Numer 8 (54)/2010

Zygmunt Nowakowski
Polska jak łyk tęgiego wina Jedna z najpiękniejszych scen „Wesela”. Żyjemy bardziej we śnie, niż na jawie, i często, częste prześladuje nas ten sam sen. Jedziemy do Polski. Wiozą nas diabli. Nie w złotej, ogromnej karecie, raczej płyniemy na jakimś statku, na takim statku, z którego pokładu, już niedaleko brzegów, pasażerowie skaczą w morze. Za czasów najazdu niemieckiego szliśmy we śnie do Polski zazwyczaj przez góry, przez jakieś przełęcze beskidzkie, po głębokim śniegu, w który zapadały się nogi. Czasem topniał śnieg, i szliśmy przez hale zielone. Teraz - i to najczęściej - podróżujemy do Polski we śnie na okręcie. Jadą z nami Bałtowie, ci, których Szwecja wydała Sowietom. Oni wyskakują za burtę i toną, my dobijamy do brzegu i, zdumieni, pytamy: „A kaz tyz ta Polska, a kaz ta?”. Już...
Piotr Ferenc-Chudy
Wielkopolanie w niebieskawych mundurach z hełmami niemieckiego wzoru na głowach odegrali załogi ciężkich karabinów maszynowych ustawionych na otwartej platformie w początku składu pociągu. Na drugiej platformie można było dostrzec opancerzonego forda. Gimnazjaliści i mężczyźni w sile wieku w cywilnych ubraniach, obok nich kobiety ze służby pomocniczej i sanitariuszki. W oczy rzucała się różnorodność wzorów umundurowania i uzbrojenia, ale takie były realia epoki. Powstające z niebytu państwo polskie nie dysponowało jednolitym wyposażeniem dla młodej armii. Nie zabrakło także harcerzy, byli najmłodszymi uczestnikami wyprawy – chłopcy w wieku od kilku do kilkunastu lat, pod opieką Zbyszka Rowińskiego. To niezawodni warszawscy „Zawiszacy”. Poznaniacy obsadzają stanowiskach...
Wielkopolanie w niebieskawych mundurach z hełmami niemieckiego wzoru na głowach odegrali załogi ciężkich karabinów maszynowych ustawionych na otwartej platformie w początku składu pociągu. Na drugiej platformie można było dostrzec opancerzonego forda. Gimnazjaliści i mężczyźni w sile wieku w cywilnych ubraniach, obok nich kobiety ze służby pomocniczej i sanitariuszki. W oczy rzucała się różnorodność wzorów umundurowania i uzbrojenia, ale takie były realia epoki. Powstające z niebytu państwo polskie nie dysponowało jednolitym wyposażeniem dla młodej armii. Nie zabrakło także harcerzy, byli najmłodszymi uczestnikami wyprawy – chłopcy w wieku od kilku do kilkunastu lat, pod opieką Zbyszka Rowińskiego. To niezawodni warszawscy „Zawiszacy”. Poznaniacy obsadzają stanowiskach...
Zygmunt Nowakowski
Prawda budzi grozę. To, co się dzieje obecnie w świecie, jest ucieczką od prawdy. Myślimy o zmartwychwstaniu Chrystusa, a tymczasem rzeczywistość pokazuje nam fakty straszliwe, które mówią, że zmartwychwstają w człowieku uczucia, kompleksy uczuć już zamarłe, już nawet nie w jakimś stanie szczątkowym żyjące, ale ukryte głęboko w podświadomości, zaprawdę nie ludzkiej, ale zwierzęcej. Są to grube pokłady strachu, rezerwaty jakichś pierwotnych wcieleń, jakiegoś bytowania na poziomie niższym niż jaskiniowy. Jest to schodzenie w głąb zła. Rozwój wypadków budzi w naszych duszach myśli czarne i bezbożne. Jesteśmy skłonni do bluźnierstwa. Zawód i zwątpienie wywołują w nas obawę, że na przekór naszej tęsknocie i wierze tego roku nie Chrystus zmartwychwstanie, ale kto inny. Że zmartwychwstaną...
Wrzesień 1939 r. na Rzeszowszczyźnie Działania wojenne na terenie Podkarpacia rozpoczęły się 1 września od porannych nalotów Luftwaffe skierowanych na lotniska w Krośnie i Moderówce k. Jasła. W wyniku nalotów zniszczeniu uległy maszyny szkolne RWD-8, uszkodzono też urządzenia obu lotnisk. Zginął jeden oficer i 20 podoficerów - uczniów Szkoły Podoficerów Lotnictwa dla Małoletnich. 3 września w Naczelnym Dowództwie zapadła decyzja, aby Armii „Karpaty” powierzyć obronę Dunajca, aż do czasu wycofania się grupy operacyjnej (GO) „Boruta” z Armii „Kraków”. Do tego celu dowódcy armii - gen. dyw. Kazimierzowi Fabrycemu - przydzielono 24. dywizję piechoty (DP). Jednak już przed północą 6 września gen. Fabrycy podjął decyzję wycofania tej jednostki na linię Wisłoki. Obawiał się okrążenia...

Pages