Numer 6 (52)/2010

Antoni Rybczyński
Nad Kremlem znów zaświeciło słońce Rosja niezmiennie zawsze uważała przestrzeń postsowiecką za strefę swoich „tradycyjnych” geopolitycznych wpływów. Alergicznie reagowała na wszelkie, rzeczywiste i domniemane, próby aktywności na tym obszarze USA, NATO i UE. Kluczowy był rok 2004. Wówczas Kreml po raz pierwszy odczuł utratę faktycznego monopolu na obszarze postsowieckim. W Gruzji, a potem na Ukrainie, władzę, przy aktywnym wsparciu Zachodu, przejęli politycy deklarujący euroatlantycki kierunek rozwoju. To nie była tylko odmowa udziału w politycznych projektach Rosji, ale zwrot o 180 stopni, gdy kierunek prozachodni stał się nie jednym z wielu (tak jak to było np. u Kuczmy), ale jedynym wyborem geopolitycznym. Stopniowe pogarszanie relacji Kijowa i Tbilisi z Moskwą doprowadziło w końcu...
Platon nie należał do zwolenników demokracji, wychodząc z całkiem słusznego założenia: skoro nie jesteśmy w stanie zabezpieczyć się przed takim scenariuszem wydarzeń, w którym większość rządzących mogą stanowić głupcy i złoczyńcy, to ów ustrój może się zamienić w tyranię. Faktycznie, jeśliby się tak poważnie zastanowić, to nie dysponujemy możliwościami wyeliminowania ani głupoty, ani niemoralnego lub zbrodniczego działania z życia społeczno-politycznego. Możemy zaś starać się konstruować prawny i instytucjonalny porządek państwa w taki sposób, by udział głupców i złoczyńców w gronach decyzyjnych minimalizować. Pełna przejrzystość życia publicznego i obywatelska, roztropna kontrolowalność tego, jak działają poszczególne osoby czy instytucje wyposażone we władzę, to dwie podstawowe zasady...
Andrzej Waśko
Kiedy powstała „Solidarność”, w latach 1980-1981, zarzut o to, że intencją jej przywódców jest dzielenie Polaków, należał do żelaznego repertuaru partyjnej propagandy. Po roku 1989, nieoczekiwanie, pojawił się on w retoryce „Gazety Wyborczej” w odniesieniu do krytyków Okrągłego Stołu. Stamtąd zapewne trafił do retorycznego repertuaru Komorowskiego i jego sztabu. Żywotność tego hasła na przestrzeni ostatnich 30 lat nie wynika z przypadku. Dla wielu jest ono przekonujące i wiarygodne. Problem, którego oni nie zauważają, polega jednak na tym, że o „dzielenie Polaków” może być oskarżony każdy, kto ujawnia jakiś podział w obrębie naszego społeczeństwa lub jakiejkolwiek, dowolnej spośród tworzących je grup. Krótko mówiąc – w praktyce – każdy, kto w sprawach interesujących obóz III RP ma inne...
Ostatni leśni KWP „Murata” Działalność niepodległościowego ruchu oporu w środkowej Polsce po 1947 r. „Trzeba wspomnieć wszystkich, zamordowanych rękami także polskich instytucji i służb bezpieczeństwa, pozostających na usługach systemu przyniesionego ze Wschodu. Trzeba ich przynajmniej przypomnieć przed Bogiem i historią, aby nie zamazywać prawdy naszej przeszłości, w tym decydującym momencie dziejów” – Jan Paweł II. Przez ponad 60 lat próbowano zafałszować prawdziwe oblicze działalności niepodległościowej Konspiracyjnego Wojska Polskiego, a szczególnie ostatnich rebeliantów pod dowództwem kpt. Jana Małolepszego „Murata”. Pisano najczęściej o oddziale „Murata” jako o bandzie terrorystyczno-rabunkowej łamiącej żołnierskie zasady walki. Odmawiano im godności żołnierza...
Józef Piłsudski
Gdy tematu dla dzisiejszego przemówienia szukałem, doszedłem do wniosku, że niedostatecznie w moich przemówieniach legionowych podkreśliłem jedną wielką prawdę naszego istnienia, naszej pracy, jedną prawdę naszego życia. Nie ma już chyba teraz żadnych wątpliwości co do faktu historycznego, który starałem się w poprzednich odczytach nieraz wyjaśnić, że wtedy, w 1914 roku, kiedy wojna wybuchła na świecie i kiedy ludzie szli przelewać strumieniami i potokami swą krew dla takich czy innych celów, to między tymi celami nie było celu Polski. Nikt dla Polski krwi przelewać nie chciał i nikt celów politycznych związanych z Polską w początkach wojny nie stawiał i stawiać nie chciał. Myśmy, legioniści, zrobili ten wstęp do możliwości przelewania krwi za Polskę. Poszliśmy niewielką garstką...

Pages