Numer 9 (67)/2011

Ryszard Czarnecki
A oto podręczny katalog, mapa niejako owych imposybilizmów, w polityce zewnętrznej i wewnętrznej oraz gospodarce. To również zestaw – niezbędnik tłumaczeń na każdą okazję przez aktyw PO – ciężkiej sytuacji gospodarczej czy pomijanie Polski przy podejmowaniu istotnych decyzji na forum międzynarodowym. Słyszymy te debilne wyjaśnienia płynące z TV, radia i prasy świątek i piątek, co, skądinąd, stanowi kolejny dowód na to, że obecna rządząca kasta politykę polską pojmuje wyłącznie jako bycie pasem transmisyjnym dla sił zewnętrznych, a wartością samą w sobie jest dla niej wyłącznie utrzymanie się przy władzy, nawet w kraju będącym w stanie wegetacji. 1. Rosja Wiadomo, nic się nie da zrobić, bo to wielki i silny kraj. Nie oddadzą nam czarnych skrzynek TU 154 – bo nie oddadzą. I tak im nic...
Przemysław Harczuk
Warto jednak zwrócić uwagę na drastyczną zmianę retoryki PO – w 2005 r. partia ta mówiła o niższych podatkach i szansach dla przedsiębiorców, dwa lata później straszyła niekompetentnym i nienawistnym PiS. Dziś obiecuje, że „da więcej”. Przypomina to słynne 100 mln na głowę od Lecha Wałęsy, mieszkania na wiosnę od Aleksandra Kwaśniewskiego, gruszki na wierzbie, które miały wyrosnąć za rządów Leszka Millera. Jest jednak mała różnica. Demagogiczne hasła wyżej wymienionych polityków wypowiadane były przez nich w czasie, gdy byli w opozycji. Po dojściu do władzy następowała zmiana – Kwaśniewski mówił o cięciu wydatków, Miller chciał zmniejszyć podatki, Krzaklewski skutecznie eliminował związkowych radykałów. Nawet śp. Andrzej Lepper jako minister rolnictwa wypowiadał się znacznie rozsądniej...
Stefan Czerniecki
– Chwileczkę! Pani się nie pcha! – krzyczę w oburzeniu do napierającej na moje plecy kobiety. – Dokąd tak śpieszno? – dodaję po chwili. Ale już szeptem. Tylko do siebie. Przecież nikt tu mnie nie zrozumie. – Mài kào jai! Mài kào jai! Mài kào jai! – wykrzykuje za mną uporczywa skośnooka. – I tak nie wiem, o czym ty do mnie... – jestem coraz bardziej zdenerwowany. – À-rai? – Nothing... Sorry... OK, ok... – usiłuję grzecznie zakończyć tę fascynująca wymianę zdań. Praca wre. Na wodnym targu zawsze jest coś do zrobienia Najwyższa pora. Przecież tłum dalej napiera. To nie najlepszy czas na kłótnię. Wtem zostaję przymusowo przyparty do barierki w wąskim gardle na mostku. „Zawsze to coś” – myślę. Przymusowa chwila relaksu. Mimowolnie spoglądam w dół pod siebie. Spod barierki...
Paweł Zyzak
Przepowiadający i przepowiadane Okres „wojen feudalnych oligarchów” zyskał wśród wielu Rosjan miano następnej „smuty”. Kojarzy się on z czasami wysokiej przestępczości i łupiestwa majątku „wspólnego”. Na Zachodzie wręcz odwrotnie. Mówi się tu o okresie demokratyzacji, ekonomicznym eldorado oraz o niczym nieograniczonej wolności słowa i gustu. Zależy mi, aby czytelnik spojrzał na okres od grudnia 1991 r. do grudnia 1999 r. oczami niektórych demaskatorów komunistycznych celów. Aby spojrzał, jak na okres podobnych swobód, które występowały u zarania władzy bolszewików. Chodzi o okres NEP (od słów Nowaja ekonomiczeskaja politika) panujący w Sojuzie Sowietów w latach 1921–1929. Józef Mackiewicz pisał o zdolności komunizmu do przystosowywania się i pozornego ewoluowania. Przestrzegał...
Mateusz Matyszkowicz
Jakby wbrew temu iluś ludzi wtedy dobrze wiedziało, że nie żyje w czasach pokoju wieczystego, ale międzywojnia właśnie. I to się sprawdziło, wojna wybuchła i okazała się straszliwą masakrą. Przypomnienie sobie tej masakry i nieprawdopodobnego bohaterstwa zacząłem od popularnej, ale bardzo solidnej książki Apoloniusza Zawilskiego „Bitwy polskiego września”. Ta przypomniana niedawno przez Znak pozycja jest czymś wyjątkowym w naszym piśmiennictwie. Nasi rodacy na emigracji wydali monumentalną, kilkutomową monografię o polskich siłach zbrojnych w czasie wojny. W kraju zaś mieliśmy monografię Zawilskiego. Ten weteran, artylerzysta Wojska Polskiego, więzień w latach 1951–1956, mając ponad 70 lat, postanowił napisać pracę doktorską na temat kampanii wrześniowej. Rzetelny pomnik polskiej...

Pages