Numer 6-8 (112-114)/2015

Dorota Kania
Redaktor naczelny tygodnika „Newsweek” miota się od ściany do ściany. Jednego dnia czyni pokojowe gesty wobec prezydenta elekta Andrzeja Dudy, by później zaatakować go jako przedstawiciela IV RP. Siłą napędzającą Tomasza Lisa jest strach. Jego nieustanne ostrzeżenia przed zwycięstwem obozu konserwatywnego są  niczym innym, jak zaklinaniem rzeczywistości, by to, co nieuchronne, nigdy się  nie spełniło. Tymczasem jesienne zwycięstwo prawicy jest niemal pewne. Rządząca Platforma Obywatelska pogrąża się coraz bardziej, partia Ryszarda Petru, czyli „pudrowana” PO, ma raczej niewielkie szanse na wejście do sejmu. Dla Tomasza Lisa może to oznaczać potężne zachwianie jego kariery, a co za tym idzie – spadek i tak wątpliwej popularności. Pod rękę z Platformą Luty 2012...
Piotr Lisiewicz
„Ten program ma moc!” – wołał Kuba Wojewódzki, udzielając poparcia Bronisławowi Komorowskiemu. Za kilka dni okazało się, że moc to praprzeszłość. Celebrytom grunt usunął się spod nóg. Okazało się, że najmłodsi Polacy zagłosowali nie tylko przeciwko Komorowskiemu, lecz także Wojewódzkiemu i im samym na złość. Panika poszła szeroko. „Od niedzielnych wyborów już mi w ogóle nic nie będzie wolno” – powiedziała tuż po ogłoszeniu zwycięstwa prezydenta Andrzeja Dudy w programie „Dzień Dobry TVN” prezenterka i dziennikarka Paulina Smaszcz-Kurzajewska. A czego to konkretnie? Pani redaktor poszło o to, że niedawno, podczas jednego z salonowych bankietów, wyeksponowała swój biust, co portal kozaczek.pl odnotował w artykule zatytułowanym „Piersi Pauliny...
Katarzyna Gójska-Hejke
Trwałe oswobodzenie rzeczywistości medialnej z postkomunistycznych pęt wymaga ujawnienia jej całego resortowego zaplecza. Każde działanie mające na celu ukazanie prawdy o aktywności funkcjonariuszy komunistycznych służb specjalnych po 1989 r. będzie służyło temu celowi. Kończy się czas medialnych pałkarzy. W III RP zarządzali znaczną częścią opinii publicznej (otwartym pozostaje pytanie, kto zarządzał nimi – ale o tym nie teraz). Organizowali nagonki, tysiące razy powtarzali kłamstwa, stali na straży umowy, jaką tzw. część elit opozycyjnych zawarła z komunistyczną bezpieką. Pilnowali postkomunistycznego ładu. Można śmiało powiedzieć, iż byli dokładnym przeciwieństwem dziennikarstwa: pozwalali władzy wyzwolić się spod jakiejkolwiek kontroli społecznej i ...

Pages