Marcin Wolski

Marcin Wolski
– Nazwisko!? – rzucił Sędzia. – Patałłach – odrzucił Osioł i wyjaśnił, że przyjął je po lekturze kultowej książki „O dwóch takich, co ukradli Księżyc”, przez dwa ostatnie lata wyjątkowo pilnie studiowanej przez koronowane głowy i wszystkie wywiady tego świata jako dzieło wyjątkowo profetyczne i jako jedna z tych baśni, które wywarły największy wpływ na globalną rzeczywistość. – Rozumiem. Powiedzcie jednak, o co macie pretensję do onego Guliwera? – pytał przewodniczący Trybunału. – Notoryczne mijanie się z prawdą – odparł Osioł. – A właściwie mało powiedziane: Łganie w żywe oczy. W całej sali rozległy się okrzyki oburzenia rzucane na przemian basem i falsetem. To przedstawiciele ambasad królestw Liliputów i Olbrzymów protestowali przeciwko kalaniu pamięci znakomitego...
Marcin Wolski
Z pewną nadzieją, mimo że nie przepadam za kryminałami pisanymi przez kobiety (wyjątki: Agatha Christie, Aleksandra Marinina i wczesna Joanna Chmielewska), sięgnąłem po „Schemat zbrodni” M.J. Rose (imiona z jakiegoś powodu utajnione). Niestety, rzeczywiście znalazłem tam głównie schemat – pochłaniając powieść, odnosiłem wrażenie swoistego deja vu – już to gdzieś czytałem, już to gdzieś widziałem. Doktor psychiatra, której pacjentka tajemniczo znika, podejmuje śledztwo i wystawia się sama na cel seryjnego zabójcy – to nic nowego. Podobnie iście amerykańskie przywiązanie do ochrony danych pacjenta, które ułatwiłyby zdemaskowanie zabójcy. I do tego romans prowadzącego śledztwo policjanta z panią doktor. Motyw częsty jak mgła w Londynie, tu ubarwiony przez „ostre momenty” opisywane z...
Marcin Wolski
Od dawien dawna przyjęte było, że każdy z bohaterów trzyma się swojej baśni, sierotka Marysia nie chadza gzić się z Tomciem Paluchem, a żołnierz krzesiwem nie przypala ziarnka grochu Królowej Śniegu. Aliści wszystko, co dobre, ma swój koniec i wskutek zapowiedzi przyśpieszonych wyborów bałagan wdarł się w rzeczywistość bajeczną. Zaczęło się niewinnie. – Gapcio, jeden z Siedmiu Krasnoludków (jak się okazało całkiem cwana gapa), zjawił się u Smoka Wawelskiego z owieczką wypełnioną siarką. Panowie dogadali się i Gapcio dostał etat lajkonika, co zapowiadało, że żyć będą długo i szczęśliwie. Jakiś czas później Czerwony Kapturek zwiał z wilkiem do Krainy Leniuchów, gdzie postanowili wspólnie żyć na kocią łapę, pozostawiając samopas Babcię, która dostała wilka, i Myśliwego, zmuszonego...
Marcin Wolski
– A po co mi szkła! Ja mam sokoli wzrok! I przestępców wyczuwam na węch – tu prawnik pociągał nosem, ale widać coś w nim go okropnie zakręciło, bo wydał gromkie „a psich” i lekko skonfundowany wytarł nos w togę. – Coś mi tu wpadło... – Może to z powodu powoda – podpowiedział ławnik. – Coraz więcej ludzi jest uczulonych na sierść. – I dlatego w imieniu nieobecnego kota staną tu jego właściciele – zauważył adwokat. – Ja z bratem – odezwał się zza jego pleców klient. Niewysoki, korpulentny, w garniturze. – A brat gdzie? – zainteresował się sędzia. – Panowie Waligóra i Wyrwidąb mają w zakresie obowiązków służbowych zakaz pojawiania się razem – wyjaśnił adwokat. – Względy bezpieczeństwa. – Rozumiem. Waligóra i Wyrwidąb... – sędzia uniósł lornetkę i dłuższa chwilę przypatrywał...
Marcin Wolski
– Tylko nie zbója, już ewentualnie zasłużonego ludowego rozbójnika, ciamajdo! Rozległy się oklaski, bo choć nikt nie lubił tego krzykacza, jeszcze bardziej nie lubiano sądu, sędziego i jego mocodawców. Głos zabrał prokurator: – Wysoki Trybunale, wiele spraw już tu rozpatrywaliśmy... – I większość umorzono z braku dowodów! – pisnęła jakaś kobieta z głębi sali, ale oskarżyciel nie dał zbić się z pantałyku. – Dziś mamy przypadek szczególny. Oto typowy watażka... – Jaki ja watażka! – zaprotestował Robin. – Na Ukrainie mam trzy doktoraty honoris causa. – ... który przez całe lata w pieśni i legendzie uchodził za ludowego bohatera. – A któż, jak nie on, tak pięknie blokował drogi hrabstwa Nottingham, poborców podatkowych chłostał, zboże z transportów wysypywał? – rozległy...

Pages