Numer 5 (123)/2016

Piotr Lisiewicz
Każdy, komu hipoteza prof. Andrzeja Zybertowicza, zgodnie z którą KOD może być elementem rosyjskiej wojny hybrydowej przeciwko Polsce, wydaje się szalona, powinien przeczytać artykuł „Trust” kpt. Jerzego Niezbrzyckiego, kierownika wydziału „Wschód”, przedwojennego polskiego wywiadu, czyli tzw. Dwójki, posługującego się ps. Ryszard Wraga. Powoływanie przez Moskwę organizacji fasadowych realizujących jej cele to klasyka działania rosyjskich służb. Miejmy nadzieję, że już niebawem tekst ten będzie lekturą obowiązkową na wielu kierunkach studiów polskich uczelni. A czytelnicy „NP” mogą przeczytać jego fragmenty zamieszczone poniżej.   Ryszard Wraga Trust, czyli prowokacja Polaka Kijakowskiego w służbie Moskwy Historię „Trustu” opowiem tak, jak opowiadałem ją z ...
Dariusz Jarosiński
W marcu 1958 r. przed olsztyńskim Sądem Wojewódzkim odbył się pokazowy proces 19 członków podziemnej organizacji stawiającej sobie za cel odzyskanie przez Polskę niepodległości, niektórzy z nich ledwo przekroczyli próg pełnoletniości. Procesowi toczącemu się w sali miejskiego ratusza nadano rangę dużego wydarzenia propagandowego. „Głos Olsztyński”, organ KW PZPR, pisał o „bandzie Józefa Tomaszewskiego”, „szajce bandyckiej” używającej nazwy Wolność i Niezawisłość, a później Narodowa Organizacja Wojskowa. Organizatorem grupy olsztyńskich konspiratorów nawiązujących do tradycji AK, NSZ, WiN był Józek Tomaszewski pochodzący z Wilna. Chłopak z temperamentem, ułańską fantazją, mający głowę pełną pomysłów na walkę z komunistami. Kiedy w wieku...
Po tym, jak poeta i opozycjonista Witold Sułkowski wyemigrował do Stanów Zjednoczonych, musiał znaleźć jakieś źródło utrzymania. Najpierw pracował jako pomocnik kucharza, ostatecznie trafił do „Głosu Ameryki”. Jak wspominał, regularnie uczestniczył w audycji pt. „Country Music” prowadzonej przez panią Nowotarską. Problem w tym, że prowadząca tytuł audycji wymawiała jak „Kąfry Józek”. Ostatecznie do „Głosu” przyszedł list. Nadawca pisał z czułością: „Drogi Józefie Kąfry”. I prosił domniemanego Kąfrego o wsparcie finansowe w jakiejś sprawie. Wspomnianą anegdotę Sułkowski opowiadał Zofii Kotkowskiej. Wywiad ukazał się w „Tyglu Kultury” 7 września 2003 r., już po śmierci poety. Nim jednak Sułek – jak o nim mówili znajomi – trafił do Ameryki, przeżył prawie 40 lat w Polsce....
Piotr Lisiewicz
Aktorką została przez bolszewików, bo jako nastolatka musiała zarabiać pieniądze, po tym jak w 1917 r. oddzielili ją oni od ojca, który został w Rosji. Dzięki temu budząca się niepodległa Polska zyskała swoje najpiękniejsze nogi, a także piosenki tak popularne, że tytuły niektórych stały się przysłowiami lub powiedzonkami: „Ja się boję sama spać”, „Czy pani mieszka sama” „Cała przyjemność po mojej stronie”, „Ta mała piła dziś” czy „Ja nie mam co na siebie włożyć”. Nazywana była królową parodii. „Niezapomniany komik w spódnicy” – wspominał Zulę Pogorzelską Fryderyk Jarosy. Tylko dla dorosłych” – ten tytuł  rewii teatrzyku „Perskie Oko” elektryzował publiczność. „Gwoździem programu jest występ tryskającej humorem i sex-appealem Zuli Pogorzelskiej, która w...
Małgorzata Matuszak
Polskie słowo „sztuka” pochodzi od niemieckiego Stück, czyli „pniak”, „kawałek, jednostka, sztuka”, zastanawiać i dziwić jednak może jego znaczenie odpowiadające „kunsztowi” czy też „twórczości”. Aleksander Brückner wywodzi je od zredukowanego słowa „majstersztuk” („majstersztyk”, z niemieckiego Meisterstück): pierwotny majstersztuk, „co kunsztu w cechu dowodził i później za kunszt sam stawał”, pozbył się „majstra” i – została „sztuka”. Znaczeniowo termin „sztuka” jest odpowiednikiem łacińskiego ars  (od którego pochodzi większość słów nowożytnych, we włoskim i hiszpańskim arte, w angielskim i francuskim art), a ten – greckiego techne. Te źródłosłowy słyszymy też w polszczyźnie, choćby w przymiotnikach „techniczny” i „...

Pages