Grzegorz Wierzchołowski

Leszek Misiak
„Tu-154 crash” według Kremla i „Wyborczej” W wersji anglojęzycznej, po którą najczęściej sięgają obcokrajowcy, aż roi się od stwierdzeń, których kłamliwość już dawno wykazali polscy i zagraniczni eksperci. Jedno z pierwszych zdań artykułu o katastrofie smoleńskiej brzmi: „Piloci próbowali wylądować na lotnisku Smoleńsk Północny, dawnej wojskowej bazie powietrznej, w gęstej mgle, która ograniczyła widoczność do ok. 500 m. [...] Zderzając się we mgle z drzewami, samolot obrócił się do góry nogami, uderzył w ziemię i się rozpadł”. Jako źródło tych nieprawdziwych informacji (piloci wcale nie chcieli lądować, o czym świadczy treść nagrań z kokpitu) podane są polskie artykuły zamieszczone na stronach... tvn24.pl i wyborcza.pl. Dokładny opis przebiegu katastrofy niemal w całości oparty...
Grzegorz Wierzchołowski
„Tu-154 crash” według Kremla i „Wyborczej” W wersji anglojęzycznej, po którą najczęściej sięgają obcokrajowcy, aż roi się od stwierdzeń, których kłamliwość już dawno wykazali polscy i zagraniczni eksperci. Jedno z pierwszych zdań artykułu o katastrofie smoleńskiej brzmi: „Piloci próbowali wylądować na lotnisku Smoleńsk Północny, dawnej wojskowej bazie powietrznej, w gęstej mgle, która ograniczyła widoczność do ok. 500 m. [...] Zderzając się we mgle z drzewami, samolot obrócił się do góry nogami, uderzył w ziemię i się rozpadł”. Jako źródło tych nieprawdziwych informacji (piloci wcale nie chcieli lądować, o czym świadczy treść nagrań z kokpitu) podane są polskie artykuły zamieszczone na stronach... tvn24.pl i wyborcza.pl. Dokładny opis przebiegu katastrofy niemal w całości oparty...
Leszek Misiak
Zastraszone media? Częstotliwość wizyt w Armenii i brak informacji o większości z nich w mediach mogły nasuwać podejrzenie, że ten kaukaski, obecnie prorosyjski kraj był swego rodzaju punktem kontaktowym polskich i rosyjskich delegacji. W tle opisanej szczegółowo sytuacji pojawia się pytanie o zdradę stanu. Mimo wagi opisywanych wydarzeń, a także reakcji prezydenta Komorowskiego, który nie zaprzeczył, że spotkał się potajemnie z byłym szefem rosyjskiego wywiadu, mainstreamowe media całkowicie przemilczały informacje „Gazety Polskiej”. Co ciekawe, także mający opinię niezależnego portal Salon24 nie zamieścił przesłanego tam tekstu „Gazety Polskiej” na głównej stronie, lecz z boku, w miejscu rzadko odwiedzanym przez internautów, gdzie umieszcza się mniej znaczące notki. Także...
Grzegorz Wierzchołowski
Zastraszone media? Częstotliwość wizyt w Armenii i brak informacji o większości z nich w mediach mogły nasuwać podejrzenie, że ten kaukaski, obecnie prorosyjski kraj był swego rodzaju punktem kontaktowym polskich i rosyjskich delegacji. W tle opisanej szczegółowo sytuacji pojawia się pytanie o zdradę stanu. Mimo wagi opisywanych wydarzeń, a także reakcji prezydenta Komorowskiego, który nie zaprzeczył, że spotkał się potajemnie z byłym szefem rosyjskiego wywiadu, mainstreamowe media całkowicie przemilczały informacje „Gazety Polskiej”. Co ciekawe, także mający opinię niezależnego portal Salon24 nie zamieścił przesłanego tam tekstu „Gazety Polskiej” na głównej stronie, lecz z boku, w miejscu rzadko odwiedzanym przez internautów, gdzie umieszcza się mniej znaczące notki. Także...
Leszek Misiak
„Gazeta Polska” zdobyła tajne dokumenty ABW będące dowodem, że prezydent Lech Kaczyński był inwigilowany. 25 października 2008 r. o godz. 23:02 jego dane wprowadzono do tajnej Bazy Wiedzy Operacyjnej Centrum Antyterrorystycznego ABW. Dokonała tego osoba posługująca się kartą ID o numerze 9200167. Odtąd wobec głowy państwa można było stosować wszelkie rodzaje inwigilacji, w tym podsłuch. Wszystkie te działania podjęto bez wiedzy prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Pułkownik Katarzyna Koniecpolska-Wróblewska tłumaczyła, że do baz CAT ABW są wprowadzane dane wszystkich najważniejszych osób w państwie. – Nie wiadomo, czy rzeczywiście takie dane zostały wprowadzone, nie wiadomo, dlaczego zarejestrowano Lecha Kaczyńskiego. Szef ABW Krzysztof Bondaryk milczy, podobnie jak premier Tusk, który...

Pages