Numer 9 (161)/2019

Piotr Lisiewicz
Syn małżeństwa polskich górników-emigrantów został przywódcą młodzieżowego gangu w miasteczku Shenandoah w Pensylwanii w Ameryce. Gdy młody chuligan postanowił, że będzie jezuitą, wielu nie mogło uwierzyć w jego przemianę. Nie stracił jednego – odwagi. Niebawem odpowiedział na apel papieża Piusa XI i podjął się misji niesłychanie ryzykownej – przedostania się pod zmienionym nazwiskiem do Związku Sowieckiego i głoszenia Boga w konspiracji. Do łagru trafił jako szpieg. W 1947 roku oficjalnie uznany został za zmarłego. A w 1963 roku, po 23 latach w niewoli, Związek Sowiecki wydał go Ameryce w zamian za schwytanego w USA sowieckiego szpiega. Dziś Sługa Boży ojciec Walter Ciszek jest kandydatem na ołtarze. O 15.45 u ...
Dariusz Jarosiński
Witkacemu przez całe dorosłe życie towarzyszyło przeczucie zagrożenia cywilizacji europejskiej ze strony bolszewickiej dziczy gotowej do najbardziej okrutnych zbrodni. Jak wielki lęk odczuwał, zaświadczył we wrześniu 1939 roku, gdy na wieść o sowieckiej agresji na Polskę popełnił samobójstwo. Strach przed dostaniem się w łapy czerwonej zarazy nie dał wyboru także Tadeuszowi Dołędze-Mostowiczowi. Raniony bolszewicką kulą, i on odebrał sobie życie.   Wiosną 1937 roku prof. Marian Zdziechowski, rektor Uniwersytetu Stefana Batorego w Wilnie, zanotował: „Wolałbym umrzeć teraz w zgodzie z Bogiem, w otoczeniu najbliższych, zapatrzony w rozciągające się przede mną wzgórza i lasy, podniesiony na duchu odczuciem czegoś wielkiego, nieskończonego,...
Pisarzowi Jerzemu Jochimkowi Polska Ludowa się nie podobała. Marzył o tym, by się z niej wydostać. W tym celu we własnym domu postanowił własnoręcznie zbudować katamaran, którym następnie chciał dopłynąć gdzieś, gdzie nie docierają sowieckie wpływy. Niestety po zwodowaniu okazało się, że łajba przecieka. Jochimek musiał więc szukać innych metod ucieczki. O tym budowaniu katamaranu wspominają m.in. Krystyna Stołecka („Jerzy Jochimek – postać fikcyjna”, „Tygiel Kultury” nr 10/12 2009), która zresztą była uczennicą Jochimka, czy Joanna Leszczyńska w tekście „Łódź – ostatni port” („Polska. Dziennik Łódzki”, 2 października 2009). Rozproszone notatki w prasie, zwłaszcza łódzkiej, bo przecież stamtąd właśnie Jochimek pochodził, więc lokalne gazety chętnie...
„Mercedario było zdobyte. Zagubiony wśród morza dalekich, odległych od cywilizacji łańcuchów górskich, kolos andyjski przestał być tajemniczym, nietkniętym stopą ludzką, szczytem. Polacy po raz pierwszy w dziejach alpinizmu stanęli pierwsi na jednym z najwyższych wzniesień nowego kontynentu” – obwieszczał światu kierownik pierwszej polskiej wyprawy wysokogórskiej w Andy, Konstanty Narkiewicz-Jodko. W 1934 roku szóstka śmiałków z Warszawskiego Klubu Wysokogórskiego podjęła się pionierskiej próby zdobycia najwyższych szczytów Ameryki Południowej – w tym Aconcaguy (6961 m) od strony wschodniej, Mercedario (6720 m), Cerro Ramada (6384 m), La Mesa (6200 m), Alma Negra (6110 m), Pico Polaco (6050 m) i Cerro Negro (5550 m). W skład ekipy oprócz...
Piotr Lisiewicz
W Rosji trwają próby rehabilitowania paktu Ribbentrop–Mołotow. Rosyjska Duma oficjalnie potępiła ten pakt 30 lat temu. Tymczasem ostatnio, w 2019 roku, obszerny artykuł „Nie było innego wyjścia” w 80. rocznicę podpisania porozumienia pomiędzy Niemcami a Związkiem Sowieckim opublikowała rządowa „Rossijskaja Gazieta”. Zbiegło się to z zupełnie inną wypowiedzią rosyjskiego dyplomaty, a mianowicie rosyjskiego ambasadora w Warszawie:  „Dopóty, dopóki w Polsce oficjalnie zaprzecza się wyzwoleniu (a w istocie, uratowaniu) tego kraju przez Armię Czerwoną, wznowienie dialogu i współpracy w kwestiach historycznych jest niemożliwe”. Wychodzi więc na to, że zarówno podzielenie się Polską przez Berlin i Moskwę, jak i ...

Pages