Leszek Misiak

Grzegorz Wierzchołowski
Odpowiedzialny za zapewnienie bezpieczeństwa delegacji 10 kwietnia 2010 r. w Rosji – prezydenta, jego małżonki i towarzyszących mu urzędników państwa – był szef Biura Ochrony Rządu gen. Marian Janicki. Zobowiązuje go do tego, a także podległych mu funkcjonariuszy, ustawa o BOR z 16 marca 2001 r. (DzU 04.163.1712 2004-10-01 zm. DzU 04.210.2135 art.217). Szef BOR powiedział publicznie 10 dni po tragedii, iż… nie wiedział, kto leci tym samolotem. Gdy samolot z Lechem Kaczyńskim rozbił się w Smoleńsku, na lotnisku nie było żadnego funkcjonariusza BOR. Ci funkcjonariusze BOR, którzy mieli zabezpieczać delegację prezydenta na miejscu w Katyniu, nie mieli nawet przy sobie broni. Ministrowie poza prawem Gdy zapytaliśmy rzecznika Naczelnej Prokuratury Wojskowej płk. Zbigniewa Rzepę, czy...
Leszek Misiak
W kwietniu 2010 r. doszło do znacznego nasilenia „awarii”. 5 kwietnia po południu nastąpiło przerwanie pracy serwerów MSZ. Praca resortu kierowanego przez Radosława Sikorskiego została na wiele godzin sparaliżowana. Rzecznik ministerstwa Piotr Paszkowski uspokajał co prawda, że „nie jest tak źle”, jednak awaria była niezwykle poważna. Jak się okazało, w najnowocześniejszym budynku Ministerstwa Spraw Zagranicznych, tzw. szpiegowcu, mieszczącym m.in. serwery z tajnymi danymi, doszło do przerwania zasilania zewnętrznego. Stanęły windy, pracownicy stracili dostęp do sieci wewnętrznej i do poczty internetowej, odłączone zostały linie telefoniczne oraz faksy. Budynek został częściowo pozbawiony światła. „Jestem w MSZ od wielu lat, ale czegoś takiego nie pamiętam” – opowiadał 6 kwietnia...
Leszek Misiak
Zielonka – pracując przez wiele lat jako szyfrant w różnych mutacjach wywiadu wojskowego – znał kody i szyfry stosowane przez polskich szpiegów. Jak 7 maja 2009 r. pisał „Dziennik”, Zielonka „miał dostęp do najściślejszych danych, m.in. wiadomości nadawanych z placówek zagranicznych do centrali. Dysponował wiedzą o tajnikach łączności w NATO” . Ta sama gazeta informowała dwa tygodnie później, że chorąży przez lata szkolił „nielegałów” – czyli najbardziej zakonspirowanych agentów wywiadu, działających za granicą pod przykrywką, z fikcyjnym życiorysem. Zielonka „uczył ich, jak wysyłać zakodowane informacje do centrali. Zna ich twarze, tożsamość i kraje, do których zostali wysłani” – donosił „Dziennik” . Jest zatem wielce prawdopodobne, że chorąży szkolił w przeszłości także...
Leszek Misiak
Ostatnie przygotowania Donald Tusk poleciał 7 kwietnia 2010 r. do Smoleńska tym samym samolotem, który trzy dni później uległ katastrofie. Za sterami – jako dowódca załogi – zasiadł ppłk Bartosz Stroiński. Drugim pilotem był kpt. Arkadiusz Protasiuk. Lot przebiegł bez żadnych problemów. Należy podkreślić, że Rosjanie nie zgłaszali tamtego dnia żadnych uwag do Protasiuka, który prowadził z nimi podczas tego lotu korespondencję radiową w ich języku. Jak ujawnił „Nasz Dziennik”, tuż przed lotem Tuska do Katynia Tu-154M o numerze bocznym 101 był naprawiany przez rosyjskich mechaników z zakładów Awiakor w Samarze. Według płk. Ryszarda Raczyńskiego, byłego dowódcy 36. Pułku Lotnictwa Transportowego, Rosjanie reperowali system autopilota, a dokładnie jego kanał poprzeczny, odpowiadający za...
Leszek Misiak
Samolot niszczono już 11 kwietnia, czyli kilkadziesiąt godzin po katastrofie, gdy nie przeprowadzono jeszcze żadnych poważnych badań wraku. Analiza szczątków maszyny była zresztą wtedy niewykonalna, bo pierwszą próbę podniesienia największego fragmentu Tu-154 podjęto dopiero w poniedziałek 12 kwietnia. Na domiar tego w czasie, gdy demolowano wrak, wciąż znajdowały się w nim szczątki ofiar. Jak informował prokurator generalny Andrzej Seremet, do 12 kwietnia wyciągnięto zwłoki 87 z 96 osób (potem okazało się, że i te rachunki były niedokładne, bo w ziemi jeszcze przez kilka miesięcy po tragedii znajdowano części ciał). Służby pracujące na miejscu katastrofy nie mogły zatem wiedzieć, że niszczone elementy będą nieprzydatne w dochodzeniu, bo nawet na papierze nie określono jeszcze wówczas...

Pages