Andrzej Szpulak

Nie jestem pewien, czy rzeczywiście dałoby się dziś podzielić polskie społeczeństwo na inteligencką elitę i prosty lud. Wydaje się, że pasuje to bardziej do czasów, w których Wyspiański pisał swoje genialne „Wesele”, aniżeli do pełnej paradoksów współczesności. Ale niezależnie od tego, czy się da, czy też nie, to ów podział funkcjonuje w sposobie naszego myślenia i mówienia o samych sobie i o sobie nawzajem. Można więc z tego wnosić, że wielki krakowski dramaturg dobrze odczytał polską samoświadomość, niezależną od światopoglądowych i politycznych rozbieżności. Na jej prawach profesor uniwersytetu o konserwatywnych przekonaniach może dziś utożsamiać się z ludem, zaś  emerytowany sierżant ludowego wojska z inteligencją. Na jej prawach w języku zaroiło się od określeń w rodzaju „lud...