Numer 7 (101)/2014

Mateusz Matyszkowicz
Czy potrafimy wyrażać własną wolę? W życiu, w wyborach, wszędzie? Czy akceptujemy wolę innych? Czy szanujemy ich intymność? A może żyjemy w tym potwornym świecie, w którym wszystkie działania jednostki wyznacza wielkie społeczne ciało, z redaktorami, wodzami i podglądaczami? Herman Melville, autor świetnie znanego czytelnikom Moby Dicka (tu na marginesie warto odnotować niedawną premierę w Operze Narodowej inscenizacji tego dzieła z librettem Krzysztofa Koehlera), pozostawił w swojej spuściźnie także niewielkie dziełko, jakbyśmy w Polsce powiedzieli, nowelkę, „Kopista Bartleby. Historia z Wall Street”. Rzecz, którą wszystkim chciałbym polecić na obecne plażowanie. Nie tylko dlatego, że krótkie, a wiadomo, że na słońcu...
Piotr Lisiewicz
Austria i Dania „wyzwolone” przez Armię Czerwoną, Wiedeń i cały Berlin opanowane przez komunistów – tak wyglądałaby Europa, gdyby nie było Powstania Warszawskiego. Taką tezę postawił po analizie faktów historycznych i stopniowo wychodzących na jaw tajnych dokumentów Jan Nowak-Jeziorański w pasjonującym artykule w londyńskich „Wiadomościach” (nr 3, 1981). Dlaczego niemal nigdy nie patrzymy z tej perspektywy na Powstanie? Z jednej strony, nie takiego sukcesu chcieli jego dowódcy i powstańcy. Mieliśmy serdecznie dość walki o czyjeś interesy. Pomysł, by w imię wolności innych narodów poświęcić jeszcze życie ponad 170 tys. powstańców oraz mieszkańców Warszawy i narazić na zrównanie z ziemią stolicę, nie rodził się chyba w żadnej...
Magdalena Michalska
W czasach Polski Ludowej do mieszkania Stanisława Podlewskiego, autora „Przemarszu przez piekło”, przybyła siwa, skromnie ubrana staruszka. Babinka domagała się, aby pisarz przyjął ją na osobności. Zaintrygowany Podlewski się zgodził. Kiedy zostali sami, starowinka wyciągnęła kopertę i zaczęła prosić Podlewskiego, aby… przyjął od niej nagrodę pieniężną za swą książkę. Usiłowała także zawzięcie wcisnąć jakiś prezent pani Podlewskiej. Okazało się, że kobieta jest matką chłopca, który zginął w Powstaniu Warszawskim, a którego pisarz wspomina w swojej książce. Powyższa anegdota została opisana w numerze „Słowa Powszechnego” 26 lipca 1957 r.; z dalszej części poświęconego pisarstwu Podlewskiego artykułu można się dowiedzieć, że oczywiście pisarz i ...
Dariusz Jarosiński
„Święta mieliśmy w podskokach, nie przypuszczasz nawet, ile rzucili na nas wojska (KBW) […] i co z tego? Uderzają stale w próżnię i mszczą się ze złości na bezbronnej ludności cywilnej, w straszliwy sposób terroryzując ją. […] Ja wyciągnąłem z tego wszystkiego wniosek, że oddział zbrojny cieszący się zaufaniem w szerokich masach społeczeństwa jest nie do pokonania […]. Ostatnio zabraliśmy im radiostację, szyfry i rozkazy i wiemy teraz, z kim mamy do czynienia, ale oni za to wściekli się zupełnie w swej bezradności” – z listu kpt. Władysława Łukasiuka „Młota” do Lucjana Minkiewicza „Wiktora”. 65 lat temu, 27 czerwca 1949 r., zginął jeden z najwybitniejszych dowódców polskiego podziemia niepodległościowego, kpt...
Piotr Lisiewicz
Nad śpiącym Krakowem majaczą pierwsze, nieśmiałe promyki wschodzącego Słońca. Ulicą Szpitalną pędzi dorożka. Na koźle siedzi woźnica, miejsce pasażera jest puste, za to na szkapie siedzi sławny redaktor Anatol Krakowiecki. Dorożkarza z wozem zostawia przed domem, do którego – jako znany miłośnik zwierząt – wjeżdża na koniu, by i on przekąsił do spółki z nim śniadanie. Redaktor Krakowiecki powrócił właśnie z nocnego dyżuru w „Ilustrowanym Kurierze Codziennym”, zwanym „Ikacem”. Co w czasie dyżuru napisał? Być może humoreskę „Fanaberie pijackie”, która ukazała się w 1929 r. i którą podpisał tradycyjnie pseudonimem „Pokraka”. Rzecz dzieje się także wczesnym rankiem, ale w tramwaju: KONDUKTOR: Proszę wysiadać! PASAŻER: Jadę dalej... Proszę...

Pages