Numer 7 (65)/2011

Paweł Zyzak
Szybkość zadawania ciosów, technika, bardzo dobry lewy prosty, świetna praca nóg, odporność na ciosy, wytrzymałość – w ten sposób wylicza się Pańskie atuty… Wystarczy to Pana zdaniem na Witalija Kliczko? Nie słynie Pan z nokautującego ciosu. Pierwsza sprawa – nokautujący cios ma niewielki procent bokserów. Druga – nie w każdej walce bokser może znokautować. Wystarczy popatrzeć na Kliczko i jego walkę z Amerykaninem Shannonem Briggsem. Chociaż go obijał, nie mógł czysto trafić. Jeżeli zadam czysty cios, to i ja przewrócę dużego faceta. Przecież pokazałem już, że można. Jednak, rzeczywiście, nie jestem typem boksera z nokautującym ciosem i nigdy już nim nie będę. Ale mam inne atuty, które pozwalają mi zwyciężać i równocześnie prezentować dobrą taktykę i ładny dla oka boks. Ćwiczy...
Piotr Lisiewicz
Andrejew teorię łączył z praktyką – był jednym z trzech sędziów, którzy utrzymali w mocy wyrok śmierci na gen. Emila Fieldorfa „Nila”, a następnie negatywnie zaopiniował prośbę o jego ułaskawienie. Nie był to fakt w PRL szerzej znany. Nie stanowiło natomiast dla nikogo zorientowanego tajemnicy, że Andrejew w latach stalinowskich piastował stanowisko dyrektora Centralnej Szkoły Prawniczej im. Teodora Duracza, zwanej „Duraczówką”, którą to nazwę ludowa mądrość połączyła z rosyjskim słowem „durak”, czyli głupek. To tam w ciągu dwuletnich przyspieszonych kursów pod kierunkiem Andrejewa szkolono w ideologicznym zapale kadry kierownicze zbrodniczego stalinowskiego wymiaru sprawiedliwości. Matury nie wymagano. Mimo to po likwidacji skompromitowanej „Duraczówki” przez cały PRL Andrejew...
Aleksander Ścios
Konstytucyjna hierarchia pozwalała komunistom na traktowanie sądów i prawodawstwa jako narzędzia ochrony władzy i strażnika partyjnych interesów. O żadnej niezawisłości i niezależności nie mogło być mowy. Brak norm prawnych chroniących obywatela przed samowolą rządzących ujawniał natomiast całkowitą fikcyjność praw obywatelskich. Prawo stanowione w PRL było prawem rządzących, dawało partii pełnię władzy nad obywatelem oraz umożliwiało zwalczanie istniejącej i potencjalnej opozycji. Zmiany fasadowe i pozorowane III RP – zbudowana na fundamencie państwa komunistycznego, dziedzicząc jego struktury i aparat represji – zachowała również w niezmienionym stanie sądownictwo, dokonując w tym obszarze zmian fasadowych i pozorowanych. Przede wszystkim armia dyspozycyjnych sędziów i...
Dorota Kania
Pokłosie kłamstwa Część prawników uważa, że największy błąd władza sądownicza popełniła w 1995 r., gdy Sąd Najwyższy uznał ważność wyborów prezydenckich. Przypomnijmy. Po wygranej Aleksandra Kwaśniewskiego do SN wpłynęło szereg protestów. Wyborcy domagali się unieważnienia wyborów w związku z tym, że kandydat na prezydenta  skłamał, podając, że posiada wyższe wykształcenie, chociaż w rzeczywistości go nie miał. Na dodatek ta sama informacja została zamieszczona w oficjalnym obwieszczeniu Państwowej Komisji Wyborczej. 9 grudnia 1995 r. Sąd Najwyższy stwierdził, że na liście wyborczej podano nieprawdziwą informację o Aleksandrze Kwaśniewskim, ale mimo to uznał jego wybór na prezydenta RP. – Ta decyzja całkowicie zaprzepaściła szansę na samodzielność sądownictwa i na to, że...
Tomasz Sakiewicz
Ta opowieść prosto z życia dobrze tłumaczy, jaka jest rzeczywista cena korupcji. W przedstawionej historii nikt nikogo nie zdołał oszukać. Jednak dobry interes, wart 50 mln dolarów, zniknął. Wspólnicy nie zarobili, a nawet mieli potem problemy z zarabianiem, bo jeden był niegodny zaufania, a drugi już zaufanie do ludzi stracił. Raporty na temat strat w wyniku korupcji nie są w stanie oddać tych szkód, które powoduje utrata realnej aktywności gospodarczej. Biznes albo jest nastawiony na zarabianie, albo na oszukiwanie. W tej sprawie stany pośrednie nie istnieją. Jeżeli ludzie zarabiają, to mają pracę, państwo dostaje podatki, a kraj się rozwija. Jeżeli oszukują, niektórzy mogą zarobić, ale więcej stracić. Państwo z oszustów rzadko dostanie jakiś podatek, a kraj pustoszeje. Ostatecznie...

Pages