Numer 8 (90)/2013

Czym była ta pierwsza, prawdziwa „Solidarność”, która wybuchła w 1980 r.? Jak wytłumaczyć to młodym robotnikom, którzy wychodzą na ulicę we wrześniu 2013 r.? Jak to zrobić, gdy z nazwą tą kojarzeni bywają dziś dzięki mediom III RP głównie ci spośród dawnych liderów „Solidarności”, którzy ideały dawno przehandlowali za przywileje, kosztem ludzi pracy? Myślę, że najlepiej można okazać to na przykładzie konkretnych ludzi. Przedrukowujemy dziś dwa listy wysłane zza krat przez internowanych działaczy „Solidarności”. Pierwszy to dowcipny, złośliwy list Jacka Sadowskiego z Komisji Fabrycznej NSZZ „Solidarność” w Fabryce Samochodów Ciężarowych w Starachowicach, redaktora związkowej prasy. Gdy milicja przyszła po niego 13 grudnia, wraz z matką zatarasował drzwi...
Marek Jakubowski
Wirtuozi tego akustycznego i elektrycznego instrumentu gościli w Polsce podczas poprzednich edycji festiwalu Rawa Blues. I w tym roku gitara będzie na nim królowała, bowiem usłyszymy kilku znakomitych, uznanych nie tylko w bluesowym świecie, artystów. Instrument najbardziej kojarzący się z bluesem, nierozerwalnie złączony z bluesmenem-wagabundą w drodze. Od narodzin tej muzyki towarzyszy śpiewakowi, dialogując z nim swoim humanoidalnym głosem. Jak w prostych frazach gitarowego boogie Johna Lee Hookera czy też brzmiący niczym cały zespół w rękach wszechstronnego stylistycznie wirtuoza Roberta Johnsona. Potrafi dopowiadać niewyrażone w słowach treści, jak czyni to elektryczny fender telecaster (nazwa marki – red.) Alberta Collinsa. Identyfikowany jest z...
Stefan Czerniecki
Tutaj legenda przeplata się z historią. Tutaj Tajemnicy strzegą świętokrzyskie jodły. Tutaj spoczywa nasz prawdziwy Skarb. Tutaj przechowywana jest relikwia, o której przeszłości wciąż mało kto z nas słyszał. Drzewo Życia, na którym umierał. Drzewo Życia, którego drzazgi rozsypano po całym globie. Aby dać świadectwo. I abyśmy uwierzyli. We wszystko to, co napisano przed wiekami… Zachował się dość plastyczny opis. Możemy go czytać do dziś. Wiemy, że działo się to około godziny trzeciej po południu. Wiemy, że na trzy godziny przed tym wydarzeniem – to jest od godziny dwunastej do godziny piętnastej – „ciemność ogarnęła całą ziemię”. Wiemy także, że „gdy słońce się zaćmiło, zasłona przybytku rozdarła się przez środek” (Łk 23, 44–45). W innym miejscu opis jest jeszcze...
Ryszard Czarnecki
Pamiętam, gdy pierwszy raz w życiu byłem na demonstracji z udziałem… miliona ludzi! Na tyle bowiem szacowano manifestację w Rzymie w 1999 r., gdy w stolicy Włoch zebrali się sympatycy prawicy z całej Italii, aby tam protestować przeciwko polityce rządu pierwszego premiera-komunisty w dziejach tego państwa Massimo D’Alemy. Jeśli nawet, skłonni do przesady mieszkańcy Półwyspu Apenińskiego przeszacowali i było nie milion, a, powiedzmy, 800 tys. osób – to i tak jest to liczba imponująca. Ale tak liczne demonstracje to w Italii – być może ze względu na temperamenty polityczne jej córek i synów − rzecz normalna. Ale przecież podobnie, gdy chodzi o liczebność demonstracji, dzieje się w całej Europie Południowej. Zgromadzić 100...
Mateusz Matyszkowicz
Zawsze lubiłem sushi i mógłbym zjadać je w sporych ilościach, ale wstydziłem się swojej niesprawności we władaniu pałeczkami. Jedzenie pałeczkami dla człowieka, który ma problem z zawiązaniem własnych butów, jest dużym kłopotem. No tak, nie jestem sushi konserwatystą. Swoją niewprawność kompensuję czytaniem japońskich powieści. Ulga godna inteligenta. Jeśli czegoś nie potrafisz, przeczytaj książkę. Japonia to problem i dla radykalnych postępowców, i dla konserwatystów. Zarazem to dobre miejsce na to, by przyglądać się, co się dzieje, gdy jedne obyczaje się zmieniają, a inne nie. Jeśli ktoś szuka przewodnika, niech sięgnie choćby po Taichi Yamadę. Ten wzięty japoński scenarzysta, bardzo ciekawy powieściopisarz, pokazuje obecność starej Japonii w szklanych biurowcach. Daje nam zapis...

Pages