Numer 8 (66)/2011

Krystyna Grzybowska
Koszmarny sen emigranta z pewnością przeżywają współcześni uchodźcy polityczni szukający schronienia w Polsce czy innych krajach, uciekinierzy z objętych wojną krajów Afryki Północnej i z wielu innych rejonów świata. Po przedostaniu się do bezpiecznego państwa z emigrantów zamieniają się w imigrantów. Potocznie w ustach naszych polityków i w medialnych przekazach wszyscy – zarówno emigranci polityczni, jak i ekonomiczni – to imigranci. I to jest prawidłowe określenie tego stanu rzeczy z jednym zastrzeżeniem, powody porzucenia własnej Ojczyzny są różne, często bardzo skomplikowane, a losy ludzi, którzy decydują się opuścić swój kraj, nierzadko bardzo tragiczne. Uważam, że mam prawo przedstawić losy współczesnych emigrantów, uchodźców początku XXI w. Czy różnią się one od życia uchodźców...
Tomasz Sakiewicz
Przez siedem lat Zachód taką samą politykę uprawiał wobec Adolfa Hitlera. Nie chodzi więc o rusofilstwo polityków z europejskich demokracji ani też o wyrozumiałe pochylenie się nad inną cywilizacją. Chodzi o sposób traktowania totalitaryzmów rodzących się niedaleko własnych granic.Europa Zachodnia, przez ostatnie lata także USA, wybaczały Putinowi kolejne niegodziwości, by nie narobić sobie kłopotów jeszcze większych. W rezultacie były kagiebista, który zaczął swoje rządy od sterroryzowania własnego społeczeństwa, świeżo uczącego się oddychać nowym, nieznanym powietrzem swobody, zaczął zamieniać kraj w koszary. Dla wielu pamiętających ZSRR to i tak było to coś dużo lepszego niż łagier ogarniający ćwierć miliarda ludzi. Nie było protestów w Rosji, więc i świat zachodni czuł się z nich...
Jacek Kwieciński
Łączenie tego wszystkiego prowadzi często do wniosków zgoła nonsensownych, np. do zastanawiania się, czy można pogodzić polskość z nowoczesnością. Ideologicznym wymiarem współczesności, głupotą wiązania go ze zwykłą modernizacją, bezsensem ślepego naśladownictwa, akurat zajmowałem się wielokrotnie. Dziś natomiast chcę musnąć (zaledwie) temat owej „technicznej” nowoczesności (chociaż nie można jej w pełni oddzielić od wspomnianego ideologicznego wymiaru). Zostawiam tutaj z boku coś tak istotnego, jak obawy przed rozwojem biotechnologii, który może, w sensie dosłownym, zmienić istotę człowieczeństwa. Z drugiej strony, raczej nie będę pisał o oczywistych korzyściach płynących ze, stałego zresztą, rozkwitu badań medycznych czy w ogóle naukowych. Ŕ propos zaś wyłaniającego się „świata...
Andrzej Waśko
Co w ogóle skłania pewnych ludzi do przekonania, że właśnie oni są powołani do tego, by „sądzić” przywódców powstania? Jaka do tego jest potrzebna pycha, zadufanie w sobie czy może raczej jaka niedojrzałość moralna? A to „sądzenie” obserwujemy dzisiaj w tylu wypowiedziach publicystycznych. W obliczu skali problemu wydaje się to głęboko niestosowne. Wszak toczyły się na ten temat dyskusje historyczne, odwołujące się do okoliczności wybuchu powstania i zbierające argumenty za tym, co zdecydowano, lub – odwrotnie, za decyzjami, których nie podjęto. Straty stanowią niekwestionowany fakt. Z drugiej jednak strony, na jakiej podstawie ci, którzy powstanie potępiają, twierdzą, że gdyby go nie było, to sytuacja Warszawy i Polski wyglądałaby lepiej? Nie ma takich podstaw historycznych, poza...
Paweł Zyzak
Bat na konserwatystę Stosunek nieprawicowych mediów zachodnich do ideowej prawicy, czyli tej czerpiącej przede wszystkim z transcendentalnych pierwiastków kultury judeochrześcijańskiej, należy uznać za więcej niż nieżyczliwy. Po upadku Związku Sowieckiego, totalitarnego i ideologicznego reliktu pierwszej połowy XX w., stosunek ten sięgnął pułapu wrogości wręcz niszczycielskiej. Powielane w lipcu na całym świecie setki tysięcy razy słowo „konserwatyzm” przez pierwszą połowę miesiąca łączono z nazwiskiem byłego redaktora naczelnego „The News of the World”, a późniejszego dyrektora ds. komunikacji w Partii Konserwatywnej i przy boku premiera Davida Camerona, Andy’ego Coulsona, uznawanego za protektora nielegalnego podsłuchiwania oraz przekupywania policji. W drugiej połowie lipca „...

Pages