Numer 9 (103)/2014

Mateusz Matyszkowicz
„Słuchaliśmy miejscowego radia wszędzie w kraju. I poza paroma relacjami z meczów futbolowych strawa umysłowa była równie ujednolicona, paczkowana i nijaka jak pożywienie”. John Steinbeck miał ponad 50 lat i najlepszy okres pisarski już za sobą, kiedy postanowił coś ze sobą zrobić. „Coś ze sobą zrobić” jest szczególną frazą, w której zamykamy intencję poszukania bodźca, który wyrwie nas z marazmu. Co kilka lat dopada człowieka przecież taki kryzys, z którego wyrwać się może tylko, jeśli „coś się ze sobą zrobi”. Można wtedy zacząć pić albo słuchać reggae. Ale można też, jak Steinbeck, zapakować psa do samochodu i wyruszyć w podróż. Kryzys Steinbecka, tego choćby od „Na wschód od Edenu”, nie był jednak zwykłym kryzysem wieku średniego...
Piotr Lisiewicz
Karol Zbyszewski to zjawisko w historii polskiego felietonu jedyne i niepowtarzalne. Zanim powstał Monty Python, Zbyszewski wymyślił coś podobnego, tylko w polskiej odmianie. Pisarz Józef Mackiewicz, rekomendując go w 1965 r. do nagrody literackiej londyńskich „Wiadomości”, mówił: „To, co on pisze i jak on pisze, nie jest zwyczajnym dziennikarstwem. […] to jest właśnie – literatura. I jako literatura jest czytane”. Dowód pierwszy z brzegu: „ludzie, którzy zupełnie nie interesują się sportem, czytają Karola Zbyszewskiego sprawozdania sportowe”. Przed Państwem lektura obszernego artykułu opublikowanego przez Zbyszewskiego 23 listopada 1941 r., któremu daleko do pogodnego felietonu, jednak odnaleźć można w nim wszystkie cechy jego satyry. Jest w ...
Magdalena Michalska
Do młodego Jarosława Iwaszkiewicza bardzo często przychodził również wtedy młody malarz i pisarz Józef Czapski. Autor „Na nieludzkiej ziemi” wspominał wiele lat później, że Iwaszkiewicz kompletnie nie zwracał uwagi na tematy rozmów. W pewnym momencie Czapski zapytał, o co chodzi. „Bo nasz stosunek jest erotyczny” – wypalił na to Iwaszkiewicz i pocałował kolegę w usta. „Pamiętam jeszcze z obrzydzeniem te ogromne, śliskie usta […] Ja wtedy byłem jeszcze tak strasznie naiwny, że nawet nie wiedziałem, o co chodzi. Przeraziłem się” – wspominał Czapski po latach. Wspomnienie Czapskiego przytacza Radosław Romaniuk, autor biografii Iwaszkiewicza „Inne życie”. Dodaje także, że żona Iwaszkiewicza Anna ze spokojem znosiła upodobanie męża do własnej płci,...
Bohdan Urbankowski
W opublikowanym niedawno w „Gazecie Polskiej” artykule pt. „Bohater Trauguttowej miary” („GP”, 28/2014) wspomniałem o staraniach kontrwywiadu (Referatu 993/P) KG Armii Krajowej, by wydostać delegata rządu Jana Piekałkiewicza z rąk niemieckich. Pomysł odbicia siłą był mało realny, więcej szans powodzenia miał projekt wykupienia delegata – z ułatwioną bądź upozorowaną ucieczką jako jednym z wariantów uwolnienia. Liczono na pomoc w tej sprawie ppłk. Aleksandra Reszczyńskiego – komendanta „granatowej” policji. Starania te spaliły na panewce, gdyż Reszczyński został zabity nocą z 4 na 5 marca 1943 r. Jako zdrajca. Mój artykuł miał nieoczekiwany ciąg dalszy. Zielona teczka Teraz powinienem napisać o wizycie siwowłosego dżentelmena, który po...
Dariusz Jarosiński
Lucjan uważał się za twardziela, ale kiedy wrócił do celi, usiadł przy stole i płakał. Nie mógł opanować łez. Może to była reakcja na widok przyjaznych twarzy współwięźniów z celi, a może dobrodusznego zwracania się: „Lucuchna”? Był drugi dzień Bożego Narodzenia. Wszyscy częstowali go chlebem i tym, co mieli najlepsze. Kiedy wszyscy w celi już spali, dziękował Bogu, że wytrwał... Losy kresowych żołnierzy Armii Krajowej po operacji „Ostra Brama”, po lipcu 1944 r., były niezwykle dramatyczne i potwornie pogmatwane. Dowództwo Okręgu Wileńskiego AK, na czele z płk. Aleksandrem Krzyżanowskim „Wilkiem”, zostało w sposób podstępny aresztowane przez Sowietów. Kilka tysięcy oficerów i żołnierzy wywieziono do łagrów. Ci, którzy nie dali się Sowietom,...

Pages