Numer 8 (54)/2010

Antoni Macierewicz
Bezsilność czy cynizm Sam Donald Tusk nie chce się do tych faktów ustosunkować – podobnie, jak nie chce podjąć niezbędnych działań politycznych i dyplomatycznych mogących uruchomić zablokowane dzisiaj postępowanie wyjaśniające śledztwo prowadzone przez prokuraturę wojskową. Mimo publicznych oświadczeń odpowiedzialnych urzędników, że bez czarnych skrzynek, protokołów sekcji zwłok i innych dokumentów przetrzymywanych przez Rosjan nie da się tej katastrofy wyjaśnić, Premier pozwala Putinowi kpić z siebie i z państwa polskiego. Dlaczego? Czy jest to gra na zwłokę czy też bezsilność? A może, tak jak prezydent Komorowski, Tusk także uważa, że ta sprawa po prostu nie jest najważniejsza? Tak można by sądzić, patrząc na dotychczasowe postępowanie premiera, a zwłaszcza na systematyczne...
Antoni Rybczyński
Prawda jest jedna – rosyjska Zamachy bombowe na bloki mieszkalne (1999), zatonięcie okrętu podwodnego „Kursk” (2000), dramat setek zakładników na Dubrowce (2002) i w Biesłanie (2004), zabójstwa Politkowskiej, Starowojtowej, Szczekoczina i Litwinienki oraz dziesiątków dziennikarzy i obrońców praw człowieka. Postępowanie władz w każdym z tych przypadków absolutnie nie daje podstaw do takiej ufności, jaką do rosyjskich śledczych i polityków deklarują przedstawiciele polskiego rządu. Wręcz przeciwnie – można być pewnym, że sprawa Smoleńska nigdy nie zostanie wyjaśniona, narzucona zaś będzie wersja zdarzeń wygodna dla Moskwy (już to widzimy). Nie ma znaczenia, czy Rosjanie zawinili 10 kwietnia tylko niekompetencją, czy z premedytacją przyczynili się do tragedii. Biorąc pod uwagę...
Nowy podział stref wpływów 27 września 1939 r. do Moskwy przybył Joachim von Ribbentrop. Efektem wizyty był „Układ o przyjaźni i granicach”, który wniósł korektę stref wpływów, ustalonych układem z 23 sierpnia. W zamian za terytorium Litwy, ZSRS zrezygnował z ziem polskich położonych między Wisłą a Bugiem. 4 października w Moskwie podpisany został protokół uzupełniający, który zweryfikował przebieg linii granicznej. Na odcinku od Bugu granica przebiegała rzeką Sołokija, a następnie lądowym odcinkiem w kierunku na zachód, m.in. nurtem strumieni: Gnojnik, Przykopa i Przyłubień, po ujście tego ostatniego do rzeki San, a następnie w górę biegu Sanu do jego źródeł na Przełęczy Użockiej. Jeszcze jesienią 1939 r. nową granicę ZSRS obsadziły Wojska Pograniczne NKWD. Granicy na Sanie i Roztoczu...
Jacek Kwieciński
Poświęciłem parę słów sprawom powszechnie znanym. Ale trzeba wciąż je powtarzać. Wszelako korzystając ze specyfiki tej rubryki, chcę poruszyć (podobnie jak w tekście dłuższym) parę kwestii, niby „ogólnych”, ale jak najbardziej związanych z tematem numeru. Różnych, na razie w sposób wyrywkowy. Powtórzę się raz jeszcze. Smoleńsk należy do spraw pryncypialnych. Podobnie jak godne upamiętnienie, zwłaszcza Pana Prezydenta. Aby pryncypia zamazane nie zostały, potrzebna jest zmiana władzy. A przynajmniej śmiała próba mająca to za cel. Prezes J. Kaczyński obrał (podkreślam także i tu) właściwą strategię. Dostosowaną do formatu i sposobu działania strony przeciwnej. Ale wymaga ona wielu uzupełnień, poprawek, zwłaszcza w sferze taktyki. Aby wyjaśnić kluczową dla Polski sprawę katastrofy,...
Mateusz Matyszkowicz
Dla mnie Czarodziejska Góra odżyła po smoleńskiej tragedii. Nie tylko dlatego, że była to ulubiona powieść Lecha Kaczyńskiego, co samo jest już wymowne. W niej odkryłem ten sposób narracji, te sytuacje i tę atmosferę, która przyświeca schyłkowej III RP. Zdegenerowanemu państwu, które nie może sobie poradzić z nadciągającą katastrofą. Żyjemy w Berghofie. I tu z pomocą przyszedł Łukasz Maślanka i znakomity esej, który opublikował na portalu „Teologii Politycznej” – „Placet experiri. O końcu historii w Berghofie i jego przezwyciężeniu”. I wreszcie krótki tekst tego samego autora: „Hans Castorp patrzy na wrak”. W nim znajdujemy charakterystykę czasów, na które na przyszło patrzeć. Analogie nasuwają się same. Jak choćby wtedy, gdy Maślanka pisze: „źle wychowana pani Stöhr poszturchuje...

Pages