małolatami, oboje policjanci są już ciężko ranni, kiedy kobieta otwiera ogień. Strzela celniej od napastników i dlatego wpada w kłopoty (...
Marcin Wolski
Na to stwierdzenie natychmiast zareagowała pani Jolanta: – Ludzie uczciwi i skromni, a do takich zaliczamy się z moim mężem, nie mają nic do ukrycia i nie boją się magnetofonu. Pamiętam, jak wprowadzaliśmy się do nowego mieszkania... – Do apartamentu za grosik w Wilanowie? – zapytała z błyskiem w oku pani Hania. – Za jaki grosik? – oburzył się pan Leszek, swego czasu również szczęśliwy lokator Zatoki Czerwonych Świń. – Dwadzieścia złotych za metr kwadratowy to kupa pieniędzy. – Chodziło o nasz służbowy pałacyk. No więc, kiedy się wprowadzaliśmy, to nawet nie szukaliśmy pluskiew... – Bo elektroniczne mój Mietek zdemontował, a żywe Danuśka wytłukła – pochwalił się pan Lech. – Nie uwierzycie państwo! Przez dwie kadencje tylko raz znalazłam magnetofon pod łóżkiem... Był to...

Pages