Numer 6-8 (112-114)/2015

Olga Doleśniak-Harczuk
W lewym narożniku Demokraci, w prawym Republikanie, a na trybunach miliony Amerykanów, którzy z zapartym tchem będą śledzić, który z pretendentów na kandydata partii powali na deski swoich konkurentów. W listopadzie 2016 r. skończy się czas Baracka Obamy, ale zanim do tego dojdzie, oba obozy czekają prawybory. To zdecydowanie większe wyzwanie dla GOP niż Demokratów, którzy już dawno ulokowali swoje nadzieje w Hillary Clinton. Twardej polityk, której wzrok (jak to ostatnio ujął Mitt Romney) uporczywie woła:  „Gdzie się podziewa moja latte?!”. Czy zatem czeka nas pojedynek między Jebem Bushem a Hillary Clinton? A może Stany pójdą pod prąd wszelkim prognozom i na ringu staną twarzą w twarz np. Ted Cruz i Bernie Sanders?...
Stefan Czerniecki
Ludzie zbiegali się z miasta i wiosek. Ci, którzy przybyli jako ostatni, dopytywali o szczegóły tych, którzy byli naocznymi świadkami niezwykłej przeprawy. Niektórzy przyklękali. Już wiedzieli, z kim mają do czynienia. – To ponoć niezwykle waleczni i twardzi wojownicy. Nie będziemy mieli łatwo – nie musiał mówić już nic więcej. Jego niepewny, drżący, a wręcz momentami łamiący się głos dokładnie zdradzał jego obecny stan ducha. On po prostu nie chciał tam iść. – Ja z kolei słyszałem o zabitych misjonarzach. Gdzie my się pchamy, Florian? Gdzie my się pchamy… – Mówisz o Wojciechu z Pragi? – upewnił się. – Nie tylko o nim. Przecież to samo spotkało Brunona z Kwerfurtu... – Boże… – Florian tylko przymknął oczy. – Dlaczego my?...
Ryszard Czarnecki
Na gorące głowy eurokratów z Komisji Europejskiej kubeł zimnej wody wylewa, od czasu do czasu, brytyjski, nobliwy „The Economist”. Tak stało się ostatnio w anonimowym (taki to urok tego prestiżowego wyspiarskiego tygodnika) tekście na temat imigracji z innych kontynentów i „kwot imigracyjnych”, które krajom członkowskim UE chce narzucić Bruksela. Stop! Napisałem „gorące głowy”, choć to tylko tak wygląda. W gruncie rzeczy mamy do czynienia z wyrachowaną grą Junckera, który nie chce, by mu zarzucano nicnierobienie w kwestii zalewu imigrantów (tych, którzy giną, tych, którzy docierają do Europy, i tych, którzy koczują poza Europą, czekając na przepustkę do unijnego raju). Ale też jest w tym wyrachowanie państw starej Unii – bogatych płatników...
Antoni Rybczyński
Od zarania niepodległej Ukrainy głównym motywem rządzenia była dla klasy rządzącej ochrona własnych interesów biznesowych i zarabianie pieniędzy. Dostęp do władzy, możliwości wpływania na nią, manipulowania nią zza kulis to warunek funkcjonowania oligarchy, bo majątek robi on nie na rynku, dzięki biznesowym talentom, lecz korzystając z przywilejów gwarantowanych rządowymi koneksjami. W takim systemie wielki biznes finansuje partie i indywidualnych polityków, wspiera ich medialnie, a w zamian politycy dbają o interesy oligarchów w parlamencie i administracji. Taki system na dobre zapanował nad Dnieprem, wraz ze wszystkimi swymi wadami. Lecz także – to typowy postsowiecki paradoks – zaletami. W Rosji podobny system działał w ...
Hanna Shen
Oddalone o około 40 km od Tajpej wioski Jiufen i Jinguashi na wschodnim wybrzeżu Tajwanu przyciągają dziś rzesze turystów. Aż trudno uwierzyć, że na przełomie XIX i XX wieku miejsce to było rajem dla poszukiwaczy złota, a w okresie II wojny światowej piekłem dla jeńców wojennych pracujących w tutejszej kopalni złota i miedzi. Już w XVII wieku przybyli na Tajwan Hiszpanie, a potem Holendrzy szukali na wyspie złota. Bezskutecznie. W 1684 r. Tajwan trafił w ręce Mandżurów (dynastia Qing). Nowi władcy złota też nie znaleźli, ale za to właśnie w początkach panowania dynastii Qing ukuła się nazwa jednej z wiosek położnych na wzgórzach wschodniego wybrzeża wyspy. Jiufen to po chińsku „dziewięć części, porcji”. Na wzgórzu pod...

Pages